Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Fedorowicz: liczono na zmęczenie materiału

15.01.2014

Rozmowa z Dariuszem Fedorowiczem, bratem śp. Aleksandra Fedorowicza, tłumacza prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który zginął w Smoleńsku.

Stefczyk.info: Radosław Sikorski odpowiadając na pytanie o wrak mówił dziś: „mam taką teorię, że wrak dostalibyśmy jutro rano, gdyby nasza prokuratura oceniła, że nie ma najmniejszej winy strony rosyjskiej w tej katastrofie lotniczej. Ale z tego, co wiem, prokuratura dokończy swoje śledztwo, nieważne czy będzie miała jeszcze wrak, czy nie”. Jak Pan ocenia słowa szefa MSZ?

Dariusz Fedorowicz: Minister Siergiej Ławrow, szef rosyjskiego MSZ, stwierdził w Warszawie, że ten, kto ma oryginały dowodów, kto ma materiał dowodowy, ten może prowadzić dochodzenie. Jednak strona polska podchodzi do tej sprawy w ten sposób, że do naszego dochodzenia nie są potrzebne żadne dowody, że wystarczą kopie i kopie z kopi. To dość dziwne podejście, które świadczy raczej o bezsilności strony polskiej. Dobrze jednak minister powiedział, że sprawa wraku nie może być przedmiotem szantażu strony rosyjskiej, czy by nasze śledztwo uznawało cokolwiek czy winę kogokolwiek odrzucało. To byłoby dużym nadużyciem. Sprawa jest oczywista.

Jak oceniać śledztwo prowadzone bez materiałów oryginalnych?

Śledztwo prowadzone bez oryginałów zapisów z czarnych skrzynek, bez wraku, bez oryginałów innych materiałów trudno to śledztwo nazwać rzetelnym i prowadzonym w sposób choćby poprawny. Słowa Sikorskiego o zakończeniu śledztwa odbieram jak próbę znalezienia dziwacznego uzasadnienia dla niezwykle bulwersującej sytuacji. Mówię o przetrzymywaniu przez Rosję naszego wraku, polskiej własności. To można tłumaczyć na tysiąc sposobów, ale żaden z nich nie jest wiarygodny. Nic mnie nie przekonało.

„Nasz Dziennik” pisał ostatnio o współpracy polsko-rosyjskiej ws. Smoleńska. Okazuje się, że Rosja wysyła do Polski znacznie więcej wniosków o pomoc prawną, a z Polski otrzymuje więcej tomów akt.

Od samego początku w kwestii smoleńskiej widzimy grę na czas, liczenie na „zmęczenie materiału”, na zmęczenie opinii publicznej tematem smoleńskim. My to wiemy od dawna, do nas dociera więcej wiadomości niż do opinii publicznej. O ile nasze wnioski o pomoc prawną często spotykały się ze ścianą lub były rozpatrywane bardzo długo, o tyle wnioski strony rosyjskiej są realizowane bezzwłocznie. I z dużą gorliwością.

O czym to świadczy?

Swego czasu słyszeliśmy, że Rosja to jest duży kraj, a Polska to nie jest duży kraj. I sądzę, że z tego wynika to wszystko. Z taką tezą strona rządowa zgadza się do dziś i nic nie chce zmienić.

Rozmawiał TK
[Fot. PAP/Tomasz Gzell]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook