Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Gargas ujawnia kulisy zatrzymania dziennikarzy w PKW

22.11.2014

"Policjanci zachowywali się tak, jakby ktoś im wskazał tego dziennikarza..."

Podczas dyskusji w Salonie Dziennikarskim - wspólnej audycji Radia Warszawa, tygodnika "Idziemy" i portalu wPolityce.pl - dziennikarka Telewizji Republika Anita Gargas ujawniła kulisy akcji policji w Państwowej Komisji Wyborczej. Przypomnijmy, że podczas okupacji siedziby PKW przez część środowisk związanych ze skrajną prawicą, funkcjonariusze policji zatrzymali również dwóch dziennikarzy: Jana Pawlickiego z Telewizji Republika i Tomasza Gzella z Polskiej Agencji Prasowej. 

"Każdy, kto widział relację z tych wydarzeń w Telewizji Republika, wie, że Jan Pawlicki nie przebywał nawet w miejscu, gdzie dochodziło do głównych wydarzeń. Dziennikarz został skuty kajdankami, wyprowadzany przez funkcjonariuszy policji, wciskany do suki policyjnej – takiego widoku się nie spodziewałam w obecnych czasach. To samo dotyczy Tomasza Gzella z Polskiej Agencji Prasowej" - opowiadała Gargas.

Jak podkreśliła, jest to smutne podsumowanie "25 lat wolności" świętowanych przez obóz rządzący. "Ekipa TVN pojawiła się z kamerą tuż przed pacyfikacją przez policję. Była spora grupa dziennikarzy, którzy byli obserwatorami, nie mieli zamiaru stawiać oporu. Jan Pawlicki przedstawiał się interweniującym policjantom, pokazywał legitymację prasową, po prostu nie zdążył opuścić sali. Policjanci zachowywali się tak, jakby ktoś im wskazał tego dziennikarza..." - tłumaczył.

Z kolei Piotr Skwieciński zwracał uwagę, że do podobnych scen doszło niedawno w tygodniku "Wprost". "Do takiego wydarzenia po raz kolejny, nawiązuję tu do niedawnej akcji w redakcji tygodnika „Wprost”. Dziennikarze mediów warszawskich zareagowali bardzo spontanicznie, którzy samą swoją obecnością i biernym oporem wspierali „Wprost”, czym wykazali blamaż prokuratury i funkcjonariuszy" - przypominał.

I dodawał: "Jak nie ma dziennikarzy, jeżeli się żąda, by dziennikarze wyszli i nie widzieli, to stwarza to warunki, by opróżnianie sali przebiegło bardziej brutalnie. Nie lubię porównań z PRL, ale przypomina mi się pobicie radnych podczas kryzysu bydgoskiego – tam chodziło o to, by radni wyszli i nie widzieli, co będą robić z Rulewskim i działaczami „Solidarności”" - mówił Skwieciński.

LL, Radio Warszawa

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook