Jedynie prawda jest ciekawa


Ciężko uwierzyć, że to decyzje urzędników

22.08.2013

Niestety za niefrasobliwość i beztroskę ludzi Platformy, przyjdzie nam podatnikom słono zapłacić - pisze Zbigniew Kuźmiuk, komentując wyrok sądu w sprawie premii dla byłego prezesa NCS.

Wczoraj Sąd Okręgowy w Warszawie zasądził na rzecz byłego prezesa Narodowego Centrum Sportu (NCS) Rafała Kaplera kwotę podstawową 571 tys. zł, a także ustawowe odsetki za blisko 1,5 roku, wynikającej z kontraktu, a niewypłaconej mu premii przez minister Joannę Muchę.

To finał głośnej sprawy odwołania prezesa NCS przez minister sportu (a w rzeczywistości złożenia przez niego rezygnacji) w lutym 2012 roku w związku z licznymi problemami związanymi z budową Stadionu Narodowego.

Poprzednicy minister Muchy i jej koledzy partyjni (Mirosław Drzewiecki i Adam Giersz), byli na tyle hojni dla kierownictwa NCS, że kilkakrotnie zmieniali ich kontrakty i to zawsze zdecydowanie w górę.

W październiku 2008 roku Rafał Kapler miał w kontrakcie wynagrodzenie miesięczne w wysokości 10 tys. zł i tzw. premię za sukces (czyli oddanie do użytku Stadionu Narodowego w przewidzianym terminie) w wysokości 12-krotnego wynagrodzenia miesięcznego, a więc premia miała wynieść 120 tys. zł.

Ale w kolejnych aneksach do kontraktu podpisywanych ochoczo przez ministrów wynagrodzenie rosło, a w związku z tym rosła także premia za sukces. W tym ostatnim podpisanym w czerwcu 2010 roku wynagrodzenie miesięczne wyniosło już 39 tys. zł, a wspominana premia została ustalona w wysokości 19-krotności miesięcznego wynagrodzenia.

Gdyby Kapler wytrwał do końca kontraktu, premia za sukces wyniosłaby 700 tys. zł. Ponieważ odszedł przed oddaniem stadionu do użytku, jej wysokość okazała się trochę mniejsza i wyniosła 570 tys. zł.

Ale to nie koniec wydatków z budżetu na płatności na rzecz kolegów Platformy. W sądzie czekają na rozpatrzenie dwa kolejne wnioski zastępców prezesa Kaplera, którzy odeszli niedługo po nim i ich premie sumarycznie wynoszą 825 tys. zł.

Im też pewnie sąd przyzna premie w żądanej wysokości, bo kontrakty zostały tak skonstruowane, że chronią interesy prezesów, a nie spółki Skarbu Państwa, którą reprezentowali kolejni ministrowie z Platformy.

Sumarycznie więc razem z odsetkami cała ta operacja z prezesami NCS-u, będzie kosztowała podatników przynajmniej 1,7 mln zł ale kto by się w resorcie sportu tym martwił skoro pieniądze pójdą „do swoich”.

Poza tym skoro można było wydać ponad 5,8 mln zł na wsparcie komercyjnego koncertu Madonny czy też nabyć aż 4 tysiące biletów na ten koncert za kwotę 1,5 mld zł z budżetu resortu, to wydatki na premie dla prezesów nie są niczym nadzwyczajnym.

Wydatki resortu sportu na koncert i bilety (które zostały rozdysponowane wśród bliskich i znajomych królika) zakwestionowała podczas badania wykonania budżetu za 2012 rok Najwyższa Izba Kontroli ale stanowiskiem NIK-u nikt się w resorcie sportu nie przejął.

Dopiero wniosek do prokuratury złożony pod koniec maja tego roku przez posła Prawa i Sprawiedliwości Marcina Mastalerka o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez urzędników resortu sportu poprzez dofinansowanie z pieniędzy publicznych komercyjnego przedsięwzięcia, spowodował panikę w resorcie.

Zwłaszcza, że po blisko 30-dniowym zastanawianiu się Prokuratura Okręgowa w Warszawie jednak wszczęła śledztwo w sprawie, a miejmy nadzieję, że niedługo będzie to już postępowanie przeciwko konkretnym urzędnikom resortu sportu (byłym i obecnym).

Wszystkie te sprawy związane z premiami dla prezesów NCS-u czy też wydatkami na koncert Madonny są tak nieprawdopodobne, że aż trudno uwierzyć, że urzędnicy państwowi (w tym ministrowie) podejmowali takie decyzje.

Ta niefrasobliwość, beztroska, a być może i coś więcej, są dosłownie obezwładniające. Jak sądzę wynika to także z tego, że większości tych urzędników wydawało się, że te sprawy nigdy nie wyjdą na jaw, że nikt tego nie będzie sprawdzał, a nawet jak się ktoś dowie to ci wyżej postawieni, nie pozwolą zrobić krzywdy.

A ile w poszczególnych resortach jest spraw podobnych, o których nie wiemy, a do niedawna rządzący sądzili, że się nigdy nie dowiemy, bo oni będą rządzić zawsze.

Dowiemy się o tym wszystkim na pewno, ale niestety za niefrasobliwość i beztroskę ludzi Platformy, przyjdzie nam podatnikom słono zapłacić.

Zbigniew Kuźmiuk

[Fot. NCS]

facebook.com/stefczyk.info?fref=ts" target="_blank">Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku!

Warto poczytać

  1. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  2. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  3. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  4. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  5. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  6. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

  7. 1270gasiukpawlowicz222 03.07.2018

    Nie ma Petru, a gafa goni gafę. Nowoczesna nie potrafi poprawnie wpisać nazwy kraju

    Nieznajomość ortografii, zwykła niechlujność czy może brak elementarnego szacunku dla ojczyzny? Nowoczesna znowu poraża błędami.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook