Jedynie prawda jest ciekawa

Czarnecki: Nasi. Są wszędzie

06.01.2014

"Część z nich wróci, oby jak największa. Część zostanie. Na zawsze" - pisze Ryszard Czarnecki.

Nasi. Są wszędzie. Polskie drogi, polskie losy. Odnajduję rodaków w najbardziej egzotycznych krajach, miejscach, funkcjach. Polska zakonnica w jednym z krajów Czarnego Lądu, wbrew miejscowym władzom stawiająca szpital i sierociniec w okolicy, która nigdy żadnego szpitala czy przytułku nie widziała.

Polak z Wrocławia w charakterze funkcjonariusza straży granicznej Kanady na lotnisku w Toronto. Polski skrzypek z Gdańska od 25 lat grający w filharmonii w stolicy Islandii, Reykiawiku. Młoda Polka z Augustowa, kelnerka na lotnisku w Heathrow, gdzie czekałem cztery godziny na przesiadkę. Polska lekarka z Sosnowca w Mediolanie, na tyle tam długo, że stała się częścią miejscowych elit. Rosyjska (!) dziennikarka podkreślająca mocno polskie korzenie i smutno mówiąca, że „w Rosji czuje się jak Polka, a w Polsce jak Rosjanka”. Polska nauczycielka z Lidy na Białorusi, która nie chce stamtąd wyjechać, bo przecież ma pod opieką tyle polskich dzieciaków. Emerytowany policjant polskiego pochodzenie w Surinamie, który w Polsce nigdy nie był, ale o polskich korzeniach nigdy nie zapomni.

Spotykam ich wszędzie. Są na każdym kontynencie. Ci, których przodkowie opuścili Polskę (bywa, że w czasach, kiedy nie było naszej Ojczyzny na mapie Europy); ci, którzy wyjechali kilkadziesiąt lat temu; ci, którzy wyjechali niedawno, bo III RP, tak jak kiedyś PRL nie potrafił stworzyć im warunków do godnego życia, wreszcie ci, którzy już tam się urodzili, a przecież czują się Polakami albo przynajmniej Amerykanami, Brytyjczykami, Francuzami polskiego pochodzenia.

Różnie przeżywają polskość. Czasem jest ona absolutnie na pierwszym miejscu, czasem niejako „przy okazji”, czasem gniewają się z Polską i wstydliwie chowają swoją narodową tożsamość, która wybucha u nich dopiero po latach albo u ich dzieci, czy wnuków. Wszyscy oni tworzą – używając słów polskiego emigranta z konieczności, księdza z Krakowa, Ojca Świętego Jana Pawła II – „Polskę poza Polską” (polski papież użył tego określenia po raz pierwszy w czasie spotkania z rodakami w Wielkiej Brytanii na stadionie Crystal Palace w Londynie późną wiosną 1982).

Część z nich wróci, oby jak największa. Część zostanie. Na zawsze. Dbajmy szczególnie o pierwszych, by było ich jak najbardziej mnogo, ale nie wolno nam zapominać o drugich, bo są częścią naszego Narodu. Narodu żyjącego wszak nie tylko między Odrą a Bugiem.

Ryszard Czarnecki
[Fot. pulaskiparade.com]

*Pisałem te słowa dniu 130. rocznicy śmierci (w Paryżu) wielkiego polskiego emigranta – Cypriana Kamila Norwida…

***

Tekst ukazał się w miesięczniku „Sieci Historii” wprawdzie w ubiegłym roku, ale temat emigracji zarobkowej– niestety – nadal jest społecznie niezwykle ważny…

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook