Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Czarnecki: Los Janukowycza w rękach armii

22.02.2014

Jeśli Janukowycz utraci kontrolę nad służbami specjalnymi i armią, a to jest niewykluczone, bo dowódcy tych sił nie chcą za niego ginąć, to będzie po nim - mówi Ryszard Czarnecki, eurodeputowany PiS.

Stefczyk.info: Jak pan interpretuje wyjazd Wiktora Janukowycza do Charkowa? To ucieczka? Przygotowanie się do kontrataku?

Ryszard Czarnecki, eurodeputowany, PiS: Janukowycz opuścił Kijów, który oznacza dla niego więzienie, a może nawet śmierć. Wyleciał na Ukrainę wschodnią, która póki co jest dla niego azylem, a być może miejscem do przegrupowania sił. Janukowycz jest w innej sytuacji niż prezydent, czy szef rządu wolnego czy demokratycznego kraju, ponieważ nie traci jedynie władzy. Utrata władzy przez dyktatora, przy tej skali nienawiści do niego, oznacza bardzo prawdopodobne więzienie. Przecież to on osadził w więzieniu byłą premier Julię Tymosznenko, więc rewanż jest prawdopodobny. To też oznacza utratę olbrzymiego majątku rodzinnego, bo przecież jego syn dzięki ojcu stał się oligarchą. W kraju takim jak Ukraina utrata władzy oznacza perspektywę więzienia i kompletnej degradacji ekonomicznej.  Więcej - to kwestia życia lub śmierci.

A jeśli chodzi o Julię Tymoszenko. Parlament przyjął ustawy umożliwiające jej uwolnienie. Były nawet informacje, że opuściła już więzienie. Majdan przyjął te informacje z radością. Czy ona może stać się nową liderką Majdanu? Taką, które zjednoczy podzielone stronnictwa opozycji?

Nie wierzę, by Tymoszenko była tym jedynym liderem, którego żąda Majdan. Ona nie będzie akceptowana, gdyż przez dużą część społeczeństwa ukraińskiego, nawet tę, która domagała się jej wolności, była kojarzona z rozczarowaniem po pomarańczowej rewolucji. Z walkami wewnątrz obozu władzy. Ona była częścią establishmentu. A duża część Majdanu nie chce tak naprawdę ani establishmentu Janukowycza, ani establishmentu opozycyjnego. Dla nich autorytetem też może już nie być Tiahnybok ze Swobody. Raczej nacjonalistyczni bohaterowie ukraińscy z przeszłości. Nie sądzę, by Tymoszenko miała szanse zostać liderem ponad podziałami. Myślę, że przy ambicjach Kliczki, a nawet wiceprzewodniczącego jej partii Arsenija Jaceniuka - jej zwolnienie doprowadzi do jeszcze większych napięć w opozycji.

Na ile ocenia pan jako realną groźbę rozpadu Ukrainy? Czy to tylko straszak Kremla, czy realne zagrożenie?

Wykluczam możliwość podziału Ukrainy w sensie formalnym. To niemożliwe, bo nawet jeśli wschodnia, czy południowa Ukraina będzie się bardzo różnić od zachodniej, to jednak jedni i drudzy chcą grać o całą pulę, o całe państwo. W związku z tym groźby Putina sprzed kilku lat, powtórzone obecnie są czymś, co tylko ma Ukraińców skłócić, a nie realnym scenariuszem. Ale niebezpieczny jest inny scenariusz: że w wyniku tego porozumienia będzie wybrany prezydent, który prawdopodobnie uzyska akceptację dużej części zachodniej Ukrainy , mówię o tych kręgach nacjonalistycznych. Ale rola prezydenta spadnie i w związku z tym autorytet instytucji państwowych osłabnie i Ukraina wschodnia i południowa będzie żyła własnym życiem, a w Kijowie będzie prezydent i rząd, który wprawdzie pochodzi z wyborów ale de facto ma bardzo słaby mandat.

A na ile Janukowycz zachował wciąż kontrolę nad wojskiem? Co jakiś czas pojawiają się pogłoski, że generałowie nie bardzo już się z nim liczą. Czy jego autorytet w kręgach wojskowych wciąż jest wystarczający, by wyprowadzić wojsko na ulice?

To jest kluczowe pytanie. Bo on już stracił większość w parlamencie, co jest krokiem w stronę politycznej trumny. Ale jeśli utraci kontrolę nad służbami specjalnymi i armią, to jest niewykluczone, bo dowódcy tych sił też nie chcą ginąć za Janukowycza, to będzie po nim.

Jak pan odebrał słowa Radosława Sikorskiego do liderów opozycji: "Jeśli nie podpiszecie porozumienia, to wszyscy będziecie martwi" ? 

Te słowa odebrałem jako przejaw skandalicznej arogancji. To nie jest język jakiego powinno się używać nawet w takich sytuacjach. Gdy ludzie rzeczywiście giną na ulicach. Należy zadać pytanie, dlaczego Sikorski,  w sytuacji, gdy Wiktor Janukowycz był już  właściwie "Wiktorem Bez Ziemi", a opozycja rosła w siłę,  zmuszał ją do podpisania porozumienia, które tak naprawdę przysparzało punktów prezydentowi.Sądzę, że te słowa będą Sikorskiemu przypominane i staną się obciążeniem.

not.ansa

[fot. PAP/EPA]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook