Jedynie prawda jest ciekawa


"Elastyczny czas pracy dobry dla pracowników"

12.09.2013

Rozmowa z posłem PO, Adamem Szejnfeldem.

Stefczyk.info: Wicepremier Janusz Piechociński zapowiedział powstanie zespołu, który zajmie się oceną skutków wprowadzenia elastycznego czasu pracy w Polsce. Taka inicjatywa jest potrzebna?

Adam Szejnfeld: Jestem zwolennikiem monitorowania prawa w każdym przypadku. Dzięki temu wiemy, jakie ono daje efekty i możemy poprzez inicjatywę parlamentu czy rządu modernizować przepisy, które już funkcjonują. Można wtedy polepszać dobrze działające regulacje lub naprawiać to, co nie działa. Sprawa przepisów uelastyczniających czas pracy już daje dobre doświadczenia. Monitoring już się odbył. Większość przepisów obowiązywała w pakiecie antykryzysowym przez dwa lata, w 2009 i 2010 roku. Nie odnotowałem żadnych negatywnych zjawisk. Nie czytałem również o takowych. Nie widziałem żadnych negatywów tych przepisów. Jest natomiast sporo pozytywnych skutków ich wprowadzenia. Przecież w pierwszej fazie kryzysu udawało nam się utrzymywać 2-3 procentowy wzrost gospodarczy, stworzono w Polsce prawie 1 milion nowych miejsc pracy. Jednym z instrumentów tego systemu była ustawa antykryzysowa, która wprowadziła elastyczność czasu pracy. Obecnie nadal jesteśmy w kryzysie i nadal przepisy są konieczne i potrzebne. Ale takie przepisy są konieczne i potrzebne również w czasie koniunktury.

A to dlaczego?

Dekoniunktura charakteryzuje się tym, że przedsiębiorcy mają problemy w biznesie, co skutkuje wzrostem bezrobocia. Ale i w koniunkturze ta specyfika występuje, choć ma charakter bardziej jednostkowy. W mojej ocenie te rozwiązania są uniwersalne.

Chce pan powiedzieć, że te rozwiązania będą trwały również po zakończeniu w Polsce kryzysu?

To są przepisy powszechne. One nie zostały uchwalone czasowo. One mają tę cechę, jaką mają przepisy obowiązujące w pozostałych krajach Unii Europejskiej. Myśmy w 2009 roku zrobili wyjątek, ograniczając przepisy antykryzysowe. W pozostałych krajach takie przepisy obowiązują na stałe i na stałe pomagają tamtym gospodarkom.

Krytycy mówią jednak, że to nie pomoc, ale przerzucanie kosztów kryzysu na pracowników.

Przecież te rozwiązania zakładają dwa mechanizmy zabezpieczenia pracowników. Na rozwiązania dotyczące elastycznego czasu pracy muszą zgodzić się pracownicy - za pośrednictwem związków zawodowych lub innej reprezentacji. Po drugie, natychmiast po przyjęciu tych rozwiązań o tym fakcie musi zostać poinformowana Państwowa Ispecja Pracy. Ona musi wiedzieć, że w danej firmie przyjęto takie rozwiązanie, by chronić i egzwekwować prawa pracownicze. Zagrożeń nie ma, są zyski dla pracowników, dla bezrobotnych - bez liku. Mimo wszystko jednak monitoring nie przeszkadza.

Jednak czy obecna zapowiedź powołania zespołu, który badałby skutki tych rozwiązań to nie jest pośrednio przyznanie, że sprawa nie została przemyślana dostatecznie dobrze?

Nie. Każdy, kto ma trochę oleju w głowie, zna się na życiu politycznym i je obserwuje, wie, że Janusz Piechociński nie jest tylko ministrem gospodarki. Jest również liderem PSL, posłem i politykiem. Podejmuje więc również działania, które mają pokazać, że jest politykiem aktywnym, interesuje się, a gdy słyszy obawy podejmuje działania, które mają uspokajać.

To jest jakaś forma odcięcia się od polityki rządu?

Nie. Powiedziałem na początku, że monitoring niczemu nie przeszkadza. W zakresie tych przepisów praktyka monitoringu odbyła się i pokazała, że regulacje dają efekty pozytywne. Nie widzę żadnych zagrożeń, widzę efekty pozytywne. Jednak każdy ma prawo do własnych inicjatyw w polityce.

Między pana wypowiedziami a tonem związków zawodowych, które przyjechały do Warszawy protestować m.in. przeciwko elastycznemu czasowi pracy, jest przepaść. Dlaczego w pana ocenie druga strona ocenia tak odmiennie te regulacje?

Na to pytanie nie ma odpowiedzi merytorycznej, mówiącej, że te przepisy są niebezpieczne. Jak mówiłem - one są bezpieczne i korzystne, a dodatkowo istnieją na całym świecie. W czym więc jest zło? To kompletna bzdura. Jeśli więc nie ma takich motywacji i argumentów to jest inna odpowiedź - tu chodzi o politykę, a nie pracowników, tu chodzi o politykę, a nie te przepisy, tu chodzi o politykę, a nie działania na rzecz praw pracowniczych, tu chodzi o walkę z rządem, o wzmocnienie PiS-u, o wybory, które mają się odbyć w 2015 roku. Jedni marzą, by one były jak najszybciej, a inni marzą, by w 2015 roku wygrał Jarosław Kaczyński. I o to chodzi na ulicy Wiejskiej i na ulicach stolicy.

Rozmawiał TK
[Fot.  PAP/Jakub Kamiński]

Warto poczytać

  1. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  2. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  3. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  4. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  5. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  6. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  7. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

  8. 1270gasiukpawlowicz222 03.07.2018

    Nie ma Petru, a gafa goni gafę. Nowoczesna nie potrafi poprawnie wpisać nazwy kraju

    Nieznajomość ortografii, zwykła niechlujność czy może brak elementarnego szacunku dla ojczyzny? Nowoczesna znowu poraża błędami.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook