Jedynie prawda jest ciekawa

Fedorowicz: Holandia ma większe znaczenie niż Polska

16.11.2014

Być może wśród naszych elit istnieje obawa, co do wyjawienia prawdziwego przebiegu tragedii smoleńskiej i co za tym idzie faktu, że można by tych ludzi uznać za współwinnych - mówi Dariusz Fedorowicz, brat tragicznie zmarłego w katastrofie smoleńskiej prezydenckiego tłumacza.

Stefczyk.info: Holandii udało się wymóc zwrot wraku samolotu po 4 miesiącach od jego zestrzelenia. I to z terenu ogarniętego działaniami wojennymi. Tymczasem my nie możemy doczekać się na oddanie szczątków tupolewa, mimo że od dnia katastrofy minęło już po ponad 4,5 roku. Z czego to wynika?

Dariusz Fedorowicz, brat Aleksandra Fedorowicza, tragicznie zmarłego w katastrofie smoleńskiej:  Ciśnie się na usta tylko jedno: że Holandia, mimo iż jest znacznie mniejsza od Polski, na arenie międzynarodowej ma dużo więcej do powiedzenia. Ale to pokazuje również, że trzeba się zastanowić nad tym, czy my jesteśmy państwem w pełni suwerennym, które może dochodzić swoich praw. Niestety mam takie spostrzeżenia, że zwrotu wraku prawdopodobnie się nie doczekamy. Przynajmniej za tych rządów. Bo prawdopodobnie nie chodzi tylko o to, że jesteśmy zbyt słabi, ale też o to, że nasi  rządzący nie chcą tego wraku w Polsce. 

Co i rusz słyszymy, że rząd się o niego upomina, tyle, że nic z tego nie wynika...

Być może wśród naszych elit istnieje obawa, co do wyjawienia prawdziwego przebiegu tragedii smoleńskiej i co za tym idzie faktu, że można by tych ludzi uznać za współwinnych.  To co się teraz dzieje to jest pewien teatrzyk. Tego inaczej się opisać nie da.

To może Polska powinna znów odwołać się  do opinii międzynarodowej? Holendrzy mieli tu duże wsparcie, choćby dlatego, że w katastrofie boeinga zginęli obywatele wielu krajów. Może warto odwołując się do sprawy boeinga, poszukać znów wsparcia dla śledztwa smoleńskiego - za granicą?

Przypominam, że my od samego początku podejmowaliśmy starania o to, żeby opinię międzynarodową w tej kwestii poruszyć. Jeździliśmy na wysłuchania publiczne do Brukseli, gdzie domagaliśmy się prawdy. Ale pan Wałęsa stwierdził wtedy, że cywil-banda pojechała rozrabiać w Europie. Pokłosie działań  tej ekipy dzisiaj widzimy. Mija 4,5 roku, a my nie mamy sprawy wyjaśnionej. Wyjaśnienia, które na siłę są forsowane przez zespół pana Laska trzymają się w zasadzie wersji MAK-owskiej, która  tak naprawdę nie ma nic wspólnego z prawdą. Mieliśmy niedawno trzecią konferencję smoleńską , gdzie grono ponad stu naukowców z Polski i z zagranicy  rozprawiło się z tymi teoriami, jako całkowicie niewiarygodnymi. Więc prawdopodobnie blady strach padł na tych, co zdają sobie sprawę z tego, co się naprawdę wydarzyło 10 kwietnia 2010 roku. I za wszelką cenę starają się tę prawdę zataić. Jak również swój współudział w zacieraniu śladów. 

Rozmawiała Anna Sarzyńska

[fot.ibtimes.co.uk]


CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook