Jedynie prawda jest ciekawa

"Farbowane lisy" wracają do łask

09.05.2014

Gdy trener Adam Nawałka obejmował stery reprezentacji wszyscy liczyli na to, że da szansę młodym polskim piłkarzom. Niestety „Ciepły” powrócił do zwyczaju swoich poprzedników – Franciszka Smudy i Waldemara Fornalika.

Tym sposobem do naszej kadry narodowej dołączył... Thiago Cionek. Już niemłody piłkarz występujący we włoskim przeciętniaku, gdzieś na zapleczu Serie A. 28-letni obrońca Modeny dał się poznać polskim kibicom jako zawodnik Jagiellonii Białystok, której barwy reprezentował w latach 2008-2012. 

Co jednak łączy piłkarza z odległej Brazylii z naszym krajem? Ano okazało się, że pradziadkowie zawodnika, który wzrastał w południowoamerykańskim słońcu byli Polakami. Prawie trzy lata temu Cionek na specjalnie zwołanej konferencji prasowej poinformował, że otrzymał polskie obywatelstwo. Oczywiście o swoich polskich korzeniach przypomniał sonie wtedy, gdy stało się już pewne, że nie jest piłkarzem pokroju Neymara czy Kaki, a o występach w barwach „Canarinhos” nie ma co liczyć. 


Tylko co nas to obchodzi? Niestety innego zdania jest trener Adam Nawałka, który zdecydował, że Cionek jest na tyle wartościowym graczem, że warto powołać go do reprezentacji Polski i to w sytuacji, gdy o jego miejsce bije się szereg młodych chłopaków z Polski.

„Mamy Glika i Szukałę. Jeśli chodzi o trzeciego środkowego obrońcę, powinien to być młody Polak, który by się ogrywał” - powiedział portalowi Onet.pl Jan Tomaszewski. Trudno nie zgodzić się z „Człowiekiem, który powstrzymał Anglię”, a warto pamiętać, że to właśnie popularny „Tomek” był zadowolony z wyboru Nawałki na stanowisko selekcjonera reprezentacji Polski. Głównie ze względu na wiarę w zupełnie inne podejście nowego trenera biało - czerwonych do powoływania młodych, obiecujących zawodników.

Euro 2012 i przegrane eliminacje do mundialu w Brazylii udowodniły nam, że taktyka rozdawania paszportów nie wpływa zbyt dobrze na atmosferę w drużynie, co ostatecznie nie przekłada się na dobry wynik.

Niestety porażki Smudy i Fornalika niczego nie nauczyły Nawałki. A szkoda, w końcu zapomnienie o maksymie „Historia magistra vitae est” pogrążyła już niejednego wodza. Nie tylko boiskowego...

Aleksander Majewski 

[fot. Roger Gor/picasaweb.google.com/CC/Wikimeedia Commons]


CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook