Jedynie prawda jest ciekawa

Dwugłos ws frankowiczów. Pawlicki kontra Wildstein

07.08.2016

Jakże wygodnie byłoby dołączyć się do jednobrzmiącego chóru, który na naszym portalu domaga się spełnienia wszystkich żądań frankowiczów i piętnuje kunktatorstwo prezydenta, ale… uczciwość nie pozwala – pisze publicysta tygodnika „wSieci” na łamach portalu wpolityce.pl.

Według niego Komisja Nadzoru Bankowego, a potem KNF nie wywiązały się ze swoich zadań, powinny bowiem zmusić banki do pełnej informacji na temat ryzyka związanego z kredytami w obcych walutach. 

„Banki nie robiły tego, chcąc ich sprzedać jak najwięcej. Gdyby przewalutowanie kredytów dotknęło wyłącznie właścicieli banków – jak jest to generalnie przedstawiane – nie kłopotałbym się ich losem. Tyle, że natychmiastowe przyjęcie takiej regulacji mogłoby doprowadzić do upadku kilku banków i przynieść niebagatelne konsekwencje całej naszej gospodarce, włącznie z potrzebą interwencji i dofinansowania sektora przez państwo” – twierdzi Wildstein.

Jego daniem zwolennicy radykalnych posunięć nie biorą tego pod uwagę. „Może więc rozwiązanie zaproponowane przez prezydenta jest optymalne?” – zastanawia się publicysta i dodaje, że przez lata frankowicze płacili znacznie mniej za swoje kredyty niż ich biorcy w złotówkach. „Nie chcę przez to powiedzieć, że państwo ma przymykać oko na groźbę niewypłacalności i bankructwa, jaka zagląda im w oczy wraz ze skokiem szwajcarskiej waluty. Czy znaczy to jednak, że od razu ma spełnić wszystkie ich życzenia?” – pyta Wildstein.

Według niego nie trzeba było specjalnej wiedzy, aby zdawać sobie sprawę, że kredyt w obcej walucie oznacza podjęcie ryzyka związanego ze zmianą jej kursu. „Nie domagam się, aby zostawić ich na lodzie. Ale pomagać im należy biorąc pod uwagę dobro wspólne” – podkreśla publicysta „wSieci”. 

Wildsteinowi odpowiedział na łamach wpolityce.pl Maciej Pawlicki ze Stowarzyszenia "Stop Bankowemu Bezprawiu". Jego zdaniem Wildstein „zbyt mało wie o faktach w tej sprawie”.

„O tym, w ilu miejscach prawo zostało tuz złamane. O tym, że sprawa dotyczy zaledwie kilku banków spośród kilkudziesięciu, a rzekome zagrożenie zostało przez bankowych lobbystów całkowicie zafałszowane. I jak niebezpieczne jest takie myślenie i działanie dla Polski” – przekonuje reżyser i publicysta „wSieci”.

Pawlicki cytuje prof. Modzelewskiego, który nazwał brak przewalutowania kredytów „sukcesem lobbystów i jednocześnie katastrofą polityczną, wizerunkową a nawet ustrojową, grzebiąc nadzieje na sojusz władzy z obywatelami przeciwko rządzącej oligarchii”.

„Sądzę, że nie tylko Frankowicze, ale ogół obywateli obserwował spór o tą ustawę jako test rzeczywistych intencji nowej władzy. Gdyby skończył się pomyślnie dla kredytobiorców, większość uwierzyłaby, że nasza demokracja nie jest tylko fasadą, za którą stoją oligarchowie powiązani w władzą” – pisze Pawlicki. 

Według niego by Państwo Polskie działało w interesie obywateli „musi nastąpić radykalne ograniczenie wpływów banków w systemie politycznym, podporządkowanie prawodawstwa interesowi publicznemu, który nie ma nic wspólnego z oligarchią bankową”. 

Ryb, wpolityce.pl
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook