Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Dziedziczak: Trzeba przywrócić wiarę w uczciwość wyborów

04.12.2014

Gdyby członków PKW mogły wskazać wszystkie partie zasiadające w Sejmie, to by spowodowało, że te osoby wzajemnie patrzyłyby sobie na ręce, wzajemnie się kontrolowały - mówi poseł Jan Dziedziczak z PiS.

Stefczyk.Info: Dziś Zbigniew Girzyński zdecydował o odejściu z PiS. Powinien był podjąć taką decyzję?  Były przesłanki,że ma coś na sumieniu?

Jan Dziedziczak, PiS: To smutna wiadomość. Bo wszyscy ceniliśmy posła Girzyńskiego za inteligencję i wiedzę historyczną. Natomiast jego zachowanie świadczy o tym, że w naszej partii są bardzo wysokie standardy. Proszę zwrócić uwagę, że prośba o złożenie wyjaśnień dotyczy 10 parlamentarzystów, a tylko jeden -  z PiS - zdecydował się na tak mocny krok. To pokazuje różnicę między nami i innymi partiami. Przypomnę, że trzech posłów, którzy zachowali się nieuczciwie zostało natychmiast usuniętych. 

Poseł Girzyński uprzedził ruch prezesa?

Prezes wczoraj wypowiedział się bardzo ostro, że nie będzie litości wobec tych, którzy dopuścili się nieprawidłowości. Natomiast Zbigniew Girzyński podjął decyzję samodzielnie. Jeszcze raz podkreślę, że na 10 posłów, wobec których są zastrzeżenia tylko jeden zdecydował się na taki ruch.

Sejm zajmuje się projektem PiS na temat kodeksu wyborczego. Ale już widać, że nie mają one większych szans na uchwalenie. Koalicja nie chce zmieniać ustawy...

Nasz projekt ma na celu uzdrowienie sytuacji w PKW, która jest niedobra. Najgorsza po 89' roku. Może spowodować rzecz niezwykle dramatyczną – spadek zaufania obywateli do instytucji wyborów, i brak wiary w to, że ich głos przekłada się na to, kto obejmuje władzę w kraju, kto decyduje o naszych losach. My wychodzimy z założenia, że trzeba działać. Trzeba doprowadzić do sytuacji, że wokół PKW nie będzie wątpliwości. Dotychczas zasiadali w niej sędziowie, którzy teoretycznie byli apolityczni ale swoje poglądy mieli. Jeden z tygodników ujawnił, że przewodniczący komisji był przez wiele lat członkiem ZSL, a potem rekomendowanym przez PSL członkiem Trybunału Konstytucyjnego. A dwaj inni – tajnymi współpracownikami SB. To sprawia , że z jednej strony spada zaufanie do PKW, a z drugiej powstaje niebezpieczeństwo dla samego przebiegu wyborów.

Ale dlaczego uważacie, że remedium na tę sytuację jest włączenie polityków do procedury wyłaniania członków komisji? Czy nie lepiej, żeby to była sytuacja apolityczna?

Dlatego, że w dotychczasowym składzie PKW też są osoby, które mają określone sympatie polityczne. I nie ma się co oszukiwać, że tak nie jest. Więc uczciwe wobec Polaków byłoby, gdyby członków PKW mogły wskazać wszystkie partie zasiadające w Sejmie. Wszystkie kluby parlamentarne. To by spowodowało, że te osoby wzajemnie patrzyłyby sobie na ręce. Wzajemnie się kontrolowały. Takie rozwiązanie gwarantuje uczciwy przebieg wyborów. 

Ale chyba musiałoby iść w parze z kadencyjnością, bo przecież Sejm jest wybierany raz na cztery lata, a nowe kluby poselskie powstają nieraz częściej.

To kwestia wprowadzenia odpowiednich mechanizmów. Przypomnę tylko, że  Trybunał Konstytucyjny jest wybierany podobnie i nikt z tego powodu nie protestuje. Poza tym my proponujemy też bardzo dużo czysto technicznych zmian...

Słynne już przezroczyste urny, kamery...

Także jasne kryteria ustanawiania mężów zaufania, kart wyborczych, czy taka sprawa jak obecność godła polskiego w lokalach wyborczych. Bo bywały z tym problemy.

Były też urny zrobione z koszy na śmieci...

Urny wyborcze w koszach rzeczywiście są czymś zatrważającym. Pytanie jakie wychowanie odebrali członkowie komisji wyborczych...

Kiedy PiS przedstawi dowody na sfałszowanie wyborów? Czy poznamy je dopiero podczas procesów sądowych? 

Proszę tu o cierpliwość. Chcielibyśmy uniknąć wrażenia wywierania nacisków na sądy. Ale one zostaną przedstawione. Mamy mocne dowody. Czekamy na wyroki. I nadal jesteśmy przekonani, że wybory do sejmików wojewódzkich powinny zostać powtórzone. Najlepszą metodą byłoby skrócenie kadencji tych sejmików. Taką decyzje może podjąć Sejm. 

Tygodnik „wSieci” opisał nieszczelność procedur wyborczych, jeśli chodzi o drukowanie kart. Czy ściślejszy  nadzór nad tym aspektem wyborów też jest przedmiotem waszych propozycji? 

Oczywiście, nie powinno tu być żadnych wątpliwości. Bo pytanie o prawidłowość wyborów to jest pytanie o siłę państwa. Na konsekwencjach słabego państwa już parę razy się potknęliśmy. Najdrastyczniejszym przykładem była śmierć prezydenta RP. Ale jeżeli państwa,  które mają 500 tys. obywateli mogą sprawnie przeprowadzić wybory, to dlaczego nie może tego zrobić kraj 38 milionowy? Trzeba przygotować takie instrukcje do głosowania, które będę zrozumiałe dla obywateli. W II RP analfabetyzm wynosił ok 30 proc. I mimo to, przy bardzo wysokiej frekwencji, sięgającej osiemdziesięciu kilku proc.  głosów nieważnych był tylko 1 proc.

Pewnie nie było książeczkowych kart...

Była łatwiejsza forma głosowania. Ale może dziwić, że przy dzisiejszym braku analfabetyzmu Polacy nie potrafią zagłosować. I to w takiej skali. Być może to efekt edukacji za rządów koalicji PO – PSL?

Rozmawiała Anna Sarzyńska

[fot. facebook, profil J. Dziedziczaka]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook