Jedynie prawda jest ciekawa


Gen. Pełczyński: Walki w Warszawie były dwoma miesiącami wolności

02.08.2016

Z okazji 72. rocznicy Powstania Warszawskiego przypominamy fragmenty wyjątkowej rozmowy z gen. Tadeuszem Pełczyńskim (1892-1985), współautorem decyzji o wybuchu powstania w Warszawie. Jest to zapis wielogodzinnych rozmów francuskiego dziennikarza z Generałem z okresu 24 X 1972 - 16 II 1973.

Jean François Steiner: Dlaczego planowano powstanie?

Gen. Tadeusz Pełczyński: Kampania wrześniowa była przegrana. Polska straciła wolność. Cały naród uważał, że musi się wyzwolić spod obcej przemocy. […] Idea Powstania, które miało odbyć się w końcowej fazie wojny, zrodziła się od początku konspiracji. Ta idea była naczelnym celem już u gen. Tokarzewskiego, od pierwszej chwili, kiedy on został dla organizowania ruchu podziemnego, po kapitulacji Warszawy. Gen. Tokarzewski zebrał szereg ludzi. Nieco później zjawiła się ta sama myśl w Paryżu, gdy uformowany został Rząd gen. Sikorskiego i członkiem tego Rządu był gen. Sosnkowski, który objął sprawy wojskowe w Kraju, z myślą tworzenia organizacji podziemnej, której celem ostatecznym było powstanie w Polsce. Miało ono być przeprowadzone w końcu wojny, kiedy potęga Niemiec będzie obalona przez alianckie siły zbrojne. […]

Dlaczego powstanie, a nie inne sposoby, jak np. francuski ruch oporu? […]

To leży w psychice polskiej, że o wyzwolenie, o niepodległość naród chce sam walczyć. […] Wojna stawała się europejską, a później światową. Angażowały się ogromne potęgi: neutralna z początku Ameryka, ale przychylna dla Zachodu – i Japonia, związana z „osią”. To już rozpiętość na cały świat. Naród polski wierzył w ostateczne zwycięstwo Zachodu, niezależnie od tego, jak długo wojna będzie trwała. Zachodnia demokracja, choć kiepska, ale jeszcze oparta na wolności i godności człowieka, dawała nam nadzieję kontra wszystkim faszyzmom razem wziętym i dlatego od samego początku Polska – w tej nadziei – stawiała na Zachód. I Polacy dążyli na Zachód, aby walczyć na Zachodzie i do dziś to jest w narodzie (nie mówię o władzach, bo one są narzucone). My nie chcemy się zgubić w Zachodzie, ale to jest jedyny nasz sprzymierzeniec od 1939 r. […]

Myśmy mieli nadzieję, a nawet byliśmy prawie pewni, że Stalin naszą walkę wykorzysta dla swoich celów. Spodziewaliśmy się, że jeśli wejdą do Warszawy, zaczną się z nami rozprawiać. Dyskutowaliśmy, gdzie się mamy skupić, żeby nie dać się rozbroić przez Armię Czerwoną. Myśleliśmy, że okupowanie Warszawy będzie w interesie Armii Czerwonej. Gdybyśmy nie zrobili walki w Warszawie, to Stalin byłby wyzwolicielem Warszawy. Ludność byłaby zszokowana: czy AK uciekła, czy przeszła na stronę niemiecką? To co było wyrazem walki o wolność i niepodległość, byłoby zaprzepaszczone. Na Zachodzie wierzyli w propagandę sowiecką. 

[...]

Czy wiedzieliście na początku, że Rosjanie mogą wejść do Warszawy lub mogą nie wejść?

W tej sytuacji walka w stolicy miała być naszym wyrazem ostatecznym pod względem politycznym i ideowym. Walka z Niemcami dalej trwała, ale Niemcy już byli bliscy klęski. Stolica była symbolem całej Polski. Strata Stolicy była wielką klęską. Front bojowy rosyjsko-niemiecki od września 1944 był na Wiśle. Warszawa jako ośrodek ruchu i walki przestała istnieć, stała się frontem.

Strategicznie była stracona, ale nie historycznie. Walka z Niemcami była walką militarną.

Rosję traktowaliśmy jako wroga numer 2. Nasza walka w Warszawie nie tyle była przeciw Rosji politycznie, ile była naszym głosem o wolność. Moskale dotąd nie mogą się wyplątać z tego, dlaczego stanęli pod Warszawą. To Moskale narzucili nam swoim postępowaniem nasze stanowisko.

To nie myśmy zrobili z Rosji wroga. Oni sami się ustawili na pozycji wroga. Gdyby wojska sowieckie weszły do walczącej Warszawy, to zyskałyby w całym kraju sympatię, a w ten sposób zarobiły sobie na nienawiść narodu polskiego. (…) Po napaści niemieckiej Sowiety dostały od razu pomoc aliancką. Został zawarty układ polsko-sowiecki, ale my nigdy nie nazywaliśmy Rosji sprzymierzeńcem, lecz sprzymierzeńcem naszych sprzymierzeńców. 

[...]

Chciałbym przejść do zagadnienia powstania, o ile to o czym teraz mówimy, ma na to wpływ.

To miało wielkie znaczenie. Sprawa z Niemcami była sprawą jasną, a z Sowietami zamglona. Nasze optimum – marzenie, aby wojna rosyjsko-niemiecka wyczerpała obu tych przeciwników. Myśmy mieli obowiązek prowadzić wywiad i meldować Zachodowi. Byliśmy na tyłach niemieckich, a nigdy na tyłach sowieckich. Nasz wywiad był nastawiony na śledzenie sił niemieckich. […] W grudniu 1941 robiliśmy plan operacyjny 154. Na pewno będziemy brali udział w końcowym zwalczaniu Niemców na naszych ziemiach. Co do Rosji – jest parę wariantów przewidywań w razie powstania powszechnego, ale w dyskusji między Roweckim i Sikorskim zarysowało się, że w pewnych warunkach nie będzie możliwe powstanie powszechne. Jeśli walka rosyjsko-niemiecka będzie się przesuwać przez nasze ziemie, a Niemcy nie będą załamane, nie będzie warunków do powstania powszechnego i musi być inna walka – sukcesywna. Ale załamanie Niemiec mogło nastąpić, nie można było go nie przewidywać, więc powstanie powszechnie było odrzucone. Raport 154 był planem powstania powszechnego. Plan „Burzv” był później (jestem autorem tej nazwy: „Burza”) zrobiony.

(J.F.S. pyta o Stalingrad.)

To jest data bardzo ważna (2 II 1943) jest to zakończenie działań ofensywnych niemieckich w Rosji i zaczyna się odwrót Niemców. Początek wielkiej sowieckiej ofensywy, która doprowadza aż do Berlina.W tym momencie zrozumieliście, że los się zmienia?Groźba opanowania Polski przez Sowiety stała się wyraźna. Stalingrad ukazał, że może nastąpić pobicie Hitlera przez Rosję. 2 II 1942 wpadła w ręce sowieckie armia Paulusa. Bardzo ważne zagadnienie: byliśmy w wojnie z Niemcami, nie byliśmy w wojnie z Sowietami. A jeśli chodzi o groźbę – to ze strony Niemiec widzieliśmy większą niż ze strony sowieckiej, w czasie wojny i na przyszłość. Gdyby Niemcy zwyciężyły Rosję – nie byłoby narodu polskiego, byłoby totalne zniszczenie.

Cały wywiad można przeczytać na portalu Arcana.

kk/portal.arcana.pl


[fot. Wikipedia/Domena publiczna]

Warto poczytać

  1. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  2. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  3. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  4. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  5. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  6. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  7. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

  8. 1270gasiukpawlowicz222 03.07.2018

    Nie ma Petru, a gafa goni gafę. Nowoczesna nie potrafi poprawnie wpisać nazwy kraju

    Nieznajomość ortografii, zwykła niechlujność czy może brak elementarnego szacunku dla ojczyzny? Nowoczesna znowu poraża błędami.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook