Jedynie prawda jest ciekawa


Córka Rotmistrza Pileckiego o przesłaniu ojca

25.05.2012

- Dziś, kiedy pojawia się słowo "patriotyzm", młodzież często nie ma pojęcia, co to jest. Wtedy im tłumaczę, że patriotyzm nie oznacza obecnie walki z karabinem, ale w ich przypadku solidną naukę, ażeby potem mogli dobrze pracować dla Polski, a nie wyjeżdżać. Mówię im: "Polska musi pięknieć i bogacić się waszą mądrością" - mówi Zofia Pilecka-Optułowicz, córka rotmistrza Witolda Pileckiego w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

- Ojciec uczył mnie kochać i szanować przyrodę. Mawiał, że wszystko, co w niej żyje, nawet najmniejsze stworzonko, ma swój sens istnienia. Porównywał przyrodę do łańcuszka, który nosiłam na szyi. Tłumaczył mi: "Jeśli rozerwiesz jedno ogniwko, to nie będzie mógł prawidłowo funkcjonować. Tak samo jest z przyrodą". Pamiętam nasze spacery po pięknych łąkach, gdzie nie można było zgnieść bucikiem nawet biedronki. Poprzez zabawę uczył nas odwagi, posłuszeństwa, umiejętności radzenia sobie w każdej sytuacji na miarę naszych lat. Ale nade wszystko wpajał nam poszanowanie dla prawdy – wspomina córka Rotmistrza Pileckiego.

- Nawet gdy zrobiliśmy coś, za co mogliśmy zostać skarceni przez naszego Ojca, nie mogliśmy go okłamać. Trzeba było mieć odwagę przyznać się do tego, co się zrobiło źle. Dbał również o naszą tężyznę fizyczną. Uczył nas hartu ducha i ciała, ponieważ uważał, że tylko wtedy będziemy mogli przeżyć nawet najgorsze doświadczenia – opowiada, wspominając wielki talent malarski ojca.

- Jego obrazy zdobiły ściany naszego dworku. Szczególnie dobrze zapamiętałam duży obraz Matki Bożej Karmiącej (sam go tak nazwał) wiszący u wezgłowia łoża małżeńskiego moich rodziców, namalowany w kolorach biało-niebieskich, oraz obrazy św. Antoniego i Matki Bożej Nieustającej Pomocy, które do tej pory znajdują się w kościele w Krupie na Białorusi, obok naszego byłego majątku w Sukurczach – mówi.

Od czasu, gdy w 1939 roku rotmistrz Pilecki poszedł do wojska, kontakt z rodziną był tylko listowny.
- Tych listów zachowało się niewiele, ale dwa z nich zapamiętałam dobrze. Zawierały rysunki oraz wiersze. Pierwszy został napisany w Auschwitz. Ojciec narysował dwa krasnale - jeden miał czerwoną, a drugi niebieską czapeczkę. Ten z czerwoną (symbolizował Sowietów) był na górze, a z niebieską na dole (ten z kolei oznaczał Niemców). Nazwałam go potem listem proroczym.

Zofia Pilecka zapytana o to w jaki sposób udało się przetrwać ojcu pobyt w obozie koncentracyjnym w Auschwitz, stwierdza że był charyzmatykiem o szczególnym posłaniu. - Cały czas twierdzę i mam to przekonanie, że mój Ojciec był posłany przez Boga. Nie ma drugiego człowieka, który dokonałby takich rzeczy w ciągu tak krótkiego życia. To byłoby niemożliwe bez Bożej pomocy. On miał zadanie, które wykonał w stu procentach. A ostatni meldunek złożył właśnie Temu, który go posłał. Ja tak to właśnie rozumiem – podkreśla córka rotmistrza Pileckiego, wspominając chwile powojenne, kiedy to jej ojciec, bohater II wojny światowej, uczestnik Powstania Warszawskiego i oficer 2. Korpusu gen. Andersa, był prześladowany i ścigany przez UB.
- Dokładnie pamiętam dzień jego aresztowania - 8 maja 1947 roku. Było to święto św. Stanisława i imieniny naszego wujka, który był razem z nami w Ostrowi Mazowieckiej. Ojciec zawsze przyjeżdżał z tej okazji, niekoniecznie w dzień samych imienin, ale wtedy kiedy mógł, najczęściej między sobotą a niedzielą. 12 maja Ojciec był oczekiwany przez nas, ponieważ był to dzień urodzin i imienin mojej mamy. On, starszy o pięć lat od mojej mamy, obchodził urodziny dzień później. W związku z tym wszyscy czekaliśmy na niego i byliśmy pewni, że przyjedzie. Gdzieś około północy zmorzył mnie sen. Obudziło mnie dwukrotne stuknięcie w szybę. Zerwałam się, krzyknęłam do mamy: "Mamo, Tata!", i podbiegłam do okna. Otworzyłam je, ale tam nie było nikogo. Po paru dniach dowiedziałam się, że Ojciec został aresztowany i znajduje się w więzieniu na ulicy Rakowieckiej - wspomina.

Kilka dni później, 14 maja, Rotmistrz napisał wierszem list do nadzorującego śledztwo Józefa Różańskiego, w którym zadeklarował: "Bo choćby mi przyszło postradać me życie - Tak wolę - niż żyć, a mieć w sercu ranę". Chcąc chronić wszystkich zatrzymanych  w procesie napisał też "Sumą kar wszystkich mnie proszę karać". - To człowiek niebywały – mówi córka Rotmistrza. - Niesamowicie wrażliwy, a zarazem konsekwentny w działaniu. Świadczy o tym chociażby to, że gdy z ramienia Tajnej Armii Polskiej znalazł się w Auschwitz, potrafił utworzyć Tajną Organizację Wojskową, przekształconą później w Związek Organizacji Wojskowej, po to, aby jeszcze bardziej zjednoczyć różne opcje polityczne. Udało mu się to jak nikomu innemu. Jak to musiało być trudne, możemy sami ocenić dzisiaj, gdy jesteśmy tak bardzo podzieleni i skłóceni. Wtedy, w obliczu śmierci, też były różne ambicje wojskowych. Zresztą sam zanotował w swoim raporcie, że dokonał tego, czego być może nie potrafiłby dokonać na wolności - zjednoczył wszystkie siły polityczne. Po dwóch latach i siedmiu miesiącach pobytu w Auschwitz zorganizował ucieczkę. Słano za nim listy gończe. W krakowskim okręgu Armii Krajowej nie chciano z nim podjąć współpracy, ponieważ nie wierzono mu i jego dwóm towarzyszom ucieczki, podejrzewając, że są szpiegami. A przecież Ojcu chodziło o to, aby jak najszybciej doprowadzić do odbicia obozu przez siły alianckie, na co jednak nie było żadnych realnych widoków. Następnie wziął udział w Powstaniu Warszawskim. Następnie trafił do obozów Lamsdorf i Murnau. Potem zgłosił się do 2. Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa, gdzie został skierowany do pracy wywiadowczej na terenie Polski. W końcu nadeszła jego ostatnia droga krzyżowa i śmierć na Rakowieckiej – przypomina Zofia Pilecka-Optułowicz.

Pamięć o Rotmistrzu Pileckim, dzięki staraniom jego córki Zofii, przetrwała do dziś. Coraz więcej szkół przyjmuje jego imię, realizując marzenie Rotmistrza o sztafecie pokoleń. - Te szkoły traktuję jak własne dzieci. Dlatego tak bardzo o nie dbam. Dziś, kiedy pojawia się słowo "patriotyzm", młodzież często nie ma pojęcia, co to jest. Wtedy im tłumaczę, że patriotyzm nie oznacza obecnie walki z karabinem, ale w ich przypadku solidną naukę, ażeby potem mogli dobrze pracować dla Polski, a nie wyjeżdżać. Mówię im: "Polska musi pięknieć i bogacić się waszą mądrością". To jest patriotyzm, który im przybliżam. Od mojego Ojca z pewnością można się uczyć miłości do Boga i Ojczyzny - tych wartości, dla których się urodził, żył, pracował, cierpiał oraz zginął. To jest jego przesłanie dla współczesnych. Oprócz tego Ojciec zawsze podkreślał, że trzeba pamiętać o tych, którzy złożyli w ofierze swoje młode życie, walcząc za Polskę i o jej godne miejsce w Europie. To się teraz nie za bardzo udaje... Być może nie dokończył swojego dzieła tak, jak by tego sobie życzył, ale nie pozwolił mu na to haniebny proces i wyrok śmierci. I teraz do nas należy dokończenie jego dzieła, jakim jest odbudowanie ducha Narodu Polskiego - podsumowuje pani Pilecka-Optułowicz.

PiKa, cały wywiad w „Naszym Dzienniku
[Fot. ipn.gov.pl]

Warto poczytać

  1. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  2. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  3. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  4. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  5. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  6. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  7. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

  8. 1270gasiukpawlowicz222 03.07.2018

    Nie ma Petru, a gafa goni gafę. Nowoczesna nie potrafi poprawnie wpisać nazwy kraju

    Nieznajomość ortografii, zwykła niechlujność czy może brak elementarnego szacunku dla ojczyzny? Nowoczesna znowu poraża błędami.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook