Jedynie prawda jest ciekawa

Fedorowicz: Tu nie ma miejsca na tajność

18.11.2012

O ostatnich wydarzeniach związanych ze śledztwem smoleńskim portal Stefczyk.info rozmawia z Dariuszem Fedorowiczem, który w Smoleńsku stracił brata.

Stefczyk.info: Naczelna Prokuratura Wojskowa informuje, że na pokładzie drugiego tupolewa, który stacjonuje w Polsce znaleziono ślady materiałów wysokoenergetycznych, być może wybuchowych. Jak Pan odbiera te doniesienia?

Dariusz Fedorowicz: Mamy do czynienia z czymś dziwnym. Przecież tupolew to samolot pasażerski, choć pełniący służbę w pułku wojskowym. On nie służył do wożenia materiałów wybuchowych, ale do wożenia ludzi. Również ten samolot należałoby bardzo gruntownie przebadać. On także przechodził remont w zakładach w Rosji. Te sprawy wymagają wyjaśnienia. Obecnie mam wątpliwości, dotyczące wiarygodności takich informacji NPW.

Dlaczego?

Z racji jawnej manipulacji pana prokuratora Ireneusza Szeląga po opublikowaniu przez „Rzeczpospolitą” tekstu o materiałach wybuchowych w Smoleńsku. Celem tej manipulacji było wywołanie odpowiedniego efektu medialnego. Prokurator nie powiedział, że na wraku tupolew nie było trotylu. Przyznał nawet pytany przez dziennikarkę, że nie mówił o tym, że nie ma trotylu, tylko mówił, że go nie wykryto. Cała wypowiedź prokuratora była manipulacją. On nie powinien mówić, że znaleziono substancje wysokoenergetyczne, tylko materiały wybuchowe. Używane przez śledczych urządzenia są wyspecjalizowane w poszukiwaniu materiałów wybuchowych, a nie kremów do golenia czy perfum. Ten sprzęt nie reaguje na te substancje. Już pierwsze słowa prok. Szeląga, w których mówił „chcę uspokoić opinię publiczną”, budzą zdziwienie. Rolą prokuratury nie jest uspokajanie opinii publicznej tylko rzetelne informowanie.

Co stało za tymi słowami?

W mojej ocenie to był przekaz formułowany pod polityczne zamówienie, a nie przekaz, który miał rzetelnie informować. Mam obecnie duże zastrzeżenia dotyczące osób publicznie wypowiadających się w imieniu prokuratury. Wydaje się, że ostatnie oświadczenie NPW ma również służyć celom politycznym. Osoby odpowiedzialne za zaniedbania zrobią wiele, by uniknąć odpowiedzialności. Wydaje się więc, że jeśli pokażą się twarde dowody na wykrycie materiałów wybuchowych w Smoleńsku to będziemy słyszeć, że standardem jest, że w tego typu samolotach znajdują się materiały wybuchowe. Może chodzić o stworzenie takiego wrażenia. Choć w mojej ocenie nie jest również wykluczone, że jak się przeszuka porządnie tego tupolewa, to również i tam można coś znaleźć...

Gazeta Polska Codziennie” podawała, że na kontrolę pirotechniczną tupolewa przez wylotem 10 kwietnia przeznaczono półtorej godziny. Eksperci zaznaczają, że to jest zbyt mało czasu, by rzetelnie zabezpieczyć tak wielki samolot i jego ładunek.

Nie mam wiedzy, żeby komentować procedury związane z zabezpieczeniem pirotechnicznym samolotów. Rozumiem, że w 1,5 godziny służby dokonały choć pobieżnej kontroli samolotu. Jeśli więc kontrolowano te miejsca, w których obecnie wykryto materiały wybuchowe, to oznacza, że one się tam pojawiły później. Przecież przed wylotem zapewne sprawdzono np. siedzenia. A jak podają media to te najbardziej dostępne elementy miały na sobie ślady materiałów wybuchowych. Jeśli tak, to albo BOR nie dopełnił obowiązku i uznał, że samolot może lecieć, choć ma takie ślady, albo te ślady pojawiły się już po katastrofie. To są moje dywagacje. Sądzę, że wyjaśnić tę sprawę powinna prokuratura. Problem w tym, że nie bardzo chce się dzielić wiedzą z rodzinami oraz społeczeństwem.

Śledztwo powinno być jawne?

Tu nie ma miejsca na tajność. Tajność to jest charakterystyczna cecha systemów totalitarnych. Pamiętamy, że w czasach komuny wszystko było tajne. Nawet w okolicach szpitali wojskowych nie można było robić zdjęć. To jest relikt, z którym należy zerwać. Jako kuriozum traktuję tajność w sprawie śledztwa smoleńskiego oraz okłamywanie opinii publicznej. Ona ma prawo znać postępy tej sprawy. Miliony Polaków interesują się tą kwestią, choć media starają się wmawiać nam, że mamy już dosyć Smoleńska i trzeba się zająć innymi tematami. Nie da się nad sprawą tragedii smoleńskiej przejść do porządku dziennego. Bez rzetelnego wyjaśnienia tej sprawy nie ma suwerennej Polski.

Rozmawiał Nal
[Fot. Raport Millera]
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook