Jedynie prawda jest ciekawa

Energa jak Amber Gold?

14.11.2012

Czy to, co się dzieje w Enerdze, to nie jest kolejne wydanie afery Amber Gold? Tam tysiące ludzi oszukano, dając im nadzieję nadzwyczajnych zysków z inwestycji w złoto. Wokół Energi z kolei jest problem znikających pieniędzy w spółkach-córkach – mówi nam Janusz Śniadek, parlamentarzysta PiS.

Pięciu posłów, senator i pomorski radny Prawa i Sprawiedliwości wkroczyło wczoraj do gdańskiej siedziby spółki Energa. Chcieli uzyskać odpowiedzi na pytania dotyczące powoływania nowych spółek-córek, oraz – ich zdaniem – marnotrawienia publicznych pieniędzy. Po kilku godzinach usłyszeli, że jakichkolwiek odpowiedzi mogą doczekać się najszybciej w piątek.

Zarząd Energa SA utajnił prawie wszystkie dokumenty dotyczące postępowania spółki, w tym dokumenty dotyczące wydania środków finansowych powyżej dwustu milionów złotych.

Wśród parlamentarzystów chcących skontrolować spółkę był Janusz Śniadek.

 

Arkady Saulski – to był już trzeci raz, gdy posłowie chcieli uzyskać informacje od spółki Energa. Dlaczego?

Janusz Śniadek, poseł PiS: – To kolejne podejście moje i kolegów z PiS do tej sprawy. To jedna z najpoważniejszych firm tak na Wybrzeżu, jak i w skali kraju. Należy zadać sobie pytanie, czy to, co się dzieje w Enerdze, to nie jest kolejne wydanie afery Amber Gold? Tam tysiące ludzi oszukano, dając im nadzieję nadzwyczajnych zysków z inwestycji w złoto. Pytają, gdzie są ich pieniądze. Wokół Energi z kolei jest problem znikających pieniędzy – spółka zaczęła pączkować dziesiątkami spółek-córek, pięćdziesięcioma trzema dokładnie – tyle liczy cała grupa. Te spółki miały nakaz lokowania wszystkich swoich środków w jakieś dziwne projekty. A my, mimo wielokrotnie zadawanych pytań, nie jesteśmy w stanie dowiedzieć się, co się z tymi pieniędzmi dzieje, gdzie trafiają. Praktycznie żadna z tych kilkudziesięciu spółek, powołanych do realizacji rozmaitych inwestycji, tych inwestycji nie realizuje.   

 

Jak pan sądzi – dlaczego tak jest?

Należy zadać pytanie – po co te spółki powstają? Czy po to, aby realizować projekty energetyczne? Widzimy przecież, że nie. Może więc chodzić o zapewnienie sowitych dochodów, apanaży, dla mnożącej się kadry w tych spółkach. Zasada „szwagier w kasie” chyba znowu funkcjonuje. To jest główna motywacja działania tej spółki. Moje stwierdzenie jest tym bardziej uprawnione, że prezes Energi, przed powołaniem na to stanowisko, był współwłaścicielem spółki z o.o. budującej przecież nową siedzibę Energi. Z chwilą, kiedy objął funkcję, oczywiście zbył udziały w tej spółce, ale natychmiast podpisał z nią umowę dzierżawy na wiele lat, która to umowa, pozwoliła zaciągać kredyty umożliwiające dokończenie całej budowy. To jest trudne do pogodzenia z jakąkolwiek etyką. Ale bez nagłośnienia tych spraw nie da rady tego uporządkować.

 

Liczą państwo na reakcję opinii publicznej?

Zainteresowanie opinii publicznej jest jedyną bronią. Musimy nagłaśniać tę sytuację, bo państwo nie działa. Tylko presja społeczna powoduje, że pewne instytucje zaczynają robić swoje.

 

A elektrownia w Ostrołęce? Czy może mieć to związek z działaniami, powiedzmy, pewnego dużego koncernu energetycznego ze Wschodu?

To jest pewna uprawniona spekulacja. Natomiast trzeba zadawać pytanie o ogromne środki utopione w tę akurat inwestycję, wycięte połacie lasu – to są ogromne straty. To są środki społeczne, publiczne, zainwestowane tak, że de facto zostały zmarnowane. Mówimy wszak o spółce Skarbu Państwa. Zadawanie więc pytań o te inwestycje i działania jest nie tylko uprawnione, ale jest obowiązkiem posła.

[fot. Bartłomiej Chudzik]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook