Jedynie prawda jest ciekawa

Dojenie spółek Skarbu Państwa pod potrzeby budżetu

30.10.2012

Spółki Skarbu Państwa, same mając problemy z pożyczeniem środków finansowych na rozwój, zostały wskazane przez premiera Tuska jako podstawa swoistej dźwigni finansowej stworzonej przez BGK i spółkę „Inwestycje polskie”.

 1. W wygłoszonym w połowie października II expose, premier Tusk zadeklarował utworzenie swoistego wehikułu inwestycyjnego, który w najbliższych latach miałby wesprzeć nakłady inwestycyjne w naszym kraju.

Wehikuł ten to wyposażenie Banku Gospodarstwa Krajowego w aktywa pochodzące z majątku spółek Skarbu Państwa wartości około 10 mld zł. Ten właśnie bank w oparciu o część aktywów tych spółek (w postaci akcji ale także środków z ich sprzedaży), miałby wykreować do końca roku 2015 około 40 mld zł na inwestycje, które mają podtrzymać procesy inwestycyjne w kraju, gdy nie będzie na ten cel środków europejskich.

Oprócz tego premier Tusk zapowiedział powołanie spółki „Inwestycje polskie”, której aktywami znowu miałby być akcje spółek Skarbu Państwa lub środki finansowe pochodzące z ich sprzedaży. Ta spółka miałaby pożyczać pod ten majątek pieniądze na rynku komercyjnym i wspierać przy ich użyciu wybrane w konkursach, projekty inwestycyjne.

2.Wygląda jednak, że ten pomysł musiał się pojawić dopiero w nocy z przysłowiowego czwartku na piątek, skoro mimo wielotygodniowych przygotowań premierowskiego expose, okazało się, że ta koncepcja zostanie zaprezentowana w szczegółach dopiero za jakiś czas.

Ten pomysł wydaje się już na tym etapie kompletnie nierealistyczny, zwłaszcza,że przez ostatnie kilka lat dokonywano wręcz drenażu spółek Skarbu Państwa z dywidendy, zabierając im od 6 do 8 mld zł rocznie i to już po opodatkowaniu go podatkiem dochodowym od osób prawnych.

Teraz spółki Skarbu Państwa, same mając problemy z pożyczeniem środków finansowych na rozwój, zostały wskazane przez premiera Tuska jako podstawa swoistej dźwigni finansowej stworzonej przez BGK i spółkę „Inwestycje polskie”.

3. Także projekt budżetu na 2013 rok potwierdza, że pomysły inwestycyjne premiera powstały w ostatniej chwili. W budżecie tym nie ma bowiem nawet śladu ekspansji inwestycyjnej zapowiedzianej przez premiera Tuska w II expose.

Ba zaplanowanie 5 mld zł przychodów z prywatyzacji, które posłużą do zmniejszenia deficytu budżetowego, a także aż 6 mld zł z dywidendy od spółek Skarbu Państwa, oznacza tak naprawdę dalszą wyprzedaż majątku narodowego i dalszy drenaż tych spółek.

A przecież to właśnie aktywa spółek Skarbu Państwa miały być podstawą wspomnianego wehikułu inwestycyjnego zarówno w BGK jak i nowej spółce „Inwestycje polskie”.

Skoro wyraźnie zmniejszamy rozmiary tych aktywów poprzez wyprzedaż majątku, a także osłabiamy potencjał spółek Skarbu Państwa, poprzez wręcz grabież ich zysków w postaci dywidendy, to uczynienie z tego majątku podstawy do przyszłych inwestycji, jest zwykłą mrzonką.

4. Okazuje się także, że minister skarbu Mikołaj Budzanowski, chcąc zapewnić realność wpływów z dywidendy w wysokości wspomnianych 6 mld zł w 2013 roku, już we wrześniu rozesłał pismo do zarządów spółek skarbu państwa i swoich przedstawicieli w ich radach nadzorczych, w którym domaga się oszczędności w wydatkach bieżących spółek ale przede wszystkim redukcji ich wydatków inwestycyjnych.

Wszystkie te działania rządu wyglądają więc na wewnętrznie sprzeczne. Nie można przecież jednocześnie próbować zgarniać do budżetu po kilkanaście miliardów złotych rocznie z majątku spółek (z prywatyzacji i z dywidendy, o podatku dochodowym od osób prawnych nie wspomnę bo płacą go przecież wszystkie podmioty gospodarcze) i jednocześnie budować strategię ekspansji inwestycyjnej w oparciu o ten sam majątek.

Przypomnę tylko dla porządku, że w ostatnich 5 latach, rząd Tuska zdecydował się na wyprzedaż majątku narodowego za około 50 mld zł i jednocześnie corocznie wysysa ze spółek Skarbu Państwa od 6 do 8 mld zł w postaci dywidendy.

Dojenie spółek Skarbu Państwa wynikające zarówno z projektu budżetu na rok 2013 jak i z wezwania przez ministra Budzanowskiego na piśmie ich zarządów i rad nadzorczych do daleko idących oszczędności w tym inwestycyjnych, stawia pod poważnym znakiem zapytania realność deklaracji premiera Tuska w zakresie zwiększenia publicznych nakładów inwestycyjnych nie tylko w 2013 roku ale także w latach następnych.

Niby nic nowego od 5 lat, kolejne deklaracje bez pokrycia, składane przez premiera Tuska , tyle tylko, że ta ekspansja inwestycyjna miała uratować nasz wzrost gospodarczy w ciągu najbliższych 3 lat. A jeżeli tego wzrostu nie będzie to aż strach myśleć jak będą wyglądały w tym okresie dochody budżetowe i sytuacja na rynku pracy.

Zbigniew Kuźmiuk

[FOTO: sxc.hu]


CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook