Jedynie prawda jest ciekawa


Dudek: Ostatnia wojna generała

12.12.2011

„Wygraliśmy pierwszą bitwę, ale nie wygraliśmy kampanii, ani wojny” – stwierdził w kilkanaście dni po wprowadzeniu stanu wojennego gen. Jaruzelski. Sprawa, w której „odwojowanie” udało się Jaruzelskiemu i jego zwolennikom zaskakująco dobrze to wbudowanie w świadomość około połowy Polaków mitu „mniejszego zła”.

„Wygraliśmy pierwszą bitwę, ale nie wygraliśmy kampanii (na co potrzeba kilka miesięcy), ani wojny (trzeba 10 lat by odwojować spustoszenia w świadomości i podźwignąć gospodarkę z ruiny)” – stwierdził na posiedzeniu Biura Politycznego KC PZPR w kilkanaście dni po wprowadzeniu stanu wojennego gen. Wojciech Jaruzelski. W trzydzieści lat od tamtego dramatycznego wydarzenia wiadomo już, że wyciąganie polskiej gospodarki z ruiny trwało nieco dłużej niż prognozował generał, a stało się tak przede wszystkim dlatego, że pierwsze osiem lat po 13 grudnia zostało w dużym stopniu zmarnowane. Niewiele lepiej poszło z „odwojowaniem spustoszeń w świadomości” i dziś nawet sam generał przyznaje w wywiadach, że realny socjalizm nie był szczególnie udanym ustrojem. Jak wynika z badań socjologicznych, także wśród tej części Polaków, którzy z nostalgią wspominają czasy PRL, zdecydowaną mniejszość stanowią ci, którzy twierdząco odpowiadają na pytanie o chęć powrotu do realiów tamtej epoki.

Jest jednak jedna sprawa, w której „odwojowanie” udało się Jaruzelskiemu i jego zwolennikom zaskakująco dobrze. Jest nią wbudowanie w świadomość około połowy Polaków mitu „mniejszego zła”, czyli poglądu, że wprowadzenie stanu wojennego było słuszne, bowiem uchroniło Polskę przed groźbą wojny domowej i rozpadu państwa (ta wersja obowiązywała do 1989 r.) oraz interwencją wojskową ZSRR (ten wątek stanowiący tabu w czasach PRL stał się dominujący w III RP).  Niewiele pomogły tu prace kolejnych historyków opierających się na ujawnianych stopniowo po 1989 r. dokumentach polskich, sowieckich, niemieckich, czeskich czy węgierskich. Ćwiczenia wojsk Układu Warszawskiego prowadzone z dużym natężeniem w okresie solidarnościowego karnawału, a także pamięć o stłumieniu powstania budapeszteńskiego oraz praskiej wiosny, pozostają dla wielu argumentem nie do podważenia. Tak już zapewne pozostanie i spór o to czy stan wojenny był rzeczywiście „mniejszym złem” będzie jeszcze wielokrotnie powracał przy okazji kolejnych rocznic nocy grudniowej.

Nierozstrzygalność tego sporu nie może jednak zwalniać z obowiązku poszukiwania nowych źródeł, z których najważniejsze – jeśli chodzi o problem realności interwencji - znajdują się w Rosji. Mimo formalnego zablokowania posowieckich archiwów z tego okresu, także i tam można skutecznie znajdować ważne dokumenty. Udowodnił to przed dwoma laty polski reżyser Dariusz Jabłoński, zdobywając oryginały tzw. zeszytów roboczych gen. Wiktora Anoszkina - adiutanta dowódcy wojsk Układu Warszawskiego marszałka Wiktora Kulikowa, z których wynika, że Jaruzelski prosił Kreml na kilka dni przed 13 grudnia o ewentualną pomoc wojskową. Także i w Polsce nie przejrzano jeszcze wszystkich materiałów wytworzonych w MON i strukturach Sztabu Generalnego.

Jednak sprowadzanie problemu stanu wojennego wyłącznie do kwestii „mniejszego zła” i realności sowieckiej interwencji wydaje się błędem. Równie ważne wydaje się bowiem ujawnienie w grudniu 1981 r. całkowitej fasadowości konstytucyjnych organów władzy PRL. Nie mam tu na myśli prawniczego sporu, rozstrzygniętego ostatecznie tegorocznym orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, o to czy Rada Państwa miała prawo w trakcie sesji Sejmu wydać dekret o stanie wojennym, bo dla każdego kto zadał sobie trud przeczytania konstytucji PRL nie ulegało wątpliwości, że była to decyzja bezprawna. Znacznie istotniejszy jest dla mnie fakt, umykający zwykle zapatrzonym w przepisy prawa konstytucjonalistom,  że dekret o stanie wojennym zaczęto wprowadzać w życie na kilka godzin przed tym zanim członkowie Rady Państwa przyjechali do Belwederu by go uchwalić.  

Wydarzenie to wydaje się równie istotne co ustalenie historyków, że rzeczywistym centrum władzy w stanie wojennym nie było ani Biuro Polityczne, ani też słynna WRON-a, ale tajemniczy dyrektoriat czyli wąskie grono ludzi dobranych na zasadzie czysto uznaniowej przez rzeczywistego dyktatora jakim stał się w grudniową noc gen. Jaruzelski. Łącznie oba te fakty tworzą klarowny obraz systemowego bezprawia stanowiącego fundament ustroju PRL i klucz do zrozumienia wielu kłopotów z jakimi do dziś zmaga się państwo polskie. A jest wśród nich także i ten związany z koniecznością znalezienia zadośćuczynienia dla tysięcy ludzi, którzy doznali w latach osiemdziesiątych różnorodnych represji.

 

[fot. youtube.com]

Warto poczytać

  1. 1270kijowniaij 25.04.2018

    Oto i są. To oni żerują na dramacie niepełnosprawnych...

    Jeszcze kilka godzin temu pisaliśmy, że w tym sporze dawno przestało chodzić o dobro niepełnosprawnych, a ktoś próbuje zbić na nim kapitał polityczny i pieniądze. Okazuje się, że nie trzeba było długo czekać na potwierdzenie naszych przypuszczeń.

  2. 1270facebookstefczyk 25.04.2018

    Tych słów już nie napiszesz na Facebooku

    Nowy regulamin największego portalu społecznościowego wchodzi w życie 25 maja

  3. 1270twitterPOl 25.04.2018

    „Im zależy tylko na pieniądzach. Wykorzystują swoje niepełnosprawne dzieci”

    Za nami kolejne godziny protestu opiekunów dzieci niepełnosprawnych. Mimo szerokich propozycji ze strony rządu, protestujący nie zamierzają ustąpić. Jeszcze kilka dni temu zastanawialiśmy się kto im płaci

  4. 1270kodomi 20.04.2018

    Totalny odlot KOD. Zbierają relikwie od „obrońców demokracji”

    Jeszcze niedawno KOD miał mocarstwowe plany odbicia Polski z rąk „kaczystów"

  5. pomnik18042018 19.04.2018

    Amerykanie zlikwidują pomnik katyński? „Rosyjscy oligarchowie planują w tym miejscu zbudować hotel"

    Według przedstawiciela amerykańskiej Polonii, który wystąpił w programie Marcina Roli w telewizji wRealu24.pl, zagrożona jest przyszłość Pomnika Katyńskiego w Jersey City.

  6. 1270kaczynskiprezesnaczelnik 19.04.2018

    Znany polityk o Jarosławie Kaczyńskim: Jest jak Piłsudski!

    Naczelnik, Wódz, Marszałek. To tylko niektóre określenia, którymi politycy opozycji i nieprzychylni PiS dziennikarze nazywają prezesa partii rządzącej Jarosława Kaczyńskiego

  7. 1270pawlowiczkrystyna 19.04.2018

    Prof. Pawłowicz przesadziła? Obraża byłych prezydentów

    Krystyna Pawłowicz słynie z mocnych i kontrowersyjnych wypowiedzi

  8. 1270luck22yluck222 18.04.2018

    Wspaniała inicjatywa niepełnosprawnego Łukasza Warzechy

    Wydawałoby się, że w dzisiejszych czasach trudno o bezinteresowną pomoc, a z pewnością jeszcze trudniej oczekiwać jej od osób, które na co dzień same potrzebują pomocy. .

CS154fotoMINI

Czas Stefczyka 154/2018

PDF (7,35 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook