Jedynie prawda jest ciekawa

Gen. Polko: Ile jest warty polski sprzęt?

22.09.2014

Rozmowa z gen. Romanem Polko, byłym dowódcą GROM, byłym wiceszefem BBN.

Stefczyk.info: W zeszłym tygodniu w programie „Bliżej” w TVP Info gen. Jerzy Michałowski miał trudności z odpowiedzią na pytanie, kiedy ostatnio prowadzono w Polsce masowe ćwiczenia wojskowe. Czy wszyscy polscy żołnierze i cały sprzęt brał udział w manewrach wojskowych w ostatnich latach?

Gen. Roman Polko: Znam gen. Michałowskiego, studiowaliśmy razem. To jest człowiek „z pola”. Zapewne przykro mu, że manewrów na taką skalę w Polsce nie było. W ostatnich latach, przyznają to ludzie służący obecnie, stawia się na małe ćwiczenia, które można nazwać pokazówkami. Nie jest to dobre rozwiązanie. Jesteśmy zapewniani o zdolności, potencjale, sprzęcie, słyszymy, że wszystko jest super.

Nie jest?

Niestety nie jest. Dziwi mnie, że ruszyła wielka machina propagandowa. Na jej podstawie pojawiły się dobre oceny ministra obrony narodowej Tomasza Siemoniaka. On zbiera dobre recenzje i komentarze, zaś sam otrzymuje awans. Jednak jak się przyjrzeć temu, co on robi, to trudno zobaczyć jego dokonania. Żołnierze przyznają wprost, że są zatroskani o los armii. Niepokój budzi stan sprzętu, zakupy, braki wojskowych, ale również morale widoczne w armii.

Jeden z gości programu „Bliżej” dr Grzegorz Kwaśniak, były żołnierz, przypomniał, że brał udział w 1991 roku w manewrach całego pułku, w którym służył. Okazało się, że z 30 czołgów sprawnych było 13... Jak jest obecnie z naszym sprzętem?

Właśnie dlatego należy prowadzić ćwiczenia i manewry na większą skalę. Wtedy wychodzą na jaw wszelkie mankamenty, braki itd. To jest możliwość prawdziwej weryfikacji tego, co mamy, jak to działa. To nie dotyczy oczywiście tylko polskiej armii. Takie ćwiczenia powinny się odbywać również np. w krajach NATO, skoro mówimy, że chcemy współdziałać. Ja pamiętam z kolei sytuację z 1992 roku i wyjazd do byłej Jugosławii.

Co się wtedy działo?

Spędziłem blisko dwa lata w Serbskiej Krainie. I okazało się, że co drugi sprzęt, który z nami pojechał, nie działa! Okazało się, że mój wóz dowodzenia nie ma stacji dowodzenia, czy łączności. Musieliśmy sobie radzić metodami chałupniczymi. Żołnierze sami kupowali sobie własne radia, by mieć łączność. Podobnie było potem przy wyjazdach na misję w Iraku czy Afganistanie. Głośno mówiło się, że żołnierze musieli sobie na własną rękę kupować część sprzętu, żeby czuć się bezpiecznymi. Tego brakowało. Takie manewry, o których rozmawiamy, są więc ważne, żeby sprawdzić wszystko, i sprzęt, i systemy łączności, kanały komunikacji. Musimy wiedzieć, czy nasz sprzęt ma jakąś wartość, czy może zostać użyty. Tu jest wiele znaków zapytania. Niektóre jednostki nie używają go od dawna, nie wiadomo więc często czy on spełnia wymogi czy też nie.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. Facebook Romana Polko]

Słowa kluczowe:

Polska

,

polityka

,

Wojsko Polskie

,

wojsko

,

sprzęt

,

MON

,

manewry

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook