Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Dałkowska: Rządzący krajem działają przeciw narodowi

20.04.2015

„Nikt mi nie wmówi, że potężny samolot rozpadł się, bo zahaczył skrzydłem o wątłą brzózkę”.

Ewa Dałkowska, aktorka, która w filmie „Smoleńsk” Antoniego Krauzego gra śp. Marię Kaczyńską nie ma wątpliwości, że po pięciu latach od katastrofy smoleńskiej, wciąż nie znamy prawdy. W rozmowie z portalem Michnika Dałkowska wskazuje, że „żyjemy w najgorszych czasach; zaćmionych, zaczadzonych”.

Aktorka przyznaje, że 10 kwietnia, zamiast obchodzić dzień swoich urodzin, wraz z mężem wspomina ofiary katastrofy smoleńskiej. „W tym roku, z okazji piątej rocznicy, szczególnie uroczyście wspominaliśmy to straszne wydarzenie. Przemawiał Jarosław Kaczyński i słuchał go nieprzebrany tłum. Ale wie pan, taki tłum, pośród którego można posadzić na krawężniku dziecko i nikt go nie zadepcze. Podobnie było na uroczystościach pogrzebowych Jana Pawła II w Rzymie. Niezwykła atmosfera, niezwykli ludzie” - relacjonowała.

Dopytywana czy to ten sam „agresywny tłum” ukazywany przez ostatnie lata w mediach, nie kryje zdziwienia. „Agresywny? Nie zauważyłam. Pan doskonale wie, że wszystko można pokazać tak, jak się chce. Wybrać odpowiednie kawałki i je zmontować. Tak samo robiono z Lechem Kaczyńskim - montowano o nim materiały mające go ośmieszyć. Proszę nie dać sobą manipulować zafałszowanymi przekazami medialnymi” - punktuje dziennikarza aktorka. I dodaje: „Nie widziałam agresji ze strony gromadzących się pod krzyżem ludzi. Agresja, różne prowokacje przyszły raczej z innego kierunku”.

Dałkowska podkreśla, że chce poznać prawdę o katastrofie smoleńskiej. „Uważam, że tym, którzy zginęli, jestem coś winna. Jeśli lud smoleński to ludzie, którzy domagają się prawdy o katastrofie, chcą jej pełnego i uczciwego wyjaśnienia, to mogę nim być. Pięć lat po tym strasznym zdarzeniu nadal nie mam poczucia, żebym usłyszała o nim prawdę”.

Nie ma też wątpliwości, że tezy lansowane m.in. przez zespół Macieja Laska, są nieprawdziwe. „Byłam w Smoleńsku zaledwie kilka miesięcy po katastrofie, znajomy ksiądz bardzo chciał tam odprawić mszę. Widziałam, jak to miejsce wyglądało, i nikt mi nie wmówi, że potężny samolot rozpadł się na miliony kawałeczków, bo zahaczył skrzydłem o wątłą brzózkę. To po pierwsze. A po drugie bardzo mi się nie podoba, jak są traktowani najbliżsi ofiar. Syn i wnuk Anny Walentynowicz do dzisiaj nie wiedzą, gdzie jest jej ciało. Broniono dostępu do trumien, w końcu pomylono ciała” - tłumaczy.

Aktorka zaznacza też, że żyjemy w czasach, w których zaciera się granice pomiędzy dobrem a złem. Sama nie chce być jednak obojętna. „Nie jest mi obojętne, co się dzieje z polskimi zakładami, lasami, którą są naszym wielkim narodowym dobrem i na które są nieustanne zakusy, z polskimi rybakami. Nie rozumiem, dlaczego rządzący naszym krajem działają przeciw narodowi” - dziwi się aktorka.

ez,wPolityce.pl
[Fot. Youtube.pl]

Słowa kluczowe:

Polska

,

polityka

,

rząd

,

katastrofa smoleńska

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook