Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Gadowski: „Wyborcza” jest projektem antypaństwowym

08.05.2014

Zdaje się, że ideałem dla Michnika byłaby anihilacja państwa, z której ocalałaby jedynie warstwa oświeconych, głównie dzieci byłych komunistów i rodzin resortowych – mówi dziennikarz śledczy, publicysta, tygodnika „wSieci” Witold Gadowski.

Stefczyk.info: „Gazeta Wyborcza” na pierwszej stronie świętuje 25-lecie istnienia. Jak Pan ocenia ćwierćwiecze gazety?

Witold Gadowski: Po powstaniu „Gazety Wyborczej” nie wyobrażałem sobie dnia bez jej lektury. Codziennie, jak nałogowiec, kupowałem to pismo i czytałem. Dziś patrzę na to z kpiącym uśmiechem. Tak mało wtedy wiedziałem i przeczuwałem... Obecnie widzę, że co najmniej ostatnie 20 lat „Wyborcza” poświęciła na demontaż siły państwa polskiego - z różnych względów, głównie ideologicznych. Projekt Adama Michnika jest projektem antypaństwowym. To projekt anarchizujący państwo, doprowadzający do jego anihilacji. Zdaje się, że ideałem dla Michnika byłaby anihilacja państwa, z której ocalałaby jedynie warstwa oświeconych, głównie dzieci byłych komunistów i rodzin resortowych.

Podejście do „GW” zmienił Pan radykalnie.

Dziś na tę gazetę patrzę inaczej. I mówię to z przykrością, ponieważ pamiętam początki, pamiętam zachwyt, entuzjazm i wszystko to, co było „kolorowe”. Początki „Wyborczej” to jeszcze lata mojej młodości, więc być może dlatego idealizuję ten okres. Dziś uważam, że to pismo jest skrajnie lewackim biuletynem, który działa na niekorzyść polskiej państwowości.

Z czego wynika ta zmiana opinii o „GW”? Gazeta się zmieniła, czy Pan?

Sądzę, że Adam Michnik odkrył przyłbicę i nie musi się już ograniczać. Natomiast młode i średnie pokolenie dziennikarzy „GW” to skrajnie zacietrzewieni ideologicznie politrucy. To nie są dziennikarze.

Zna Pan któregoś?

Znam kilku dziennikarzy związanych z „Gazetą Wyborczą”. Jeden z nich dalej pracuje w piśmie. Ja się z nim nie zgadzam, ale szanuję jego warsztat. Znam jednak i takich, jak Wojciech Czuchnowski, któremu nie podaję ręki, choć kiedyś byliśmy przyjaciółmi.

Dlaczego Panu z nim nie po drodze?

To nie jest reakcja związana z naszymi kontaktami towarzyskimi. To wynika z mojej odrazy dla metamorfozy, jaką on przeszedł pod wpływem „Wyborczej”. Los Wojciecha Czuchnowskiego jest dla mnie symptomatyczny dla całego środowiska. Nie mam z tą gazetą i tymi ludźmi nic wspólnego i nie chcę mieć. Poziom agresji, kłamstwa i obłudy, jaki jest reprezentowany przez to środowisko wyklucza dyskusję. Z pewnymi ludźmi się nie dyskutuje, ani nie podaje ręki. „GW” przekroczyła wielokrotnie granice. In gremio z tą gazetą nie chcę mieć nic wspólnego.

Silna pozycja „Gazety Wyborcze” to zły prognostyk dla Polski?

Silna pozycja „Wyborczej” to wszystkie patologie III RP. Ta gazeta ewokowała te patologie, a potem znalazła swoją siostrę, dziś już silniejszą, w postaci postubeckiej TVN. I te media skrajnie ideologiczne napełnione politrukami i lizusami, zamiast dziennikarzami, uprawiają polską rzeczywistość. Pocieszam się tym, że TVN i „Wyborcza” mają coraz większe problemy finansowe i coraz mniejszą oglądalność. Dla mnie problemy finansowe tych mediów są zawsze dobrą informacją.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. wPolityce.pl]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook