Jedynie prawda jest ciekawa

Eksperymentowanie na sześciolatkach

20.02.2014

Wprowadzenie darmowego podręcznika do I klasy szkoły podstawowej to ruch w dobrą stronę tyle tylko, że realizowany sposób jego wprowadzania to wręcz proszenie się rządu o awanturę i chaos w edukacji - pisze Zbigniew Kuźmiuk.

Na początku lutego dosyć niespodziewanie premier Donald Tusk i nowa minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska na wspólnej konferencji prasowej, ogłosili jeden darmowy podręcznik ale tylko dla uczniów klas I szkół podstawowych.

Szef rządu podkreślił wagę tej decyzji następującym stwierdzeniem „kalkulacje pokazały rzecz druzgocącą, koszt podręcznika dla pierwszoklasisty w żadnym wypadku nie powinien przekroczyć 10 milionów złotych( w tym tygodniu koszt tego podręcznika urósł już do 70 mln zł). Dzisiaj rodzice wydają na te podręczniki blisko 140 milionów złotych”.

Zadziwiającym było, że premier który rządzi już ponad 6 lat, do tej pory nie wiedział, że wydawanie książek szkolnych stało się wyjątkowo dochodowym biznesem właśnie za jego rządów ze względu na ciągle zmieniane podstawy programowe i rozszerzanie możliwości wyboru podręczników do nauki w poszczególnych klasach szkół podstawowych, gimnazjów i szkół średnich, dzięki decyzjom szefowych resortu edukacji: minister Hall i minister Szumilas.

Jednym z kontekstów tego nagłego przyśpieszenia z darmowym podręcznikiem, było jak się wydaje, obligatoryjne posłanie do I klas szkół podstawowych dzieci 6-letnich już w roku szkolnym 2014-2015.

Należy w tym miejscu przypomnieć, że rządząca koalicja Platformy i PSL-u, odrzuciła w 2013 roku wniosek o referendum w tej sprawie przygotowany przez stowarzyszenie „Ratujmy Maluchy”, pod którym zebrano prawie 1 milion podpisów.

Wprawdzie na skutek tego społecznego nacisku, rządzący zdecydowali się na ustawowy podział rocznika dzieci urodzonych w 2009 roku, na te uroczone do końca czerwca, które pójdą obligatoryjnie do I klas szkół podstawowych i te uroczone w drugiej połowie roku, których ten obowiązek nie dotyczy ale nie ulega wątpliwości, że wśród rodziców dzieci 6-letnich narasta oburzenie z powodu przymusu posyłania do szkół dzieci 6-letnich.

Wprowadzenie darmowego podręcznika dla uczniów klas pierwszych, ma jak się wydaje to niezadowolenie chociaż trochę przytłumić.

Rządząca koalicja Platformy i PSL-u pośpiesznie forsuje w Sejmie w związku z tym darmowym podręcznikiem stosowny projekt ustawy i staje na głowie, żeby z tym zdążyć przed 1 września 2014 roku.

Żeby choć trochę zmniejszyć prawdopodobieństwo kompromitacji w tej sprawie podczas sejmowych prac nad tym projektem posłowie Platformy, zgłosili poprawkę znoszącą obowiązek nakładany dyrektora szkoły ogłoszenia do 15 czerwca listy podręczników jakie w jego placówce będą obowiązywać w nadchodzącym roku szkolnym, uzasadniając to w ten sposób, że ten zapis szkodzi jakości nauczania.

Mimo tej poprawki, zdaniem ekspertów, zdążenie z przygotowaniem podręcznika dla uczniów I klas szkoły podstawowej do września, jest bardzo mało prawdopodobne

Oczywiście wprowadzenie darmowego podręcznika do I klasy szkoły podstawowej to ruch w dobrą stronę tyle tylko, że realizowany sposób jego wprowadzania to wręcz proszenie się rządu o awanturę i chaos w edukacji.

Wątpliwości jest ciągle bowiem co niemiara. Otóż w sytuacji kiedy przez ostatnie 6 lat resort oświaty rozszerzał ilość propozycji podręcznikowych dla uczniów poszczególnych klas szkoły podstawowej, a w przypadku uczniów I klas tych podręczników i książeczek ćwiczeniowych jest przynajmniej 15, a do tego podręcznik do nauki języka obcego i religii, trudno wręcz sobie wyobrazić, że wszystko to znajdzie się w jednej książce, która co więcej ma być wykorzystana przez dzieci z następnego rocznika.

Nauka dziecka w I klasie polega przecież między innymi na pisaniu malowaniu, wycinaniu, naklejaniu właśnie w tych ćwiczeniówkach więc nie ma najmniejszych szans aby były one wykorzystane powtórnie.

Poza tym sprowadzenie wszystkich tych dotychczasowych pomocy naukowych do jednego podręcznika, jest czymś na kształt rewolucji programowej i powinno być poprzedzone poważnym namysłem co ma on zawierać. Trudno wręcz sobie wyobrazić, żeby wszystko to można było odpowiedzialnie przygotować przez 6 najbliższych miesięcy, które pozostały do rozpoczęcia roku szkolnego.

Eksperymentowanie przez rząd Donalda Tuska na 6-latkach, trwa jak widać w najlepsze.

Zbigniew Kuźmiuk

[Fot. PAP/Tomasz Gzell]

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku. 

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook