Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Ewa Błasik: to ukoronowanie walki o prawdę

08.05.2014

Rozmowa z Ewą Błasik, żoną tragicznie zmarłego gen. pilota Andrzeja Błasika, Dowódcy Sił Powietrznych.

Stefczyk.info: gmina Wartkowice, z której pochodzi Pani Mąż, gen. Andrzej Błasik, nada imię Pani Męża jednemu z ważnych rond. Jak Pani przyjęła tę inicjatywę?

Ewa Błasik: Ta inicjatywa jest dla mnie ukoronowaniem walki o prawdę o moim Mężu. To zwycięstwo prawdy. Mieszkańcy rodzinnych stron Męża nigdy jednak nie brali pod uwagę całej kampanii kłamstwa i zła, jaka przez lata była wymierzona w mojego Męża i pamięć o nim. Dla mnie to dzień radosny, sądzę, że mieszkańcy Wartkowic na pewno są dumni, że zwyciężyło dobro, zwyciężyła prawda. Poszczególne kłamstwa zostały obalone przez prokuraturę.

Jakim żołnierzem był Pani Mąż, jakie wrażenie pozostawił po sobie wśród swoich podwładnych?

Mój Mąż wywodził się z pokolenia transformacji ustrojowej. Był młodym dowódcą, nieskażonym poprzednim systemem. W Siłach Powietrznych wprowadzał nową jakość, nowego ducha, zmieniał u podstaw mentalność wojskowych. Dla żołnierzy był prawdziwym ojcem. Za nimi poszedłby w ogień, zawsze mogli na niego liczyć. Przekonał się o tym m.in. major Grzegorz Pietruczuk po locie do Gruzji. Mój mąż stanął za nim murem, wskazując, że zachował się prawidłowo, ponieważ kierował się obowiązkiem dbania o bezpieczeństwo lotu.

Bezpieczeństwo było ważne dla gen. Andrzeja Błasika?

Bezpieczeństwo zawsze było dla niego najważniejsze. Dla niego to był priorytet, niemal świętość. Uczył pilotów odpowiedzialności, uczciwości, prawdomówności. Miał nawet swoje powiedzonka. Mówił np.: „chłopie, mów prawdę i tylko prawdę”. Lotnicy znają to stwierdzenie. Często mówił, że lotnictwo opiera się na zaufaniu, więc prawda jest najważniejsza. Natomiast po jego śmierci prawda o nim dla rodziny, jego żołnierzy, Sił Powietrznych, a także dla Polaków, jest najważniejsza. Ci, którzy szerzą kłamstwa o moim mężu, nie są w stanie zakłamać prawdy i rzeczywistości. Muszą pogodzić się z tym, że mój mąż na pokładzie samolotu do Smoleńska dla załogi był wsparciem a nie obciążeniem, czy postrachem. Choćby nie wiem, ilu jeszcze oszczerców go obrażało, to nie zakłamią prawdy. Prawda jest nieśmiertelna.

Jednak można mieć wrażenie, że przebija się powoli do świadomości...

Droga do prawdy była drogą przez mękę. Jednak z Bożą pomocą udało się odkłamać kłamstwa, odwrócić niesłychaną kampanię oszczerstw, rzucanych z premedytacją przez machinę kłamstwa. Ta machina od lat niszczyła i niszczy naszych największych patriotów.

W ostatnich dniach władze wiele razy przekonywały, jak ważne są polskie F-16. Te samoloty Polska i polskie wojsko zawdzięcza m.in. Pani Mężowi.

Mój Mąż pod każdym względem zmienił polskie lotnictwo, wzorowo wykonywał i realizował wszystkie swoje obowiązki na stanowisku Dowódcy Sił Powietrznych. Rzeczywiście wprowadzał F-16 do polskich wojsk powietrznych. On nakreślił kierunki rozwoju sił powietrznych, które są do dziś aktualne. Mąż miał zdolności analityczne, był kompetentny i służył Siłom Powietrznym. W świecie lotniczym uchodził za autorytet, był szanowany. Generał, który razem z nim wprowadzał F-16, pisał, że mój Mąż był „bardzo ważnym liderem w Polsce”, a jego „wizja zmian na lepsze na pewno zaowocuje” przez lata.

Pani Męża próbowano przedstawił jako osobę wytwarzającą presję na pilotów, czy swoich podwładnych, mówiono, że pomiatał ludźmi. Jak traktował współpracowników?

Mój Mąż do każdego odnosił się z szacunkiem, szanował ludzi. Ludzie współpracujący z nim wypowiadali się o tym w filmie „Generale, służba trwa”. Podwładni mówią, że do każdego Mój Mąż odnosił się z szacunkiem. Również za to jego szanowano.

Media przekonywały również, że tolerował patologie w specpułku. Tak było?

Kontrole, jakie w tej jednostce przeprowadzał płk. Grochowski, nie mówiły o żadnych nieprawidłowościach, ani błędach, więc jak można mojego Męża obarczać odpowiedzialnością za coś, czego nie był świadomy, o czym nie mógł wiedzieć? To był dowódca, jakich mało w naszej armii.

Wiele osób wskazuje, że Pani samotna walka o prawdę o Pani mężu mówi wiele o współczesnych dowódcach wojska oraz władzy politycznej...

Lidia Nowaczyk napisała do mnie niedawno list, w którym stwierdziła: „podziwiam Panią za naprawdę niezwykłą siłę woli i za odważne działania i słowa. Pani postawę pięknie opisują słowa Marii Dąbrowskiej 'żaden człowiek siły swojej nie zna, póki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie'. Myślę, że tę siłę daje Pani miłość do Męża, która nie gaśnie wraz ze śmiercią kochanego człowieka. Tę wierną miłość widać w każdym Pani słowie i w każdej powstrzymywanej łzie”. Swój list kończy: „w tym, że honor polskiego oficera kalają inni polscy oficerowie, a bronić go musi kobieta, widzę upadem etosu żołnierza, z którego Polska słynęła w dawnych wiekach”. To bardzo ważne słowa.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[A. Błasik/fot. Archiwum rodzinne]

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook