Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Czubaszek: „Nie jestem patriotką, nie znoszę polskiego nadęcia”

08.11.2014

„Jak ktoś mnie pyta, co mnie najbardziej śmieszy, to właśnie ta powaga, brak dystansu do wszystkiego. Te miesięcznice Smoleńska, ci ludzie, którzy chodzą na Krakowskie Przedmieście, co mnie się z Ku Klux Klanem kojarzy” – mówi Maria Czubaszek, publicystka, pisarka, satyryk, autorka tekstów piosenek i scenariuszy w rozmowie z „dziennik.pl”.

Jak twierdzi rozmawiała o tym z Palikotem, z którym z początku sympatyzowała, ale „miała nadzieję, że on pójdzie w zupełnie innym kierunku”. „Myślałam, że będzie naciskał na to, żeby był rozdział państwa od Kościoła. Natomiast on zaczął uderzać w Kościół w sposób zbyt brutalny, który mi się nie podoba. Tym zraził sobie takich ludzi jak ja, którzy są za takim rozdziałem”- tłumaczy Czubaszek.

I zaznacza, że denerwuje ją robienie bohaterów „z takich ludzi, jak doktor Chazan”. „Mówię o tym dość spokojnie, bo ze względu na wiek, ten problem mnie już nie dotyczy, ale ponieważ żyję w tym kraju, to uważam, że jest to karygodne, tak jak kwestia ustawy antyaborcyjnej. Wiem, ile w Polsce przeprowadza się nielegalnych aborcji”- przekonuje dziennikarka.

Według niej robią to na ogół kobiety, które na to stać, bo to trochę kosztuje. „Czytałam też gdzieś, że od czasu nazwijmy to przypadku doktora Chazana, bardzo zwiększyła się liczba młodych kobiet, które kupują w Internecie środki poronne. Robią to, bo boją się, że jak pójdą do lekarza, to spotka je to samo, co matkę tego nieszczęśliwego dziecka, której bardzo współczuję. A mówienie przez panią Beatę Kempę, że ustawa działa, bo dzięki niej jest tylko 300 aborcji rocznie, to absurd” – uważa Czubaszek.

Jej zdaniem te 300 aborcji to jest „wierzchołek góry lodowej”. A to, że niektóre kobiety się na to nie decydują, ma jej zdaniem pewne przełożenie na to, że coraz częściej czyta się o uduszonych, utopionych, czy porzuconych w krzakach noworodkach. „Ja nigdy nie mówiłam, że aborcja to coś dobrego, ale uważam, że w pewnych sytuacjach, mniejszym złem jest usunięcie z różnych względów niechcianej ciąży, niż zabijanie, czy porzucanie urodzonych już dzieci” - mówi.

Według niej w czasach PRLu aborcji nie traktowano jak usunięcia migdałków, kobiety nie zgłaszały się masowo do lekarza mówiąc, proszę usunąć, ale nie było też takiej histerii jak dziś. „Było więcej normalnych aborcji, przeprowadzonych w normalnych warunkach szpitalnych, a nie takich pokątnych jak dziś. Nie było też tej obecnej turystyki aborcyjnej” – podkreśla.

Klauzula sumienia nie ma jej zdaniem w przypadku lekarzy racji bytu. „Moim zdaniem są pewne zawody, do których nikt nikogo nie zmusza. Człowiek, który decyduje się na taki zawód, a zwłaszcza na taką specjalizację, jak ginekologia, chyba wie, że może spotkać się z takim przypadkiem, że ktoś będzie chciał usunąć ciążę. Ja rozumiem, że on może wewnętrznie się z tym nie zgadzać, natomiast będąc lekarzem, jeśli to jest zgodne z prawem powinien to zrobić, albo zmienić zawód”-przekonuje Czubaszek.

Według niej Kościół może mieć na różne tematy swoje zdanie, ale „ono absolutnie nie powinno mieć wpływu na naszych posłów, którzy ustanawiają prawo dla wszystkich Polaków, również tych niewierzących”. „Kiedy zostało ustanowione, że Polska jest krajem świeckim, bardzo się z tego ucieszyłam, natomiast praktyka pokazuje często coś innego i to mnie denerwuje” – mówi.

I przyznaje, że ogólnie rozumie ludzi, którzy mają odmienne poglądy od niej. Z jednym wyjątkiem: Tomasza Terlikowskiego. [..] „Nie potrafiłabym z nim rozmawiać. Uważam, że on przesadza, także dlatego, że nazywa mnie morderczynią i robi to nie tylko przy okazji tematu aborcji, ale też przy innych tematach mówi, ta Czubaszek co zamordowała dwoje dzieci. Uważam, ze to nie w porządku. Jest to więc jedyna osoba, z którą nie chciałabym się spotkać. Nie chodzi o to, że czuję się przez niego upokorzona, po prostu jest to człowiek, z którym nie chciałabym rozmawiać” – wyjaśnia.

I od razu dorzuca, że nie jest patriotką, choć „kocha Polskę”. I boi się 11 listopada. „Bardziej niż przebierańców w Halloween boję się tych, którzy 11 listopada przebiorą się za patriotów i pójdą w miasto. Jak myślę o takim patriotyzmie, to mi się od razu szczecina jeży na grzbiecie. I wtedy się zastanawiam, dlaczego ja się musiałam w tej Polsce urodzić, a nie na przykład na Wyspach Galapagos”- skarży się.

Jak przekonuje, „nie znosi tego polskiego nadęcia”. „Jak ktoś mnie pyta, co mnie najbardziej śmieszy, to właśnie ta powaga, to nadęcie, brak dystansu do wszystkiego. Strasznie mnie to zraża. Te miesięcznice Smoleńska, ci ludzie, którzy chodzą na Krakowskie Przedmieście, kiedyś nawet z jakimiś pochodniami chodzili, co mnie się z Ku Klux Klanem kojarzy. Takie rzeczy nie tylko nie podbudowują mojego patriotyzmu, ale wręcz mnie odrzucają” – mówi.

Za to podziwia premier Ewę Kopacz. „Pierwszy raz, kiedy na nią zwróciłam uwagę, bardzo mi zaimponowała. To było wówczas, gdy była jeszcze ministrem zdrowia i po katastrofie smoleńskiej pojechała tam, choć to nie było jej obowiązkiem. Widok takiego miejsca jest straszny i ona mi bardzo zaimponowała, że jako kobieta zdecydowała się, żeby tam pojechać, być przy tym” – zachwyca się.

„I kiedy teraz słyszę, że krytykują ją za to, że ona tam była i przez to, że tam pomylono niektóre ciała, ona nie powinna być premierem, to we mnie się wszystko przewraca. Tak więc życzę jej bardzo dobrze, może teraz się wszystko poprawi. Prezes Kaczyński jest w bardzo trudnej sytuacji, bo miał tego Tuska, jako chłopca do bicia, a teraz ma kobietę, więc nie wypada” – dodaje Czubaszek.

Ryb, dziennik.pl

Fot. [youtube.com]

 

 


Słowa kluczowe:

patriotyzm

,

aborcja

,

Ewa Kopacz

,

katolicyzm

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook