Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Część rozmów jest spoza kokpitu

08.04.2015

W nowych odczytach czarnych skrzynek pomieszano wypowiedzi załogi znajdującej się w kokpicie z rozmowami osób przebywających poza nim.

W nowo opublikowanych stenogramach nie ma pełnej korespondencji między tupolewem a wieżą - zauważył kpt. Artur Wosztyl w TVN24. Dowódca Jaka-40 uważa, że w nowych odczytach czarnych skrzynek przemieszano wypowiedzi członków załogi znajdującej się w kokpicie z rozmowami osób przebywających poza nim. Stąd wrażenie chaosu.

  „Zwróciłem uwagę, na to co zostało opublikowane. To miało być 30 proc więcej informacji, ale pewne rzeczy zostały skrócone - np. korespondencja między tupolewem a wieżą”— stwierdził w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim dowódca Jaka-40, który 10. kwietnia wylądował w Smoleńsku.

„Trzeba wykazać się złą wolą, by ciągle powtarzać te same rzeczy. To nie są rozmowy wyłącznie załogi. Widać ewidentnie - ekspertyza Instytutu Sehna to wykazała - że tam są też rozmowy które idą w innym kierunku. Mikrofony zbierały słowa spoza kokpitu”— tłumaczył lotnik.

Wosztyl zapewniał, że nigdy nie spotkał się  z sytuacją, by ktoś powiedział podczas zniżania samolotu „śmiało zmieścisz się”.

Jego zdaniem ta fraza mogła dotyczyć kogoś, kto wchodził do prezydenckiej salonki. Pilot zapewniał też, że choć wiele razy latał z generałem Błasikiem nigdy nie zdarzyło się, żeby był apodyktyczny w kabinie. Przypomniał dwie sytuacje, kiedy warunki pogodowe gwałtownie się pogorszyły. Raz zarządził powrót do Warszawy, drugi raz poprosił, by miejsce II pilota zajął bardziej doświadczony pilot. W obu - generał nie protestował.

 „Wracamy do retoryki narzuconej przez MAK”- mówił o materiałach ujawnionych przez RMF.

„Gdyby generał był w kokpicie - nie byłoby problemu z odszyfrowaniem jego stwierdzeń”— zauważył.

Wykluczył tez podkreślaną przez Edmunda Klicha możliwość by sama obecność generała Błasika w kokpicie - paraliżowała załogę.

 Ci ludzie latali w specpułku - kilkanaście lat z generałami, prezydentami - mówił. Jego zdaniem Klich - nadinterpretowuje zapis rozmów z kokpitu.

Przypomniał też, że w jego własnej sprawie Edmund Klich, już po orzeczeniu komisji, która uniewinniła załogę Jaka z zarzutów ryzykownego lądowania Klich dzwonił do dowództwa, i wygłosił uwagę: „ Jeśli nie ukarzecie załogi Jaka, to sobie w stopę strzelicie”

Według Wosztyla „dąży się do potwierdzenia tezy założonej 5 lat temu.

Jak podkreślał pilot -przy widzialności 200 metrów nie da się wylądować na tak wyposażonym lotnisku, jakie było w Smoleńsku.

„Wiedzieli to piloci tupolewa. Ja to wiem. Natomiast zniżanie się do wysokości decyzji - nie jest przestępstwem”— podkreślił.

Wosztyl mówił również, że nigdy nie zdarzyło się by ktoś pił alkohol w kokpicie samolotu.

„To niedorzeczność. Nie wierzę! Chaos w kokpicie - to narracja, która ma potwierdzać winę pilotów tupolewa. Najprawdopodobniej część stenogramów dotyczy rozmów spoza kokpitu”— tłumaczył.

Jak podkreślił on sam do tej pory nie wie co tak naprawdę wydarzyło się na pokładzie samolotu.
 „Nikt do tej pory nie odpowiedział na to pytanie” - powiedział Artur Wosztyl.

ansa/es/TVN24

Fot. Andrzej Hrechorowicz, kadr z filmu Anity Gargas "Anatomia Upadku"


Słowa kluczowe:

Jak-40

,

Błasik

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook