Jedynie prawda jest ciekawa

Co napisała profesor Krystyna Pawłowicz, kiedy wszyscy jej nie zrozumieliście?

24.09.2017
slut24092017
Co napisała profesor Krystyna Pawłowicz, kiedy wszyscy jej nie zrozumieliście?

Porównania do SS, wezwania do odebrania polskiego obywatelstwa i kategoryczne żądania medialnego bojkotu. To tylko niektóre z pomysłów, które pojawiły się w przestrzeni medialnej po ostatnim wpisie na Facebooku profesor Krystyny Pawłowicz.

Oburzeni byli prawie wszyscy, od lewej do prawej strony. Głos zabrało większość wybitnych intelektualistów i elit III i IV RP: począwszy od blogerki Kataryny, poprzez redaktora Witolda Jurasza, aż po Szczepana Twardocha, najpiękniejszego z polskich pisarzy. Zaprotestowali również dziennikarze Wyborczej i Wirtualnej Polski. Nawet rozsądny na co dzień Rafał Ziemkiewicz nie wykorzystał okazji, żeby pomilczeć i nazwał wpis Pawłowicz „głupim i bezdusznym”. Co takiego napisała profesor, że aż tak wszystkich rozsierdziła?

Zacytujmy:

– Liberalno-lewackie  środowiska najpierw propagują wśród dzieci i młodzieży podatnych na różne niestandardowe zachowania – nienaturalne postawy i relacje, a potem, gdy te zaburzone zachowania są przez rówieśników brutalnie wytykane i w skrajnych sytuacjach kończą się tragicznie, to lewaccy ideolodzy patologii obyczajowych odwracają kota ogonem i fałszywie, bezczelnie lamentują nad „morderczą nietolerancją” rówieśników. Nie siejecie patologii, nie będzie jej śmiertelnego żniwa. Nie demoralizujcie dzieci i młodzieży, dajcie im w spokoju, zgodnie z naturą przeżyć ich dzieciństwo i młodość — tyle.

To język ostry. I prosty. Biorąc pod uwagę kontekst wypowiadanych tu słów trzeba napisać wprost. Zbyt ostry i zbyt prosty. Przecież w tle jest śmierć młodego człowieka. W naszej kulturze staramy się w takich sytuacjach pamiętać o bliskich zachowując umiar. Zwłaszcza ci z nas, którzy pielęgnują wartości chrześcijańskie. Często lepsza jest cisza i modlitwa za duszę tego młodego człowieka.

Warto jednak pamiętać o kilku rzeczach.

Przede wszystkim, to nie profesor Pawłowicz rozpoczęła ten chocholi taniec. Zaczęło się od posłów Nowoczesnej, później były absurdalne wypowiedzi Roberta Biedronia i jezuity Grzegorza Kramera, a skończyło się na nie mających zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością fantasmagoriach poety Jacka Dehnela. Choć nie, z pewnością się jeszcze nie skończyło, bo przecież LGBT potrzebuje ofiary. Marksizm kulturowy, jak każda religia, potrzebuje swojego sacrum. Tym razem jest to 14-letni młody chłopiec, o którego powodach śmierci niewiele wiadomo. Ale to nikomu nie przeszkadza, liczy się potrzeba chwili i możliwość pisania o „ofierze prześladowań gejów w Polsce”.

Profesor Pawłowicz przyzwyczaiła swoich czytelników do tego, że nie przebiera w środkach i używa mocnych środków „wyrazu”. Nie usprawiedliwiam, po prostu piszę jak jest. To nie jest dzielący włos na czworo redaktor Piotr Zaremba, to nie jest wiecznie poszukający drugiego dna Grzegorz Sroczyński, to nie jest nawet wspomniany wcześniej RAZ, który też lubi czasami „przysolić”. Pisarstwo profesor Pawłowicz jest zdecydowanie bardziej męskie. Ona filozofuje młotem. I ma przy tym więcej ikry, więcej zdecydowania i znacznie więcej charakteru niż większość polskich publicystów. Zdecydowana większość z nich jest na tyle nudna, że już przed czytaniem wiemy, o czym będą pisać. Pawłowicz nudna nie jest. Jednym się to podoba, innym oczywiście mniej.

Spróbujmy wydobyć istotę z tego, co napisała.

1. „Liberalno-lewackie środowiska najpierw propagują wśród dzieci i młodzieży podatnych na różne niestandardowe zachowania – nienaturalne postawy i relacje”.

To przecież fakt, nie ma tu – zdaje się – niczego kontrowersyjnego. Wszyscy przecież wiemy, że liberalna lewica próbuje kształtować postawy wśród młodzieży według swoich wyobrażeń o rzeczywistości. To starcie konserwatyzmu z lewicą odbywa się na styku moralności, religii, służby zdrowia i całej sfery kultury. Propagowanie lewicowej wizji świata w mediach, literaturze i filmie jest faktem. Niemal cała popkultura jest dzieckiem marksizmu kulturowego. Celem tej narracji jest oczywiście „nowy wspaniały świat”, a wraz z nim mamy ekspansję tego, z czym na sztandarach idzie do swojej walki współczesna lewica.

Badania są tu dość jednoznaczne i wskazują, że millenalsi (czyli osoby w wieku 18-34 lat) są znacznie bardziej skłonni do identyfikowania się jako LGBTQ w przeciwieństwie do poprzednich pokoleń (p. GLAAD, „Przyspieszenie akceptacji”). Tego typu wnioski wynikają z badań przygotowywanych przez organizacje wspierające środowiska LGBT. Ta „rewolucja tożsamości płciowej” skutkuje oczywiście erozją, także kulturową, tradycyjnie pojmowanych wartości. Upowszechnianie tego typu wartości sprawia, że znaczna liczba młodych osób, w tym także i dzieci, rozpoczyna kwestionować własną tożsamość seksualną i płeć biologiczną. Dla konserwatysty to zawsze będzie „nienaturalna postawa i relacja”. Nie ma tym fragmencie niczego nieprawdziwego i szokującego.

Idźmy więc dalej.

2. „(…) a potem, gdy te zaburzone zachowania są przez rówieśników brutalnie wytykane i w skrajnych sytuacjach kończą się tragicznie”

Kolejny fakt, dzieci bywają okrutne. Zdarza się, iż śmieją się i wytykają palcami tych, których uznają za „innych”. Grubych, chudych, niewidomych, wysokich, niskich, bogatych, biednych. Wyróżnik inności jest bez znaczenia. Należy z tym oczywiście walczyć, co do tego nie ma sporu. Ale też nikt z tym nie polemizuje i nikt nie nazywa prześladowanych winnymi.

Dalej.

3 „(…) to lewaccy ideolodzy patologii obyczajowych odwracają kota ogonem i fałszywie, bezczelnie lamentują nad „morderczą nietolerancją” rówieśników”

Tu zapiekło niektórych najmocniej. Ale to znów jest przecież fakt. Najgłośniej po śmierci młodego chłopca zaczęli krzyczeć ci, którzy są znani m. in. z powodu swojej orientacji seksualnej (Biedroń, Dehnel) lub z walki o wartości ważne dla liberalnej lewicy (Lubnauer, Kramer). To te osoby uznały – bez żadnych konkretnych dowodów – że śmierć młodego człowieka jest wynikiem prześladowań homoseksualistów w Polsce. Winna miała być „nietolerancja” i koniec. Czy w istocie tak było, tego oczywiście nie wie na tym etapie nikt.

I kolejny, ostatni fragment.

4. „(…) Nie siejecie patologii, nie będzie jej śmiertelnego żniwa. Nie demoralizujcie dzieci i młodzieży, dajcie im w spokoju, zgodnie z naturą przeżyć ich dzieciństwo i młodość”.

Konserwatystka pisze szokującą rzecz – nie deprawujcie młodzieży lewicowym stylem życia (patrz p. 1). Nie demoralizujcie dzieci, pozwólcie im funkcjonować bez ideologii gender, bez konieczności deklarowania się po jednej czy drugiej stronie w wojnie kulturowej. Zostawcie ich rozwój rodzinie i szkole. Nie wrzucajcie ich – przedwcześnie – w świat, w którym niektóre problemy mogą być dla nich zbyt trudne. Nie niszczcie ich psychiki nadmierną seksualizacją. Nie deprawujcie ich umysłów wzorcami, które mogą przerastać ich zdolności pojmowania świata.

Przecież „Marsze Szmat” czy opowieści o usuwaniu dzieci z powodu zbyt małego mieszkania nie są wymysłem chrześcijańskiej propagandy, która chce za pomocą hiperboli pokazać odrealnienie środowisk lewicowo liberalnych. To wszystko fakty. Tak samo jak i te wszystkie modne banialuki o nieograniczonej tolerancji, bezpiecznym seksie, wolnych związkach, nieograniczonej różnorodności czy konieczności edukacji seksualnej najmłodszych. To na tym tle profesor Pawłowicz stawia tezę: Dzieci mogą sobie z tym wszystkim nie poradzić. Jeśli będą nadwrażliwe, lub jeśli w odpowiednim momencie nikt z dorosłych nie zareaguje i nie będzie w stanie im pomóc, to ta ekspansja lewicowej propagandy może skończyć się tragicznie.

Artur Ceyrowski

fot. Wikimedia Commons, Anton Bielousov Slutwalk (Toronto, ON)

 

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook