Jedynie prawda jest ciekawa

FUS bliski bankructwa

27.10.2011

Ukazała się kolejna pięcioletnia prognoza finansowa Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS) sporządzana corocznie przez ZUS i w mediach rozpętała się burza, z sugestiami, że fundusz ten może zbankrutować. Sporządzanie takiej prognozy jest obowiązkiem ustawowym ZUS-u i nigdy do tej pory nie powodowało takiego zainteresowania mediów, choć już od kilku lat deficyt FUS-u z roku na rok jest coraz większy. Ta ostatnia pokazuje,że przy wzroście gospodarczym na poziomie około 3,5% PKB ( taki poziom wzrostu jest najbardziej prawdopodobny w najbliższych latach), coroczny deficyt FUS, wzrośnie z 65 mld zł w roku 2013 do 88 mld zł w roku 2017 i to bez uwzględniania kwot refundowanych składek przekazywanych przez ZUS do OFE ( w roku 2012 ta refundacja to kwota ponad 9 mld zł).

Natychmiast dyżurni ekonomiści (głównie ci prorządowi) we wszystkich telewizjach informacyjnych, przedstawili recepty na ratowanie systemu ubezpieczeń społecznych i poprawienie jego sytuacji finansowej. Te recepty to głównie zrównanie i podwyższenie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn (do 67 lat, a więc kobiet o 7 lat ,mężczyzn o 2 lata), a także likwidacja ubezpieczeń uprzywilejowanych (górniczych, mundurowych, sędziów, prokuratorów i rolniczych) i to najlepiej natychmiast czyli od nowego roku budżetowego.

Szkoda, że ci ekonomiści nie byli tak aktywni kiedy 12 lat temu dokonywano reformy ubezpieczeń społecznych w Polsce i zaproponowano powstanie systemu kapitałowego obok systemu budżetowego. System ZUS-owski to przecież system repartycyjny, w którym obecnie pracujący i płacący składki, finansują emerytury swoich rodziców i dziadków i już w latach 90-tych (a więc przed reformą), bieżące składki emerytalne nie pokrywały w pełni wypłacanych przez ZUS emerytur i rent. Utworzenie wtedy systemu kapitałowego do którego ZUS miał wpłacać część dotychczasowych składek emerytalnych po to aby Otwarte Fundusze Emerytalne je inwestowały w papiery wartościowe (głównie obligacje skarbowe) i w ten sposób je pomnażały oznaczał, że państwo musiało wypełnić dziurę w FUS po składach przekazywanych do OFE, pożyczonymi pieniędzmi.

W praktyce utworzenie systemu kapitałowego obok budżetowego oznaczało, że państwo pożyczało pieniądze na rynku, a następnie OFE je inwestowały ( potrącając zresztą 10% wpłacanych składek jako opłaty za zarządzanie). To tak jakby wziąć kredyt w banku i inwestować pożyczone pieniądze na giełdzie z nadzieją ,że zyski z tych inwestycji i to na stałe będą przekraczały i to wyraźnie odsetki od tego kredytu. Teraz ekonomiści szacują, że OFE spowodowały powiększenie naszego długu publicznego do tej pory przynajmniej o 260 mld zł i powiększają go corocznie nawet po zmniejszeniu składki przekazywanej do OFE przynajmniej o kolejne 20 mld zł rocznie ( obecne aktywa OFE to około 230 mld zł).

Należy także żałować, że wspomniani ekonomiści nawet się nie zająkną o ogromnym upuszczeniu krwi z naszego rynku pracy, w postaci masowej emigracji Polaków do innych krajów UE (głównie Irlandii i W. Brytanii) od 2004 roku. Ta emigracja uszczupliła nasze zasoby pracy według różnych szacunków o 1-2 mln głównie młodych ludzi, których składki nie zasilają polskiego systemu ubezpieczeń społecznych tylko systemy brytyjskie czy irlandzkie, a przecież rodzice czy dziadkowie tych ludzi pobierają emerytury z naszego systemu ubezpieczeniowego.

Skoro eksperci w Polsce nie dostrzegli w odpowiednim czasie dwóch tak poważnych wyłomów w naszym systemie ubezpieczeń społecznych, to ich obecne recepty, należy przyjmować co najmniej z dużą rezerwą. Ponadto w świetle prognozy finansowej ZUS pokazującej, że w nadchodzących latach sytuacja pomiędzy składkami ubezpieczeniowymi, a wypłatami emerytur będzie się pogarszać i w 2017 roku będą stanowiły one zaledwie 56% wypłat ( w 2013 roku 63%), wręcz „zbrodnią” jest rozbieranie przez obecną koalicję Funduszu Rezerwy Demograficznej, który był utworzony w 1999 roku aby amortyzować trudną sytuację ubezpieczeń emerytalnych od roku 2020. Wykorzystanie z tego funduszu już w latach 2010-2012 aż 10 mld zł, w sytuacji kiedy relacja pracujących do pobierających świadczenia kształtuje się jak 2:1, a w roku 2020 będzie się kształtowała jak 1,5:1 można w tej sytuacji uznać za skrajną nieodpowiedzialność ekipy Tuska.

Sytuacja naszego systemu ubezpieczeń społecznych jest rzeczywiście coraz bardziej poważna ale panaceum na to szczególnie w długim okresie jest poprawa demografii (musi się w Polsce po prostu rodzić znacznie więcej dzieci) i muszą powstawać nowe miejsca pracy aby coraz więcej osób w wieku zdolności do pracy, tę pracę mogło podjąć. Potrzebna jest także całościowa rozmowa na temat wieku emerytalnego, emerytur uprzywilejowanych ale także dalszego istnienia OFE, które w obecnym kształcie są tylko złudzeniem zapewnienia świadczeń emerytalnych za 10 -20 lat, zwłaszcza, że w tym systemie jest już ponad 15 mln Polaków.

NIezalezna.pl/Zbigniew Kuźmiuk

[fot.sxc.hu]
CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook