Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Gadowski: "Elity" na podsłuchu

14.08.2014

Rozmowa z dziennikarzem śledczym, publicystą tygodnika „wSieci” Witoldem Gadowskim.

Stefczyk.info: W rozmowie z portalem onet mówił Pan, że afera taśmowa jest jedynie elementem szerszej całości, w ramach której tajemnicza grupa biznesmenów, powiązanych m.in. z WSI, zbierała materiały kompromitujące na ważnych ludzi w Polsce. Może Pan powiedzieć coś więcej o tej sprawie?

Witold Gadowski: W tej sprawie nie chcę mówić zbyt dużo, wciąż ją badam. Na razie mówiłem o swoich obserwacjach i wnioskach wynikających z wiedzy nieoficjalnej. Połączyłem jednak układankę, zacząłem badać sprawę i pytać osoby, które mogą mieć w tej sprawie coś do powiedzenia. I tak powstał w mojej głowie obraz pewnego procederu, którego zasadność potwierdził mi później człowiek związany ze służbami. Oczywiście wiedzę na ten temat posiada Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jednak nic z tym nie robi.

Dlaczego?

Jest bowiem zablokowana towarzysko i politycznie w tej sprawie. Rzecz polega na tym, że w III RP wytworzył się sowiecki mechanizm zbierania „kompromatów”. Jeśli zrozumie się istotę mechanizmów występujących przy użyciu „kompromatów”, wszystko stanie się jasne. Tu chodzi o gromadzenie danych wrażliwych i haków na osoby, które sprawują władzę, mogą sprawować władzę lub mają pewne wpływy w kręgach władzy. Chodzi generalnie o tzw. ludzi wpływowych. Gromadzi się dane np. o tym, kto używa narkotyków, nagrywa się takie momenty i zbiera dowody. Do tego potrzebna jest kontrola nad np. siecią restauracji czy hoteli. I zbiera się haki tzw. twarde „kompromaty”. Ne dotyczą zażywania narkotyków, bicia żony itd. Druga sfera to działania korupcyjne. Często nagrywa się korumpowanych ludzi, by ich móc później szantażować.

Jak to wygląda w praktyce?

Prowokuje się człowieka, a gdy ten się złamie i weźmie łapówkę staje się bohaterem kompromitującego filmu. I przy następnych rozmowach z tym człowiekiem przynosi się taką taśmę, mówiąc, że coś takiego pojawiło się na „mieście”, ale jako gest dobrej woli zostało wykupione. To wszystko odbywa się w sferze niedopowiedzenia, ale ma jasny cel związany z szantażem.

Takie mechanizmy istnieją w Polsce?

W Polsce w ten sposób działa się od ponad 10 lat. To działalność prowadzona przez grupę biznesmenów. Oni jednak sami z siebie nie byliby tak odważni, rzutcy i pewni siebie. Za nimi stoją oficerowie, i wojskowi i cywilni. Między innymi ten człowiek, który potwierdził mi zasadność moich obserwacji.

Od czego zaczęło się Pańskie śledztwo?

Od aresztowania pewnego człowieka, któremu zarzucono przemyt 40 ton papierosów. Tego człowieka zatrzymała ABW, ale szybko okazało się, że on jest zamieszany w znacznie poważniejszą sprawę. Zatrzymano go, by przeszukać jego mieszkanie i miejsca, w których bywał. Poszukiwano bowiem pewnej wrażliwej taśmy, którą nagrali dwaj byli oficerowie WSI. To nagranie dotyczyło wysokiego funkcjonariusza polskiego państwa. Przy tej okazji wyszło na jaw, że taka praktyka istnieje, że takie rzeczy się dzieją. Mamy podskórny rytm polskiej gospodarki i polityki.

Jak ważnych ludzi w Polsce mogą dotyczyć takie materiały?

Ta sprawa może dotyczyć naprawdę najważniejszych osób w państwie.

Co zatem z aferą taśmową? Okazało się, że ona dotyczy bardzo wielu ludzi władzy...

Wybuch tej afery był bardzo niekorzystny dla naszych biznesmenów. Oni stracili narzędzie wpływu. To bowiem, co już raz zostało ujawnione, traci moc. Z tego powodu ci ludzie nie byli zadowoleni. Ta afera wypłynęła dość przypadkowo. Materiały zostały wykradzione młodemu biznesmenowi. Jednak inspiracja w tej sprawie wychodziła z innych środowisk. Ze służb specjalnych.

Mamy do czynienia z potężną aferą. Co to mówi o polskim państwie?

Normalne państwo przy takiej aferze może nie ujawnia opinii publicznej kulisów sprawy, ale na pewno grzebie do końca, by wypalić taką patologię. Ona dotyczy możliwości wpływania na ludzi władzy i ich decyzje, w sposób przestępczy, ruskim sposobem postępowania. Normalne państwo coś by z tym zrobiło, ale jeśli służby specjalne są zaangażowane w taki przestępczy proceder, trudno sądzić, by państwo coś z tym zrobiło. Kto ma w tej sytuacji wyjaśnić tę sprawę? Ten mechanizm jest tak patologiczny, że dopiero zmiana władzy rodzi nadzieje, że zostanie on wypalony i już się nie powtórzy. To, o czym ja opowiadam, to i tak jest jedynie wierzchołek góry lodowej.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. Youtube.pl]

Słowa kluczowe:

Witold Gadowski

,

Polska

,

polityka

,

szantaż

,

władza

,

III RP

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook