Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Chwedoruk: PiS wygra

25.07.2014

Problemem dla polityka w dzisiejszym świecie nie jest to, że jest on krytykowany, bo to jest wpisane w jego funkcję. Problem zaczyna się wtedy, kiedy obywatele zaczynają sobie z niego żartować. Sytuacje ujawnione przez aferę taśmową, oprócz wskazania kryzysowych zjawisk w państwie, same w sobie momentami brzmiały jak skecz kabaretowy. Sytuacja, w której polityk jest pokazany z niepoważnej strony dla rządzącej partii jest szczególnie trudna – mówi w wywiadzie dla portalu Stefczyk.info politolog dr Rafał Chwedoruk

Stefczyk.info: Sondaż GfK Polonia pokazuje ogromną przewagę PiS nad Platformą. Czy różnica aż 14 pkt. proc. to rezultat afery taśmowej, czy też nałożyło się więcej czynników?

Dr Rafał Chwedoruk: Z góry zastrzegając pewne wątpliwości natury metodologicznej – ta pracownia zawsze trochę inaczej liczyła wskazania niż pozostałe ośrodki – jedno nie ulega w tym sondażu wątpliwości: pokazuje on, że elektorat Prawa i Sprawiedliwości jest wciąż bardzo zmobilizowany. Niezależnie od charakteru wyborów, niezależnie od zmiennych czynników politycznych, ten elektorat w komplecie pojawi się przy urnach i zagwarantuje partii Jarosława Kaczyńskiego najpewniej pierwsze miejsce w wyborach.

Co w takim razie dzieje się z elektoratem PO?

Druga rzecz, którą ten sondaż pokazuje, to powrót stanu demobilizacji wyborców PO. Problemem Platformy jest to, że poparcie dla niej ze strony wielu wyborców zawsze miało charakter letni i sytuacyjny. Taki mityczny, żelazny, elektorat w przypadku PO najzwyczajniej w świecie jest mniej liczny. Zwolenników tej partii nie wiążą tak silne więzi emocjonalne ze swoim ugrupowaniem, jak to jest w przypadku PiS, ani nie ma wśród tak silnego historycznego „backgroundu” jak w przypadku SLD i PSL.

Platforma była już w tarapatach przed eurowyborami, ale ostatecznie wyszła z PiS na remis. Czy taka sytuacja się nie powtórzy?

Wojna domowa na Ukrainie i aneksja Krymu przez Rosję była wtedy czymś, co uratowało Platformie wybory do Parlamentu Europejskiego. W tym sensie, że pojawił się temat, poprzez który Platforma mogła zmobilizować istotną część wątpiących w nią wyborców. Ostatni sondaż GfK Polonia pokazuje jednak, że obecnie - bez względu na to, co się dzieje w Donbasie – sytuacja na Ukrainie nie ma już takiego wpływu na Polską opinię publiczną. Przekładając to na perspektywy rywalizacji politycznej, można powiedzieć, że teraz Platforma jest w defensywie i to ona musi dążyć do jakiejś zmiany. PiS może bez większego ryzyka oczekiwać wyborów parlamentarnych. Bez względu na to, czy miałyby nastąpić zaraz, czy w ustawowym terminie.

Tusk nie ma już żadnego ruchu?

Musi dokonać zmiany w polityce swojej partii i w jej wizerunku. Wynik sondażu GfK Polonia niewątpliwie jest istotnym krokiem w stronę rekonstrukcji rządu. Gdyby jego wyniki w jakimś stopniu potwierdziły się poprzez wybory samorządowe, szczególnie poprzez elekcję sejmików wojewódzkich, wówczas można spodziewać się powrotu do walki o władzę wewnątrz PO.

Czy przy takim tąpnięciu notowań PO, aż o 12 pkt. proc., na cokolwiek może się jeszcze zdać ograny, zwietrzały i wyblakły manewr rekonstrukcji rządu?

Do amplitudy notowań Platformy powinniśmy podchodzić ostrożnie. Pamiętajmy, że istotne wydarzenia polityczne docierają do świadomości zbiorowej z pewnym poślizgiem w stosunku do tego, co śledzi się w mediach. Musi to przejść przez sieci społecznych kontaktów i dopiero po kilku tygodniach znajduje odzwierciedlenie w sondażach. Nie wiemy więc jaka będzie dalsza dynamika. Wcześniej w sytuacji różnych skandali i afer też zdarzały się przypadki spadków Platformy i później stopniowego powrotu. Mieliśmy do czynienia tylko z jedną taką sytuacją, po której już Platforma nie powróciła do dawnych notowań. Było to związane z podniesieniem wieku emerytalnego. Zwłaszcza, że w chwilę potem z całą siłą zaczęła się wojna domowa w obozie władzy. Najtrafniejszą diagnozę, jak sądzę, co do notowań Platformy, postawił jeden z jej polityków – Sławomir Neumann. Powiedział on, że spodziewa się trwałego spadku notowań PO o kilka procent. Afera taśmowa dokonała resetu sondażowego, tak jakby nie było ostatniego pół roku. Tak, jakbyśmy wrócili do sytuacji z lat 2012-13, kiedy m.in. na skutek podniesienia wieku emerytalnego i wojny w Platformie, partia Tuska stała się trwałym numerem dwa, a PiS numerem jeden w sondażach. To jest skutek afery taśmowej, a sondaż GfK Polonia sygnalizuje, że dystans pomiędzy PiS a PO znów może powrócić do takiego rozmiaru, który Platforma - bez nadzwyczajnych wydarzeń, bez głębokiej jakościowej zmiany – nie będzie mogła odrobić. A już na pewno nie dokona tego poprzez jedną kampanię wyborczą, czy – tak jak to będziemy mieli w 2015 r. – dwie kampanie wyborcze obok siebie.

Dlaczego Platformie nie udało się zniwelować straty spowodowanej aferą taśmową poprzez nagłośnienie ambicji europejskich i rzekomych szans polityków  PO – łącznie z premierem - na ważne funkcje w Unii Europejskiej?

Zgadzam się w pełni, że jedno jest związane z drugim. Przesadne nagłaśnianie ambicji różnych polityków miało być czymś, co bardzo szybko będzie rekompensowało straty. Dlaczego się to nie powiodło? Po pierwsze, z powodu inflacji takich zagrań. Co pewien czas słyszymy tego typu anonse i – poza przypadkiem Jerzego Buzka – w zasadzie żadna z daleko idących zapowiedzi nie zakończyła się sukcesem. Myślę, że nawet najwierniejsi wyborcy Platformy, najbardziej proeuropejscy mogą być znieczuleni tymi deklaracjami. Platforma musiałaby poprzez EPP uzyskać bardzo ważne stanowisko, żeby ten manewr się udał.

Warto też podkreślić, że problemem dla polityka w dzisiejszym świecie nie jest to, że jest on krytykowany, bo to jest wpisane w jego funkcję. Problem zaczyna się wtedy, kiedy obywatele zaczynają sobie z niego żartować. Sytuacje ujawnione przez aferę taśmową, oprócz wskazania kryzysowych zjawisk w państwie, same w sobie momentami brzmiały jak skecz kabaretowy. Sytuacja, w której polityk jest pokazany z niepoważnej strony dla rządzącej partii jest szczególnie trudna.

Jedno z badań pokazywało, że to mieszkańcy wielkich miast najbardziej przejęli się aferą taśmową. Żyjący na prowincji, w mniejszych miastach, na wsi – a więc ci, którzy w zdecydowanie mniejszym stopniu stanowią elektorat PO – i tak już byli rozczarowani. Natomiast ci, którzy w największym stopniu wierzyli w Platformę, co pokazały także wybory do PE, w największym stopniu przejęli się tym wszystkim. Mieli złudzenia, że rzeczywistość jest piękniejsza niż pokazały to zapisy z afery taśmowej. Pamiętajmy, że Platforma legitymizowała swoje rządy m.in. tym, że jest ugrupowaniem poważnym, zdolnym do ponoszenia odpowiedzialności za państwo. To, co usłyszeliśmy na taśmach, było więc największym zawodem dla wyborców, którzy nie głosują na PO z powodu jej programu, tylko z intencją poszukiwania stabilizacji, kogoś racjonalnego, komu można zaufać.

Gdyby ktoś nagrał rozmowę bankierów z banku, w którym trzymamy pieniądze, i ci bankierzy rozmawialiby równie beztrosko, mówiąc, że bank działa tylko teoretycznie, to chcielibyśmy szybko zabrać z takiego banku nasze pieniądze. Warto przypomnieć, że w aferach bankierskich w czasie wielkiego kryzysu, maile wymienianie pomiędzy bankierami, w których przyznawali, że to co robią niekoniecznie ma ręce i nogi, później służyły prasie i sądom jako dowody przeciwko nim.

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku!

Rozmawiał Jerzy Kubrak

[fot. pis.org.pl]

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook