Jedynie prawda jest ciekawa

Czarnecki: Konserwatyści od kuchni

15.06.2014

Właśnie gdy piszę te słowa, grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR) stała się trzecią siłą w Parlamencie Europejskim - pisze europoseł PiS Ryszard Czarnecki.

W kadencji 2009-2014 frakcja ta tworzona przez m. in brytyjskich Torysów, polski PiS i czeską ODS (przez długi czas rządzącą naszym południowym sąsiadem) była grupą nr 5 w PE. 

Zgodnie z naszymi oczekiwaniami ostanie eurowybory przyniosły nam wzrost ilości mandatów o około 10. Szeregi Europejskich Konserwatystów zasiliły partie z nowych państw, takich jak np. Niemcy, Finlandia, Słowacja i Bułgaria, a więc krajów, które wcześniej nie były reprezentowane w EKR.

Konserwatyści w górę

Ta konserwatywna eurokoalicja jest intelektualnie ciekawa i zawiera szereg interesujących politycznych osobowości. Szefem frakcji został – po raz pierwszy w historii europarlamentu – muzułmanin Syed Kamall. Ten ciemnoskóry syn emigrantów przybyłych do Londynu w latach 50. z Indii, urodzony właśnie w Londynie, publicznie polemizował z wypowiedziami premiera Jej Królewskiej Mości Davida Camerona o polskich emigrantach, bo − jak sam mówi − właśnie z rodziny emigrantów pochodzi. Pierwszy wiceprzewodniczącym grupy został Polak – profesor Ryszard Legutko, znany filozof z Krakowa, były minister w Kancelarii Prezydenta ś.p. Lecha Kaczyńskiego, wicemarszałek senatu i minister edukacji. Wiceszefem grupy EKR został też Grek Notis Marias, profesor europeistyki Uniwersytetu na Krecie i absolwent London School of Economics and Political Science, który jest przedstawicielem partii „Niezależni Grecy”. Marias był też rzecznikiem swojej partii, a także reprezentował Grecję w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy. Jego partia dostała 1 z 21 mandatów przysługujących Grecji. Byłem na ich kongresie w Atenach w 2013 roku jako jedyny europarlamentarzysta. Atmosfera jak na meczu piłkarskim: bębny, skandowane i parę tysięcy ludzi żywo reagujących na wszelkie wzmianki, nawet tylko aluzje o Niemczech i Merkel, szczególnie w Helladzie znienawidzonej. Trzecim wiceprzewodniczącym został Geoffrey Van Orden z Wielkiej Brytanii, który choć z wyglądu bardziej przypomina artystę, był generałem brytyjskiego wywiadu wojskowego(!) i to wysyłanym na szczególnie wrażliwe placówki. Kierował ekspozyturą brytyjskiego wywiadu w latach 80. w okresie ponownej „zimnej wojny” w Berlinie Zachodnim oraz w latach 90. operował w Bośni i Hercegowinie. Wielokrotnie był w Polsce.

Niemcy też z nami

Wśród tych którzy poszerzyli grono Konserwatystów w PE jest m.in. Niemiecka Partia Rodzin założona w 1981 roku i przez 22 lata (do 2011 roku) kierowana przez lekarza pediatrę doktora Franza-Josefa Breyera. Działa w 14 z 16 landów RFN. W swoim manifeście głoszą, że: „Europa jest możliwa tylko z R O D Z I N Ą”. Po raz pierwszy formacja ta ma przedstawiciela w europarlamencie w osobie Arne Garicke, który przed dwoma laty uzyskał specjalną nagrodę Ministerstwa Rodziny RFN dla najlepszego niemieckiego ojca.

Inną niemiecką partią w grupie EKR jest AfD czyli Alternatywa dla Niemiec. Uzyskała teraz 7% i 7 mandatów (96 dla RFN) w europarlamencie. Jest partią wyjątkową na niemieckiej scenie politycznej, bo balansująca miedzy eurorealizmem a euroscptycyzmem. Podkreśla, że państwa członkowskie UE nie powinny odpowiadać za długi innych państw, co zresztą zawarte było w Traktacie z Maastricht (klauzula „no-bail-out”). Jest też za zakończeniem interwencji na rynku wtórnym przez Europejski Bank Centralny oraz przypisywaniu kosztów deficytów budżetowych sektorowi prywatnemu. Uważa, też, że dalsze przekazywanie suwerenności do Brukseli powinno być akceptowane przez społeczeństwo w drodze referendów. AfD podkreśla też możliwość opuszczenia strefy euro i ustanowienie alternatywnych środków i stref walutowych. Liderem naszych nowych niemieckich kolegów w europarlamencie jest 52-letni profesor makroekonomii na Uniwersytecie w Hamburgu Bernd Lucke. Wśród liderów jest również były szef Związku Przemysłu Niemieckiego, menedżer Hans-Olaf Henkel, a także prawniczka, założycielka konserwatywnej sieci stowarzyszeń inicjatyw obywatelskich i blogerka Beatrix von Storch. Wśród europarlamentarzystów AfD jest w sumie dwóch profesorów, w tym znany ekonomista z uniwersytetu w Tybindze Joachim Starbatty.

Więcej Słowian i Nordyków

Szeregi Konserwatystów zasiliły również dwie nowe partie ze Słowacji: partia Nowej Większości – „Nova” oraz Partia Zwyczajnych Ludzi i Niezależnych Osobistości. Pierwszą reprezentuje w PE dziennikarka i była już posłanka do parlamentu w Bratysławie − Jana Žitňanská. Drugą tłumacz i były poseł Bronisław Skripek, przed laty inicjator chrześcijańskich organizacji pozarządowych. Ugrupowanie Žitňanskiej ma siedmiu posłów w krajowej legislaturze, a kierowane jest przez byłego wicepremiera, eksministra sprawiedliwości oraz szefa MSW Daniela Lipšica. Formacja Skripka natomiast ma charakter konserwatywny obyczajowo, liberalny ekonomicznie i fokusuje się na walce z korupcją.

Na pokładzie coraz większego konserwatywnego statku zameldowali się też Finowie. Gdy w zeszłym roku byłem gościem kongresu brytyjskiej Partii Konserwatywnej w Manchesterze, spotkałem tam lidera ugrupowania Prawdziwych Finów, Timo Soini − mojego kolegę z europarlamentu z lat 2009-2011. W międzyczasie jego partia zmieniła nazwę na... spokojniejszą: po prostu „Partia Finów”. Ma charakter eurosceptyczny, narodowo-prawicowy, konserwatywny i nie przepada za imigrantami. Soini był kandydatem na prezydenta w swoim kraju w 2006 i 2012 roku, a w wyborach europejskich w 2009 uzyskał najlepszy wynik indywidualny w skali kraju. W PE w naszej frakcji jest dwóch Finów z tejże partii spośród trzynastu wszystkich reprezentantów Suomi. Jeden z nich zresztą mówi po polsko – Jussi Halla-aho. Studiował języki słowiańskie i jest – dlatego bardzo go lubię − jednym z najbardziej znanych politycznych blogerów w swoim kraju. Ten były poseł i dwukrotny radny, w wyborach samorządowych dwa lata temu uzyskał trzeci wynik w skali kraju.

Ze Skandynawii jest jeszcze czworo posłów z Danii. Reprezentują Duńską Partię Ludową (duński skrót DF). Liderem jest Kristian Thulesen Dahl, który według wszelkich sondaży będzie prawdopodobnie, już po najbliższych wyborach premierem Królestwa Danii, a jego partia główną siłą przyszłej koalicji. Liderem duńskiego komponentu w Grupie Europejskich Konserwatystów jest Morten Messerschmidt, prawnik, który w poprzednich wyborach zdobył prawie ponad pół miliona głosów.

Poszerzyła się też reprezentacja Słowian we frakcji EKR. Poza Polakami, Czechami, Słowakami oraz Polakiem z Litwy (podobnie jak w ostatniej kadencji, jest to Waldemar Tomaszewski, szef Akcji Wyborczej Polaków na Litwie), są również Bułgarzy. Reprezentują nową, powstałą w styczniu 2014 roku i założoną przez znanego dziennikarza telewizyjnego Nikołaja Barekowa partię „Bułgaria bez cenzury” (BBC). Wspierał ją były prezydent (w latach 1997-2002) Petar Stojanow. Partia ma charakter centroprawicowy, antykorupcyjny i prowolnorynkowy. Opowiedziała się za „Operacją Czyste Ręce”, podczas której sprawdzono majątki bułgarskich polityków w ciągu ostatnich 20 lat. W jej kongresie założycielskim wziął udział były szef sił NATO generał Wesley Clark.

XXX

W nowym europarlamencie mniej niż poprzednio jest chadeków, mniej socjalistów, liberałów i Zielonych, więcej konserwatystów (eurorealistów) i – podzielonych skądinąd − eurosceptyków. Zapewne, używając tytułu książki Guy’a Sormana, nie grozi nam raczej „neokonserwatywna rewolucja”, ale szansa na obronę konserwatywnych, tradycyjnych wartości jest większa niż parę lat temu. Tak jak większa jest odtrutka na „euroentuzjazm” i lewactwo.

Ryszard Czarnecki

*tekst ukazał się w weekendowym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie" (14.06.2014)

[fot: ryszardczarnecki.pl]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook