Jedynie prawda jest ciekawa

Dlaczego większości Polaków nie interesuje los KRS i Sądu Najwyższego?

17.07.2017

Krótka historia o tym, dlaczego ludzi, tych „zwykłych, szarych Kowalskich", tak mało obchodzi los KRS i Sądu Najwyższego. I dlaczego tak niewiele osób załamuje ręce nad tym, "co Prawo i Sprawiedliwość robi z sądami"?

Akt I

17 lipca 2017 roku gdański sąd okręgowy nakazał Annie Kołakowskiej, radnej PiS-u, przeprosić Agnieszkę Pomaską za wpis na FB. Kołakowska napisała: "Trzeba to coś złapać i ogolić na łyso". Był to komentarz do zachowania posłanki Platformy, która stojąc na mównicy sejmowej podarła uchwałę w sprawie ochrony suwerenności Polski. W uzasadnieniu sąd przypomniał, że wpis Kołakowskiej odnosił się do sytuacji znanej w historii, kiedy Polkom kontaktującym z Niemcami zarzucano zdradę ojczyzny, a Armia Krajowa karała takie kobiety. - I ja się tu nie dziwię - powódka poczuła się wobec tej wypowiedzi zagrożona. Dobrze się stało, że nie było dalszych następstw - dodał sąd.

Akt II

28 grudnia 2011 roku gdański sąd okręgowy uznał, że Lech Wałęsa nie musi przepraszać Ryszarda Czarneckiego za naruszenie dóbr osobistych i oddalił powództwo europosła. Polityk PiS wytoczył Wałęsie proces cywilny za jego wypowiedź z maja 2009 r. w programie TVN24. Były prezydent powiedział wówczas: - Czarnecki nie walczył o wolną Polskę, przyjechał, kiedy Polska była już gotowa. Sąd oddalił powództwo i przypomniał, że rolą sądu nie jest rozstrzyganie, czy ktoś był osobą walczącą o wolną Polskę, czy też taką osobą nie był. Wypowiedź powoda była tylko opinią, której nie można oceniać w kategorii prawdy i fałszu - dodał.

Akt III

26 maja 2010 roku gdański sąd okręgowy uznał, że prokuratura nie musi przepraszać dwóch byłych współwłaścicieli gdańskiego kantoru "Conti", niesłusznie oskarżonych 10 lat wcześniej o pranie brudnych pieniędzy. Po zatrzymaniu przez brygadę antyterrorystyczną we wrześniu 1995 r. jeden z mężczyzn trafił na ponad pięć miesięcy do zakładu karnego w Braniewie. W listopadzie 2008 r. gdański sąd za to bezzasadne aresztowanie przyznał mu nawet zadośćuczynienie w kwocie 75 tys. zł. Choć wobec drugiego z mężczyzn nie zastosowano aresztu, to obu przeciągnięto przez kilka dobrych lat po wszystkich możliwych sądach i dość mocno zniszczono im życie. W końcu, po kilku wyrokach uniewinniających, mężczyźni zażądali przeprosin od Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Sąd nie widział takiej potrzeby. Działania prokuratury w tej sprawie były w ramach przepisów prawa i procedur – uzasadniał.

Epilog, "To jest nasz sąd"

W jednym przypadku - "zapowiedź czynu, który mógł sprawić, że powódka poczuła się zagrożona". W drugim - wypowiedź, która była tylko "opinią". W trzecim - błąd prokuratury, niesłuszne oskarżenie skutkujące przeczołganiem ludzi, ale – „nie trzeba za niego przepraszać”. Co łączy te trzy wyroki, poza miejscem, w którym zapadły? Wszystkie wydała ta sama osoba, sędzia sądu okręgowego Maria Kliszcz.

Artur Ceyrowski

fot. Twitter

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook