Jedynie prawda jest ciekawa

Rząd ukrywał dowody winy Rosjan

13.12.2011

Edmund Klich nagrał rozmowę z szefem MON Bogdanem Klichem. Słychać na niej, jak minister obrony narodowej sztorcuje polskiego akredytowanego za meldunek, w którym znalazła się uwaga, że Rosjanie ponoszą odpowiedzialność za katastrofę smoleńską, ponieważ nie zamknęli lotniska. Portal Stefczyk.info poprosił dziennikarkę Anitę Gargas, autorkę artykułu o taśmach Klicha o komentarz w tej sprawie:

Nagrania rozmowy Edmunda Klicha z ministrem obrony narodowej Bogdanem Klichem dowodzą, że rządowi nie zależało na wyjaśnieniu przyczyn katastrofy smoleńskiej. Było wręcz odwrotnie, ukrywano dowody świadczące o winie strony rosyjskiej. Jednym z dokumentów mówiących o rosyjskiej odpowiedzialności był meldunek polskiego akredytowanego przy MAK Edmunda Klicha. On w pierwszych dniach badania katastrofy napisał, że to Rosjanie ponoszą odpowiedzialność za katastrofę, ponieważ nie zamknęli lotniska w Smoleńsku. Tymczasem procedury obligowały ich do tego.

W rozmowie szokujące jest również to, że i Bogdan Klich i Edmund Klich przystawali na wszystkie żądania Rosjan. Tak było np. przy okazji ustalania liczby akredytowanych przy MAK. Edmund Klich tłumaczył, że zwiększenie ich liczby pogorszy naszą sytuację. Jednak ona już od 15 kwietnia była bardzo zła. Rosjanie uniemożliwiali nam dostęp do dowodów w sprawie. Zablokowali nam np. możliwość udziału w oblocie lotniska. Minister obrony narodowej oraz polski akredytowany przechodzą nad takimi sprawami do porządku dziennego, nie zastanawiają się, jak polepszyć sytuację Polski, jak udrożnić dostęp do dowodów. Zamiast tego zastanawiają się, jak zatuszować niewygodne dla Rosjan fakty. To jest chyba najbardziej szokujące.

Oczywiście sytuacja, w której polski akredytowany nagrywa potajemnie rozmowę z urzędującym szefem MON, również zadziwia. Z rozmowy, jaką przeprowadziłam z Edmundem Klichem, wynika, że to może nie być jednostkowy przypadek, że takich nagrań może być więcej. Na nich mogą znajdować się rozmowy również z innymi ważnymi ludźmi. Należałoby się zastanowić, po co Edmundowi Klichowi są tego typu taśmy. Wydaje się, że nie nagrywał tych rozmów na własny użytek.

Edmund Klich prawdopodobnie napisał swój meldunek pod presją ekspertów, którzy mu towarzyszyli. W początkowej fazie po katastrofie smoleńskiej, kiedy propaganda rosyjska i prorosyjska w Polsce nie zrobiła jeszcze dużego spustoszenia, nasi prokuratorzy i eksperci mieli w rękach dowody, które wskazywały na bezsporną winę Rosjan. Później zaczęto nas urabiać, zaczęto mówić, że trzeba spokojnie prowadzić śledztwo, że jest kampania, więc nie należy poruszać tematu Smoleńska. Rosjanie tymczasem robili swoje. I okazało się, że jest już za późno. Tymczasem w tym pierwszym okresie, kiedy panował chaos, nie wiadomo było, wedle jakich procedur będą się odbywać działania ws. katastrofy, udało się śledczym zebrać najwięcej dowodów. Ten pierwszy meldunek został stworzony w tym okresie, gdy nasi przedstawiciele nie byli poddani praniu mózgów. Wtedy jeszcze dążyli do wyjaśnienia prawdy. Potem takie chęci wybijano im z głowy.

Sam Edmund Klich okazuje się być człowiekiem tchórzliwym, który jest zainteresowany głównie własną wygodą i nie zadrażnianiem stosunków z Rosją. Jest to dobrze widoczne we fragmencie rozmów z Bogdanem Klichem, który opublikowany zostanie w tygodniku „Gazeta Polska”. Tłumaczy w nim, że nie ma sensu zwiększać liczby akredytowanych, ponieważ w Moskwie Polacy mają do dyspozycji tylko dwa pokoje. To sprawia, że polscy akredytowani nie zmieszczą się. To pokazuje skalę absurdu. Zginął polski prezydent i ważne osobistości życia publicznego, a polski akredytowany zastanawia się, czy się zmieści w jednym pokoju. I słucha tego minister obrony narodowej i zamiast zapewnić polskim specjalistom logistyczne zaplecze do działania w Moskwie przystaje na tłumaczenie, że nie ma miejsca dla nowych ludzi, którzy mogliby pomóc w śledztwie. Te rozmowy są bardzo zasmucające.

not saż
[fot. Prezydent.pl]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook