Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Franczak: Jaruzelski miał wiele krwi na rękach

25.05.2014

Rozmowa z Markiem Franczakiem, synem „Lalusia”, ostatniego Żołnierza Wyklętego.

Stefczyk.info: Wojciech Jaruzelski, sowiecki dyktator komunistycznej władzy PRL, nie żyje. Jego zbrodnie pozostały nieosądzone. Jak Pan to ocenia?

Marek Franczak: Moja opinia jest taka, jak zapewne większej części społeczeństwa. Jaruzelski powinien zostać osądzony. On przecież odpowiada za masakrę w grudniu 1970 roku, potem zbrodnie stanu wojennego. Jaruzelski miał wiele krwi na rękach. Jednak układy były takie, i są dalej, że ciężko było go osądzić. Okrągły Stół zrobił swoje. Jaruzelski załatwił sobie bezkarność przy okrągłym stole. Komuniści zagwarantowali sobie to, co było dla nich najważniejsze. I uniknęli kary.

Jaruzelski dla wielu był jedynie symbolem całego aparatu władzy i represji PRL. Jego śmierć kończy problem rozliczeń?

Część ludzi budujących PRL wciąż żyje. Oni powinni zostać osądzeni, pociągnięci do odpowiedzialności. Nawet nie chodzi o to, by oni szli do więzienia, ale jakiś wyrok – adekwatny do zbrodni – powinien zapaść.

W ostatnich latach na całym świecie sądzono starszych zbrodniarzy, którzy jednak – mimo starości, mimo chorób – odpowiadali za swoje czyny.

Tak rzeczywiście było.

Dlaczego w Polsce zatem się to nie udało?

Jak mówiłem, u nas komuniści załatwili to sobie przy okrągłym stole. Kolesie pozostawili u swoich część władzy sądowniczej – tam siedzą spadkobiercy, synowie i potomkowie byłych sędziów i prokuratorów. Nie zależało tym ludziom specjalnie na osądzeniu komunistów.

Historia oceni Jaruzelskiego jednoznacznie? Czy czeka nas dalszy ciąg sporów?

Spory na pewno będą widoczne. Część ludzi z otoczenia Jaruzelskiego będzie go bronić, ponieważ on był dla nich wygodny. Natomiast dla większości społeczeństwa Jaruzelski będzie zbrodniarzem, on był odpowiedzialny za ogromną liczbę ofiar z okresu PRL. On ma na sumieniu tych ludzi.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. PAP/ARCHIWUM]

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook