Jedynie prawda jest ciekawa

Floriańska 3: Jaki obraz polityki wyłania się z list do PE?

22.03.2014

"PiS wystawia listę ekspercką i profesorską, PO stawia na swoich europosłów, ale także celebrytów, sportowców".

Wywiad Adama Michnika dla gazety wyborczej, w którym martwi się on o polski Kościół - to był pierwszy temat Salonu Dziennikarskiego „Floriańska 3”. Poruszono także temat list wyborczych do europarlamentu.

„Polityczne potraktowały te eurowybory jako prace nad wizerunkiem swojej partii, a nie jako wystosowanie reprezentacji Polski do Parlamentu Europejskiego, gdzie jednak kreuje się przyszłość naszej cywilizacji” — stwierdził ks. Henryk Zieliński. Gośćmi Jacka Karnowskiego we wspólnej audycji Tygodnika „Idziemy, Radia Warszawa i portalu wPolityce.pl byli także Piotr Zaremba z tygodnika „wSieci” i portalu wPolityce.pl, Łukasz Warzecha, publicysta „Faktu”, prof. Jan Żaryn i red. nacz. miesięcznika „wSieci Historii”

„Listy do europarlamentu dużo mogą powiedzieć o partiach, które je wystawiły. Prawo i Sprawiedliwość wystawia listę ekspercką i profesorską, prof. Krasnodębski, prof. Zybertowicz, prof. Legutko, Platforma stawia na swoich europosłów, ale także celebrytów, sportowców. Co się wyłania z tych list?” — pytał Jacek Karnowski.

„Ciekawe jest to, że Platforma pozbyła się wielu nazwisk z poprzedniej kadencji, stawiając rzeczywiście na celebrytów i osoby znane w ogóle. Dobrym przykładem jest wprowadzony w ostatniej chwili minister Zdrojewski. A jesli chodzi o PiS, czy to jest rzeczywiście jest taka ekspercka lista? Oczywiście ona jest bardziej merytorycznie dobierana niż ta PO. Ale mam jednak poczucie, że obu partiom brakuje ekspertów na poziomie europejskim. Te listy zawierają jednak osoby, które będą jedną nogą w Brukseli, a jednak wciąż będą politykierowały w Warszawie” — stwierdził Piotr Zaremba.

„Są dwa symptomatyczne nazwiska, jeśli chodzi o listy PiS i PO. Chodzi o Bogusława Sonika i Konrada Szymańskiego. Trzecie miejsce dla wydajnego posła jakim  był Szymański to jest przejaw pewnej arogancji, tak samo trzecie miejsce dla Sonika, po Róży Thun i Bogdanie Wencie, czyli kompletnym celebrycie, to jest ocena jakości tych list” — dodał Łukasz Warzecha.

„To jest wszystko konsekwencją tego, że w tych partiach nie ma wciąż tak dużego wysiłku intelektualnego, aby zainteresować się Parlamentem Europejskim, jak samodzielnym bytem politycznym w Europie. W związku z tym strategię trzeba dostosować do tego bytu, a nie do kraju. W związku z tym w przypadku PiS wyniki w Europarlamencie są funkcją wszystkich wyborów dokonywanych w kraju. Wtedy traci to sens w tym sensie, że nie jesteśmy w stanie wypracować swojego zdania na terenie europy w kluczowych dla nas kwestiach” — powiedział prof. Jan Żaryn. Historyk odniósł się także do pomysłu  brania celebrytów na listy wyborcze.

„Polityce widocznie uważają nas za debili, którzy nie interesują się Europą dlatego trzeba brać celebrytów, bo to przełoży się na kolejne wybory, już krajowe. Bo liczą na to, że pójdziemy i powielimy swoje głosowanie” — dodał prof. Żaryn.

„Rzeczywiście partie polityczne potraktowały te eurowybory jako prace nad wizerunkiem swojej partii, a nie jako wystosowanie reprezentacji Polski do Parlamentu Europejskiego, gdzie jednak kreuje się przyszłość naszej cywilizacji. To może nawet ważniejsze niż decyzje o pieniądzach” — stwierdził ks. Henryk Zieliński.

źródło: radiowarszawa.pl/run

fot. wPolityce.pl

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook