Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Dziedziczak: Siłą Donalda Tuska jest olbrzymia machina propagandowa

10.07.2014

O wczorajszej debacie nad wotum nieufności dla rządu Donalda Tuska oraz o szansach na zjednoczenie prawicy rozmawiamy z Janem Dziedziczakiem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, byłym rzecznikiem prasowym rządu Jarosława Kaczyńskiego.

Stefczyk.info: - Jak Panu podobało się wczorajsze wystąpienie premiera Donalda Tuska?

Jan Dziedziczak: - To było wystąpienie przygotowane przez jego liczną grupę propagandzistów i miało na celu odwrócenie uwagi od tego, o czym mówił prezes Jarosław Kaczyński. Wystąpienie premiera Kaczyńskiego było bardzo merytoryczne, uporządkowane, dotykające tego, co dzieje się w państwie polskim, wszystkich problemów, z którymi na co dzień mają do czynienia Polacy - sytuacja służby zdrowia, koszty życia, edukacja, emigracja młodych Polaków.

Prezes Kaczyński mówił też o kondycji Polski po ujawnieniu taśm prawdę. Natomiast premier Tusk tak naprawdę mówił ogólnikami, formułami, które miały na celu odwrócenie uwagi od merytorycznej analizy stanu państwa przedstawionej przez Jarosława Kaczyńskiego. Tam nic nie było na ten temat. Tak naprawdę były wyłącznie prowokacyjne wypowiedzi, złośliwości łatwe do jęcia w krótkich migawkach telewizyjnych, przypominanie rzekomo strasznych rządów, niecałych 2 lat, Prawa i Sprawiedliwości. No cóż, po siedmiu latach rządów premier Tusk jak zawsze uchyla się od odpowiedzi na temat kondycji państwa polskiego po jego rządach.


Ale w rzeczy samej - to jest taktyka, którą premier Donald Tusk stosuje kolejny raz i jak się wydaje, jest to bardzo skuteczna taktyka. Tak samo zachował się choćby przy tzw. informacji na temat afery taśmowej, zarządził głosowanie nad wotum zaufania dla swojego rządu i znowu wygrał...

- To z kolei jest pytanie o kondycję niektórych polskich mediów, które po prostu nie chcą głębiej zajrzeć w problemy, o których mówił premier Kaczyński, tylko z ulgą przyjmują przeróżne slogany Donalda Tuska i w ten sposób korzystają, żeby całą sprawę rozmyć.

Niestety, siłą Donalda Tuska jest ta olbrzymia machina propagandowa. Bez współpracy z częścią liberalnych mediów, byłoby niemożliwe utrzymanie tych rządów, stanu państwa jaki jest obecnie.


Ale chyba też nie widać recepty na to, jak tę machinę powstrzymać? Na razie jest niezwykle przekonująca. A sam premier mimo takiej kompromitacji wokół jego rządu, wydaje się wciąż teflonowy...

- Cała Polska słyszała taśmy najważniejszych ministrów rządu Donalda Tuska - i co? I nic. Donald Tusk odwrócił uwagę i ktoś w tych działaniach mu pomaga.


O tym mówię - nie macie na to lekarstwa...


- Myślę, że gdyby Donald Tusk spotkał się z dociekliwymi dziennikarzami i konkretnymi pytaniami, to już nie wypadłby tak cukierkowo i teflonowo. Po prostu premier Donald Tusk korzysta z ogromnej osłony medialnej jaką dają mu liberalne media.


Ale pamięta Pan te konferencję premiera o 8 rano w Boże Ciało? Tam był przez wszystkich atakowany, włącznie z Moniką Olejnik, co prawda w bardzo chaotycznie, ale do końca zachował spokój, nic go nie wyprowadziło z równowagi...

- No nie, był w defensywie...


Był, ale nerwy do końca trzymał na wodzy.

- Materiały były krytyczne, ale media bardzo szybko złagodziły ton. Gdyby w dalszej części afery taśmowej zachowywały się równie obiektywnie, to dziś Donalda Tuska by już nie było.


A proszę powiedzieć - dlaczego PiS przestał podnosić analogie rządów Tuska z Węgrami, z rządami premiera Gyurcsány'ego, zwłaszcza po wybuchu afery taśmowej, kiedy te analogie stały się wręcz narzucające? Gyurcsány też wygrał najpierw głosowanie nad wotum zaufania dla swojego rządu i trwał jeszcze ponad 2 lata...

- Wszystko przed nami. My o tym mówimy i nazwisko byłego premiera Węgier w naszych wypowiedziach się pojawia. Problem jest taki, że nie pojawia się w głównych serwisach informacyjnych, a to z nich w większości Polacy korzystają i czerpią wiedzę o tym, co się dzieje w Polsce.



A zmieniając temat - czy toczące się negocjacje z Polską Razem i Solidarną Polską zakończą się sukcesem?

- Współpraca jest potrzebna, dlatego że Prawo i Sprawiedliwość jako główny reprezentant polskiej prawicy gra w tej chwili nie tylko o zwycięstwo, ale o zwycięstwo i możliwość samodzielnych rządów. Myślę, że przy tej kompromitacji rządu Donalda Tuska Prawo i Sprawiedliwość wygrałoby najbliższe wybory - problemem jest to, czy musiałoby tworzyć koalicję. A wszelkie koalicje byłyby bardzo trudne. Polskie Stronnictwo Ludowe, co widzimy chociażby w kontekście głosowania w sprawie pana ministra Sienkiewicza, jest ugrupowaniem, które ma wiele słabości utrudniających ewentualną możliwość zmieniania kraju.

Jeśli chodzi o drugiego ewentualnego koalicjanta - Nową Prawicę - to tu pan prezes Kaczyński jest zasadniczy. Przypomnę jego słowa, że takiej współpracy on sobie nie wyobraża, że współpraca z ugrupowaniem, które chwali Adolfa Hitlera jest czymś kompromitującym.

Dlatego co jeszcze raz podkreślę, trzeba wygrać wybory tak, aby rządzić samodzielnie. Stąd nasze rozmowy z Solidarną Polską i Polską Razem pana Jarosława Gowina. Jednak koncepcje, które tu się pojawiają - np. AWS-bis - również są niedobre, dlatego, że my robimy to po to, żeby móc skutecznie zmieniać Polskę - przejąć odpowiedzialność za Polskę i wprowadzić trudne zmiany.

Jeśli byłaby to struktura taka, jak AWS-u...


To znaczy?


- Jakaś federacyjna, z wieloma przywództwami, frakcjami - to oznaczałoby, że takie zmiany byłyby bardzo trudne do przeprowadzenia. Formuła AWS-u nie sprawdziła się.


Czyli o jakiej formule współpracy myśli PiS?

- My zabiegamy o formułę zdecydowanego kierownictwa, przywództwa premiera Jarosława Kaczyńskiego. Oczywiście politycy, którzy w wyniku wielu perturbacji nie są w tej chwili z nami w Prawie i Sprawiedliwości mieliby przeróżne szanse na dalsze uczestnictwo w życiu publicznym - czy to w samorządzie, czy w różnych izbach parlamentu, natomiast zależy nam na tym, żeby nie było tu różnych przeliczeń, szantażów i tego typu parytetów.

W praktyce władzy, i to jeszcze tak trudnej władzy, jaka nas czeka, w obliczu czekającego nas ogromnego ostrzału medialnego ważne jest, żeby były to rządy mające narzędzia do tego, żeby zdecydowanie zmieniać Polskę.


Czyli jaką współpracę proponujecie Solidarnej Polsce i Polsce Razem. Udostępnicie im miejsca na listach PiS, czy wręcz zażądacie wstąpienia do PiS?

- Jest teraz za wcześnie i nie mi o tym mówić, rozmowy trwają, poczekajmy, aż się zakończą i wtedy będziemy mogli mówić o różnych formułach. Ale niech najpierw te formuły uzgodnią między sobą Jarosław Kaczyński i liderzy tych mniejszych partii, które będą się jednoczyć.


Ale PiS już w sobotę organizuje kongres zjednoczeniowy prawicy. Czy do tego czasu - zostały dwa dni - PiS jest w stanie porozumieć się zarówno z Polską Razem jak i Solidarną Polską?

- Prawo i Sprawiedliwość jest otwarte na współpracę. Tak naprawdę to najwięcej zależy od tych małych ugrupowań, od ich poczucia odpowiedzialności za to, co się dzieje w Polsce. Alternatywa jest następująca: własne ambicje lub odpowiedzialność za Polskę.


not zrk
[fot. J. Michalski/wPolityce.pl]



Zainteresował Cię artykuł? Znajdź nas na Facebooku!
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook