Jedynie prawda jest ciekawa


Dr Fedyszak-Radziejowska: "Tylko idiota ryzykuje upadek rolnictwa"

17.02.2013

Nie zmienia się postawa elit wobec rolników. Ich protest w Zachodniopomorskiem, gdzie już drugi miesiąc bronią polskiej ziemi przed wykupem przez obcych, którzy podstawiają tzw. słupy, jest w zasadzie niezauważony. O podejściu do rolnictwa, które jest traktowane przez polityków jak "piąte koło u wozu" rozmawiamy z dr Barbarą Fedyszak-Radziejowską, socjologiem wsi i etnografem.

Stefczyk.info: W rocznicę blokad dróg w Wielkopolsce w 2003 r. szykują się kolejne protesty rolników. One mają podstawy ekonomiczne...

Dr Barbara Fedyszak-Radziejowska: W tamtych latach byłam intensywnie  „eksploatowana” przez media, bowiem w sporze o warunki akcesji do UE w obszarze rolnictwa, czyli umownie rzecz ujmując, w sporze Balcerowicz – Lepper byłam jedną z nielicznych osób, które uważały, że to Andrzej Lepper  a nie Leszek Balcerowicz ma racje. Chodziło oczywiście o płatności bezpośrednie, których Unia przyznać polskim rolnikom nie chciała, a oni lepiej, niż wielu profesorów ekonomii wiedzieli, że bez płatności polskie rolnictwo po akcesji czeka katastrofa. W mediach dominowała opinia, że polscy rolnicy są roszczeniowi i na płatności „nie zasługują”.  

I nie były to postulaty wyłącznie ekonomiczne, lecz strategiczne, bo produkcja żywności to kwestia bezpieczeństwa o charakterze strategicznym. Jeszcze w 1999 r. ówczesny wicepremier i profesor L. Balcerowicz napisał w Rzeczpospolitej, że „płatności bezpośrednie dla polskich rolników będę ich pyrrusowym zwycięstwem i klęską dla kraju.” Tak formułował polskie (?) stanowisko w negocjacjach. Nic dziwnego, że Samoobrona  Leppera rosła w siłę, a PSL czuło się zagrożone. I dobrze, bo potem, będąc w koalicji z SLD i Leszkiem Millerem Kalinowski musiał płatności wynegocjować. Ostatecznie dostaliśmy 25 procent, plus przerzucenie z drugiego filara do 37,5. Dopiero w 2013 r. polscy rolnicy doszli do sto procent płatności z Unii, dotychczas dopłacaliśmy z naszego budżetu i II filara. Sprawy rolnictwa są skomplikowane i ja się nie godzę się na upraszczające rozmówki o „piątym kole u wozu”.

To wtedy wynegocjowaliśmy także zakaz sprzedaży ziemi cudzoziemcom do 2016 roku na tzw. ziemiach zachodnich.  Większość elit opiniotwórczych kpiła z tego zakazu zgodnie z doktryną „mikkizmu” (od J. Korwin Mikke) wierząc w jedynie słuszną zasadę „niewidzialnej ręki rynku”. Dzięki Bogu presja rolników i strach elit przed wynikami referendum akcesyjnego sprawiły, że i płatności i bariery dla cudzoziemców wpisano w traktat akcesyjny.

Pojawiła się patologia związana zakupem ziemi przed podstawione osoby, tzw. słupy...

...Problem polega na tym, że w praktyce okazało się, że - mimo iż okresy ochronne obowiązują - to ze względu na ekonomiczną katastrofę budżetową, tak sądzę, „obchodzi się” w Agencji Nieruchomości Rolnych reguły i wypełnia polecenia z góry, by sprzedawać jak najdrożej, a więc także „polskim słupom”, które płacą najwięcej w imieniu zagranicznych firm i zagranicznych właścicieli. Tak więc protesty rolnicze mają nie tylko ekonomiczny sens. Szkoda, że nawet PSL zdaje się tego nie rozumieć.

No właśnie. W koalicji jest więc ktoś, komu teoretycznie sprawy wsi są bliskie.

Tak, tak. I dziennikarze wierzą w to, że to ludowcy „ograniczają” Platformę Obywatelską w „sprawnym rządzeniu”. Jak ktoś się uważnie przyjrzy jak wygląda koalicja, to nie ulega wątpliwości, że to Platforma narzuca ludowcom ograniczenia dając w zamian tylko „ dobry wizerunek” – no bo wszyscy wiedzą, że jak się jest w koalicji z PO, to nabiera się szlachetności, jak stare wino. Za ten wizerunek PSL płaci wysoką cenę, rezygnuje z reprezentowania własnego elektoratu. Wystarczy uważnie zapoznać się z wynikami szczytu w Brukseli, by słabość PSL zobaczyć.

Generalny problem polega na tym, że albo się przyjmie, iż produkcja żywności i posiadanie własności ziemi jest szczególnym przypadkiem i nie obowiązuje tu ani mityczna niewidzialna ręka rynku, ani wolność dostępu do każdej własności, np. ziemi rolnej. W Niemczech każdy może kupić niemiecką ziemię rolną pod warunkiem, że skończył niemiecką szkołę rolniczą. We Francji też każdy może kupić ziemię rolną, pod warunkiem że lokalne izby rolnicze, które są tam silne, wyrażą na to zgodę. Prawo pierwokupu zawsze ma miejscowy rolnik. W Danii z kolei nie może kupić ziemi rolnej Niemiec, bo tak sobie Duńczycy zastrzegli przy wejściu do UE. Normalne kraje chronią własność ziemi przed wykupem przez cudzoziemców. W Polsce – obawiam się – większość elit przegłosowałaby zasadę, że nie ma znaczenia, czy to  Duńczyk, Holender, Niemiec czy Fin uprawia polską ziemię.

Przepraszam, że mówię o tych sprawach dość emocjonalnie, ale to dlatego, że kwestie rolnictwa i wsi to moja największa klęska w roli socjologa i publicysty. Piszę o tym od lat. Nikt tego nie bierze poważnie. Zapracowałam sobie tym pisaniem co najwyżej na epitet „żałosna pisówa, która udaje socjologa”. Zabawne jest to, że także w PiS nie wszyscy maja podobne zdanie. Oczywiście poza posłami Kuźmiukem, Wojciechowskim, czy Ardanowskim.

... Ale mniejsza z tym.  

Właśnie dlatego warto spisać te pani spostrzeżenia...

Jednak ważniejsze jest to, o co chodzi protestującym dzisiaj rolnikom; o ochronę własności polskiej ziemi użytkowanej rolniczo; z krytykę pomysłu wprowadzenia podatku dochodowego w rolnictwie, gdy gospodarstwa rodzinne znowu – jak to w Polsce często bywa - przechowują ukryte bezrobocie i nie ma dla odchodzących z rolnictwa w Polsce pracy…  No i mają rację, gdy zwracają uwagę, że w Brukseli wynegocjowano zdecydowanie mniejsze środki na rolnictwo, i w pierwszym i w drugim filarze.  

W normalnym kraju elity wiedzą, że rolnictwo i produkcja żywności to sektor równie ważny, jak źródła energii. Dopłaca się rolnikom, by żywność była tania, a rolnictwo nie przegrało na globalnym rynku z Chinami, czy Ameryką Południową. Tylko idiota, nie polityk ryzykuje upadek własnego rolnictwa i „wolny rynek” importu żywności. A jak podniosą ceny, bo tak się robi z tymi, którzy są na tyle głupi, że likwidują tak ważną branżę jak produkcja żywności- to poczekamy bez taniej żywności dwa lata, nim odtworzymy własne rolnictwo?  Dlaczego każdy normalny Europejczyk, także Norweg i Szwajcar to rozumie, a Polak nie?

ROZMAWIAŁ: Sławomir Sieradzki

[FOTO: www.facebook.pl]

O ROLNICZYM PROTEŚCIE SPRZED LAT CZYTAJ TUTAJ.

Warto poczytać

  1. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  2. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  3. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  4. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  5. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  6. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  7. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

  8. 1270gasiukpawlowicz222 03.07.2018

    Nie ma Petru, a gafa goni gafę. Nowoczesna nie potrafi poprawnie wpisać nazwy kraju

    Nieznajomość ortografii, zwykła niechlujność czy może brak elementarnego szacunku dla ojczyzny? Nowoczesna znowu poraża błędami.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook