Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Czarnecki: Ziobryści robią szkolny błąd

29.12.2011

W czasie świąt Bożego Narodzenia czterech europosłów wybranych z list PiS - związanych ze Zbigniewem Ziobro - poinformowało, że odchodzi z EKR do frakcji eurosceptyków EWD.

Chodzi o Zbigniewa Ziobro, Tadeusza Cymańskiego, Jacka Kurskiego i Jacka Włosowicza, którzy opuścili PiS, by przystąpić do Solidarnej Polski. Teraz przeszli z frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów do frakcji Europa Wolności i Demokracji w PE.

O znaczeniu tej decyzji dla Prawa i Sprawiedliwości rozmawiamy z eurodeputowanym PiS Ryszardem Czarneckim:

Stefczyk.info: Czy przejście Ziobrystów do frakcji EWD jest dla pana zaskoczeniem?

To zaskoczenie o tyle, że w ten sposób eurodeputowani Solidarnej Polski popełniają zupełnie szkolny polityczny błąd. Odchodzą bowiem z grupy EKR, która ma wpływ na to, co dzieje się w Parlamencie Europejskim, ma wiceprzewodniczące europarlamentu, ma szereg członków prezydium komisji PE, szefów delegacji, do grupy, która nigdy w historii nie miała wiceszefa europarlamentu, nie ma ani jednego członka prezydium jakiejkolwiek komisji europarlamentarnej. A więc z grupy Konserwatystów i Reformatorów, zwalczanej ale jednak wpływowej, przechodzą do grupy, która nie ma żadnego, ale to żadnego wpływu na rzeczywistość europejską. Przypomnę, że w naszej grupie są 3 partie, które rządzą lub współrządzą w krajach członkowskich Unii - chodzi o Czechy, Wielką Brytanię i Łotwę. W przypadku EWD nie ma żadnego ugrupowania, które mogłoby choćby marzyć o władzy.

Są jednak partie dość znane, choćby brytyjska United Kingdom Independent Party, w wyborach do PE osiągająca przyzwoite wyniki.

Jak mówi stare powiedzenie, pokaż mi towarzystwo (polityczne), w którym jesteś, w którym się obracasz, a powiem ci, kim jesteś. Przecież UKIP - główna partia EWD - znana jest z antypolskich wypowiedzi. Zarówno gdy chodzi o ograniczenie budżetu Unii (to z tej strony padały hasła typu "nie będziemy płacili na metro w Warszawie"), jak i o Polaków pracujących w Wielkiej Brytanii. Więc to byłby pierwszy przypadek w historii ostatnich 20 lat, że jakieś środowisko polityczne łączy się wprost z ugrupowaniem programowo Polsce niechętnym. Bo oczywiście można powiedzieć, że Niemcy i Francuzi też chcą ograniczenia budżetu Unii, ale oni nigdy nie mówią, że chcą mniej pieniędzy dać Polsce. A UKIP o tym mówi. Łączenie się z antypolską partią jest jakąś aberracją polityczną, jest fundamentalnym błędem, bo przecież - jak rozumiem - oferta polityczna Solidarnej Polski miała trafić do ludzi, dla których patriotyzm jest ważnym drogowskazem w życiu społecznym.

Ziobryści w oświadczeniu przesłanym PAP podkreślili, że mają pełną autonomię, że w tej grupie działania innych delegacji narodowych są prowadzone wyłącznie na własny rachunek.

Wszystko rozumiem, tylko jest takie powiedzienie: gdy wszedłeś między wrony, musisz krakać jak i one. Z całą pewnością nie powinno być to środowisko naturalne dla polskich polityków, którzy chcą walczyć o polskie interesy.

Nie można jednak zapominać o tym, że gwiazdą EWD jest Nigel Farage, popularny również w Polsce przeciwnik Unii, świetny mówca.

Polskiej polityce potrzeba poważnych, wpływowych partnerów. Takimi partnerami są czeskie ODS, która ma prezydenta i premiera, takimi partnerami są brytyjscy konserwatyści - zwłaszcza po najnowszym sondażu opublikowanym w lewicowym "Guardianie", z którego wynika, że David Cameron, tak krytykowany w Europie (a może i dzięki temu) ma kilkunastoprocentową przewagę nad Partią Pracy oraz koalicyjnymi Liberalnymi Demokratami. Co z tego, że Nigel Farage ładnie mówi, skoro nie jest człowiekiem wpływowym, a jego koledzy pozwalają sobie na antypolskie wypowiedzi. To wygląda jak korzystanie przez owce z zaproszenia do domu wilka. To przykład politycznej głupoty i braku znajomości Europy. To próba odwołania się do elektoratu bardzo eurosceptycznego w Polsce. Problem w tym, że elektorat eurosceptyczny jest jednocześnie elektoratem bardzo patriotycznym, który nie zdzierży antypolskich wypowiedzi.

Jacek Kurski tłumaczy, że dzięki przejściu do EWD Ziobryści zyskują swobodę działania, bo EKR czasem wiąże ręce, np. kwestii traktatu lizbońskiego czy w sprawach obyczajowych. Cameron jednak mówił, że jest za małżeństwami homoseksualnymi i dodawał: nie mimo tego, że jest konserwatystą, ale dlatego, że jest konserwatystą.

Jak pamiętam, Zbigniew Ziobro głosował za traktatem lizbońskim, Beata Kempa za, Jacek Kurski nie głosował za. Ostatnio Marzena Wróbel chwaliła się w radiu TOK FM, że głosowała za wejściem Polski do Unii Europejskiej. Teraz nasi koledzy usiłują robić z siebie większych eurosceptyków niż są naprawdę. Natomiast co do spraw obyczajowych, ja pamiętam jak szwedzka członkini grupy Independence and Democracy - poprzedniczki EWD - podczas spotkania w Toruniu wypowiedziała się bardzo mocno za promowaniem gejów i lesbijek. Jest faktem, że zachodni politycy, z różnych ruchów politycznych, także tych konserwatywnych i eurosceptycznych, mają w tych sprawach dość podobne poglądy do polityków lewicy, zielonych i liberałów. W sprawach obyczajowych nie widzę żadnej różnicy między brytyjskimi konserwatystami a UKIP-em.

EKR ma problemy także z innej flanki, są przecież informacje, że Michał Kamiński starał się dostać do grupy chadeckiej - EPP, podobno zresztą nie on jedyny. Może powstać wrażenie, że EKR się rozpierzcha.

Strategicznym partnerem dla brytyjskich konserwatystów i czeskiego ODS-u było, jest i będzie Prawo i Sprawiedliwość. To, czy pojedynczy posłowie przejdą do takiej czy innej grupy, to jest już mniej istotne.

Czy ziobryści wyszli z EKR także dlatego, że nie udało im się uzyskać większego wpływu na decyzje?

To był ważny czynnik, ponieważ ich kandydat na skarbnika uzyskał 3 i pół razy głosów mniej niż pozostali kandydaci. Marek Migalski przegrał także z prof. Legutką wybory na wiceszefa frakcji. Uznali więc, że przegrali, nie podziałają, i w związku z tym się wynoszą. Ale najważniejsze jest to, że robią duży błąd polityczny - choć ja niespecjalnie tym się martwię.

Ale w sumie, to wygląda tak, że z 15 europosłów Prawa i Sprawiedliwości przy partii została mniej niż połowa - ledwie 7.

Tak, i myślę, że część europosłów uwierzyła, że zostali wybrani dlatego, że są tacy cudowni, piękni i mądrzy, a nie dlatego, że umieściło ich na listach Prawo i Sprawiedliwość. Myślę, że zawiedli zaufanie wyborców. Z tego, że tak wielu odeszło, Jarosław Kaczyński i Komitet Polityczny, którego jestem członkiem, na pewno wyciągną wnioski na przyszłość. Jestem pewien, że nowa delegacja PiS w PE - a wybory są w czerwcu 2014 roku - będzie zupełnie inna, i delegacja PiS-u w przyszłości nie będzie epatować opinii publicznej rozłamami.

Unb

[fot. PAP / Wojciech Pacewicz]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook