Jedynie prawda jest ciekawa

Gen. Polko: premier oderwany od rzeczywistości

24.03.2014

Rozmowa z gen. Romanem Polko, byłym dowódcą GROM, byłym wiceszefem BBN.

Stefczyk.info: premier Donald Tusk mówiąc o wyborach do Parlamentu Europejskiego wskazał, że te wybory dotyczą również tego, czy dzieci 1 września w ogóle pójdą do szkoły. Jak pan ocenia takie słowa?

Gen. Roman Polko: Ta wypowiedź jest równie zręczna, jak słowa Janusza Palikota, który mówił, że jego politycy nie wykorzystali szansy, bo nie wykorzystali protestujących w Sejmie ludzi, którzy mają ogromne problemy. Obserwujemy zdziczenie obyczajów, ponieważ z pewnych rzeczy nie wypada robić happeningów czy żartować. Dzieje się ogromna tragedia, żyje jeszcze wielu ludzi, którzy mają w pamięci to, co działo się we wrześniu 1939 roku i w czasie II wojny. Z tych rzeczy nie można kpić, żartować... Szczególnie, gdy zajmuje się najważniejsze stanowiska. Premier, ministrowie, czy urzędnicy muszą ważyć słowa. Ludzie ich słuchają, chcą znać opinie, chcą wiedzieć, jak sprawy postrzegają ci, którzy mają w rękach los narodu.

Jak na opinię publiczną wpływają tego typu wypowiedzi?

Gdy padają tego typu słowa, trudno nawet je nazwać, to jest niepokojące.

Wiele osób widząc, co mówił Tusk, wskazywało, że premier straszył Polaków wojną. Rzeczywiście chodziło o to, żeby społeczeństwo przestraszyć?

O tym, co swoją wypowiedzią chciał osiągnąć premier Tusk, należy jego spytać. Ludzie, z którymi ja się spotykam i rozmawiam zastanawiają się, jak patrzeć na to, co dzieje się wokół Ukrainy, chcą wiedzieć. Bowiem odbierają sprzeczne sygnały i komunikaty. Z jednej strony mówi się, że jest jakieś zagrożenie, z drugiej zapewnia się, że nic się złego nie dzieje. Wszystkich przeraża, że w XXI wieku jedno państwo wkracza do innego kraju i anektuje jego część. A wspólnota międzynarodowa nie potrafi nawet wprowadzić skutecznych sankcji. Zamiast działać woli się zastanawiać, czy sankcje nie uderzą w interesy ekonomiczne poszczególnych krajów, czy nie obniży komfortu życia.

To, co się dzieje, budzi niepokój. Jednak słowa Tuska zdają się jeszcze podgrzewać emocje...

Donald Tusk rzucając tego typu hasła odwraca uwagę Polaków. Takie rzeczy może jednak jakiś sztubak mówić, jakiś nieuczesany młodzieniec może takie nieodpowiedzialne hasła rzucać. To trudno nawet komentować w sposób poważny. Mówiąc uczciwie nie bardzo wierzę, że takie słowa naprawdę padły.

Pan jest spokojny o to, co zdarzy się we wrześniu? Może Donald Tusk chciał pokazać Polakom prawdziwe zagrożenie.

Rolą premiera czy szefa MON w tego typu sytuacji jest przejrzenie struktur, systemów dowodzenia. A po zdeformowaniu systemu dowodzenia nie wiadomo, kto za co odpowiada. Patrzymy obecnie na to, co się dzieje na Ukrainie, tam nie ma strategii, tam nie ma dowodzenia. To jest wina sposobu zarządzania tym państwem sprzed lat.

Podobny chaos jest widoczny w Polsce?

Proszę wskazać, kto będzie dowodził Siłami Zbrojnymi w czasie wojny.

To właśnie miało stać się jasne.

Problem jednak jest dalej nierozwiązany, a sprawa nierozstrzygnięta. Jeśli coś się dzieje, oczekiwałbym podjęcia działań, by sprawy budzące wątpliwości rozstrzygnąć. A rządzący robią sobie żarty. Panie premierze! A jeśli rzeczywiście czeka nas powtórka z 1939 roku, to mam pytanie – kto jest tym dowódcą? Kto? Jaki jest problem, żeby przez lata nierozstrzygnięte problemy rozwiązać? Coś można i należy w tej sprawie zrobić, a nie budować poklask, prowadzić działania PRowskie – trochę zastraszania, trochę poklepywania. To przerost formy nad treścią. Słowa Donalda Tuska pokazują, jak mocno jest on oderwany od rzeczywistości.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. PAP/Leszek Szymański]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook