Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Czy ziobryści mają szansę?

06.12.2011

Zbigniew Ziobro i Jacek Kurski ogłosili w niedzielę, że na początku przyszłego roku oficjalnie powstanie nowa partia prawicowa.

O zaskoczeniu mowy być nie może, ponieważ od powstania klubu poselskiego „Solidarnej Polski” mija już kilka tygodni. Jak ocenić szanse tego środowiska, które opuściło Prawo i Sprawiedliwość, na sukces? Pytamy o to redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” Tomasza Sakiewicza:

Inicjatywa ziobrystów na samym starcie wyglądała dużo poważniej niż PJN. Bo w przypadku partii skupionej wówczas wokół Joanny Kluzik-Rostkowskiej, a obecnie wokół Pawła Kowala zakładano, że należy szukać elektoratu po lewej stronie PiS. To była jednak pułapka, ponieważ już wcześniej kampanie PiS skierowane do centrum nie przynosiły zysków. Dlatego też inicjatywa PJN skończyła się jak skończyła. Po prostu po środku, między PiS a PO, tak naprawdę nie ma elektoratu. A żadna z partii nie jest w stanie odebrać go drugiej w większych „ilościach”. Trudno więc mówić o powstaniu partii środka, bo tam nie ma przestrzeni do działania.

Natomiast na prawo od PiS istnieje spora grupa ludzi o konserwatywnych poglądach, nie do końca sprecyzowanych, ale bardziej radykalnych niż partia Jarosława Kaczyńskiego. Oni chcą o wiele bardziej zdecydowanych działań. Dla nich PiS też czasami trącił salonem. Więc gdyby inicjatywa ziobrystów była skierowana do tej grupy, to miałaby pewne szanse. Ale ziobryści popełnili kilka błędów, które chyba w tej chwili uniemożliwiają  im rozwinięcie skrzydeł. Po pierwsze, jeśli chcieli być lepszym PiS, to nie mogli atakować PiS po całości. A zaczęli to robić. Po drugie, absurdalny z tego punktu widzenia był atak na  śp. Lecha Kaczyńskiego. Tego typu wypowiedzi odstraszają zarówno elektorat PiS, jak i potencjalny elektorat prawicowy. Bo Lech Kaczyński funkcjonuje dla tych ludzi w sferze legendy. I każdy prawicowy ruch powinien wystawiać go na sztandarze, a nie krytykować.

Kolejnym problemem ziobrystów jest to, że przekaz, który ma być adresowany do prawej strony, opiera się na mediach adresowanych do lewej strony. Czyli kanały komunikacyjne są przetarte w przypadku elektoratu, do którego oni w ogóle nie mają dostępu. Przekonują ludzi, którzy w ogóle nie chcą z nimi rozmawiać.  Ziobryści nie mają mediów, przez które mogliby dotrzeć do tej części społeczeństwa, która mogłaby im zaufać. Komunikowanie się przez TVN z prawicowym elektoratem zawsze kończy się utratą tego elektoratu.

Ostatnim aspektem jest to, że PiS poszedł po rozum do głowy i po nieudanych wypowiedziach po kampanii, zaczął mówić językiem , który podoba się prawicowemu elektoratowi. Może sama inicjatywa w sprawie kary śmierci nie była dobrze przygotowana, tak samo jak i akcja ze strzeżeniem niepodległości Polski mogła być trochę lepiej zorganizowana od strony wizerunkowej, ale jednak miała miejsce. To był bardzo skuteczny ruch ze strony PiS, co od razu można było zaobserwować w sondażach. Okazuje się, że wszyscy, którzy twierdzili, że prawicowy elektorat w dużej mierze istnieje na prawo od PiS, mieli rację. Partia Kaczyńskiego wyciągnęła wnioski i skutecznie zablokowała inicjatywę Zbigniewa Ziobry.

Jak

[Fot. PAP/Andrzej Hrechorowicz]

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook