Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Gadowski: Upadek mediów to największa zbrodnia PO

26.10.2015

Rozmowa z Witoldem Gadowskim, dziennikarzem, publicystą „wSieci”.

Stefczyk.info: Napisał Pan na facebooku, że pańscy dawni znajomi zaczęli się znów do pana odzywać. Ma to związek z polityką? W mediach partyjne gry są tak ważne, że determinują kontakty prywatne?

Witold Gadowski: Pisałem o ludziach, którzy w mediach służyli Platformie Obywatelskiej i PSLowi przez osiem lat, a także o urzędnikach, którzy wykonywali takie same funkcje. W ostatnich latach oni na mój widok przechodzili na drugą stronę ulicy, udawali, że mnie nie znają. Od wczoraj jednak mam jakby więcej znajomych. Idę ulicą i ci właśnie, którzy mnie unikali, podchodzą do mnie, witają się, gratulują. Nie wiem, co się stało. Pytam ich, czy coś się stało, może są chorzy, albo słońce im przygrzało. Tłumaczą mi: „my, wierzyliśmy”, „wierzyliśmy, że wygracie”. Przypomniałem im, że ja nie startuje, nie należę do żadnej partii. Oni na to: „no tak, ale ty zawsze mówiłeś to samo”. I takie prowadzę od wczoraj rozmowy. Bardzo mnie to bawi.

To dowód, że media są na usługach partii? Media mainstreamowe zaczną obecnie mówić głosem przychylnym dla nowej władzy?

Najbardziej skompromitowani funkcjonariusze reżimu, jak Lis, Olejnik, Sobieniowski, czy Sekielski, nie mają wyjścia. Oni już muszą szczekać, jak do tej pory, na rozkaz tych, którzy płacą. Jednak jest bardzo duża grupa drobnych służalców, którzy służyli gdzieś w cieniu, ustawiają się już i przesyłają nowy przekaz: jesteśmy teraz gotowi wam służyć. Oni chcą służyć nowemu panu.

Takich ludzi należy zwolnić? Czy raczej liczyć na współpracę?

Strategie nowej władzy powinna się właśnie skupić na pozbywaniu się takich ludzi. Ci ludzie zawsze zdradzą, nie są w stanie wykreować żadnej nowej wartości. Szerzą natomiast demoralizację. Funkcjonariusze reżimu są widoczni, ale oni wiedzą, że dla nich nie ma przyszłości w nowej rzeczywistości. Te podroby, cała masa środkowa, która wyrządziła najwięcej zła w mediach publicznych, uważają, że mogą się ułożyć z nową władzą. Liczę, że im się to nie uda.

Sugeruje Pan czystki w mediach publicznych?

Gdy po raz pierwszy przyszliśmy do mediów publicznych byliśmy pełni chęci i otwartości na współpracę. Wszystkie dobre postawy braliśmy za dobrą monetę. Potem okazało się, że byliśmy bardzo naiwni. Tych błędów nie można już powtórzyć. Dziś jesteśmy starsi i mamy mniej złudzeń. To jest dobry prognostyk. Nie będziemy kupować za dobrą monetę czyjejś postawy. Już nie będziemy hodować kameleonów, potrzebni są ludzie prawdziwi, którzy chcą służyć prawdzie i odbudować etosu zawodu dziennikarskiego, który nie jest na usługach partii politycznych, który jest niezależny, któremu ludzie wierzą.

Widzi Pan kryzys zaufania dla mediów?

Ludzie nie wierzą mediom, to jest największa patologia, bolączka. To największa zbrodnia ostatnich 8 lat, rządów PO-PSL, że ludzie przestali wierzyć dziennikarzom, zobaczyli, jak można upodlić ten zawód. Zawód dziennikarza trzeba podnieść z kolan, trzeba podnieść z plwocin, które oblepiły ten zawód. Dziennikarstwo to musi być zawód zaufania publicznego. Potrzeba ludzi twardych i z kręgosłupem. Najgorsza jest nienawiść i chęć rewanżu, bo to zaślepia i do niczego nie prowadzi. Trzeba konsekwentnie realizować strategię odbudowy zaufania do dziennikarzy i mediów publicznych.

Tylko publicznych?

Media prywatne nie mają i nie będą mieć społecznego zaufania. One są bowiem sterowane pieniędzmi, interesami właścicieli. Media publiczne muszą na sobie dźwigać etos dziennikarza i odbudowę misji. Używam wielkich słów ze świadomością. Nadzieja, jaką wiążę z PiSem, ale i jego obowiązek to właśnie sprawa odbudowy mediów. Trzeba stworzyć przestrzeń wolności dla tych, którzy informują społeczeństwo.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. wPolityce.pl]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook