Jedynie prawda jest ciekawa


Chorwacja ostatnim krajem, który dołączył do UE?

01.07.2013

Chorwacja od dziś jest 28. krajem Unii Europejskiej. Z dr. Przemysławem Żurawskim vel Grajewskim, politologiem i ekspertem ds. międzynarodowych rozmawiamy o konsekwencjach tej decyzji, zarówno dla Chorwacji jak i samej UE.

Stefczyk.info: - Czy to dobry moment dla Chorwacji na wstąpienie do ogarniętej kryzysem Unii? Złośliwi komentatorzy, mówią, że to tak, jakby ktoś dzień przed katastrofą dopłynął do Titanika?

dr Przemysław Żurawski vel Grajewski: - Rzeczywiście, trudno jest w tej chwili to ocenić. Myślę jednak, że najlepszą tu odpowiedzią byłoby zadania odwrotnego pytania - czy z punktu widzenia interesów chorwackich, dobrze by było teraz się wycofać. Uważam, że tu odpowiedź jest negatywna. Innymi słowy, jednak lepiej jest wejść do tej gry i teraz poszukiwać sojuszników i grać o to, aby reguły tej gry były jak najbardziej korzystne dla Chorwacji lub też dla tej grupy państw, bo Chorwacja jest raczej niewielkim krajem i sama pewnie nie na wiele byłaby w stanie wpłynąć.

Inaczej mówiąc, czy należy się poddać i pozostać poza Unią, w rozumieniu - nie uczestniczyć w grze - czy też jednak próbować oddziaływać na tę rzeczywistość. Tu nie ma jasnej odpowiedzi szczerze mówiąc, bo gra jest w toku, a odpowiedź czy jest to krok zasadny czy nie, będzie możliwa po jej rozstrzygnięciu.

Nie mniej jednak ja bym się Chorwatom nie dziwił - mimo wszystkich oczywistych bolączek Unii, a kto wie, czy nie jej śmiertelnej choroby, bo Unia jest jednak w bardzo głębokim kryzysie i od razu powiedzmy, że zmierza w złym kierunku, na pytanie czy wejście i próba oddziaływania na dalszy bieg wydarzeń jest posunięciem zasadnym czy nie, w tej sytuacji ja bym nadal odpowiedział "tak", że nie należy się jeszcze poddawać. Tym bardziej, że pewien proces polityczny został już uruchomiony, i teraz wycofanie się z niego wiązałoby się także z kosztami. To nie jest tak, że w przypadku wycofania się Chorwacji, nic z tego dla niej nie wynika. To nie byłoby bezkosztowe. I wydaje się, że ponoszenie tych kosztów nie miałoby sensu.


Stefczyk.info: - Ale czy Chorwacja jest jeszcze w stanie skorzystać z dobrodziejstw Unii - choćby finansowo - czy to jest raczej właśnie decyzja polityczna, na przykład w wyścigu czy konkurencji wobec Serbii?


- Chorwacja będzie jednak netto biorcą, a nie netto dawcą Unii. I sama w sobie nie jest wielkim krajem, który mógłby rozwijać swoją gospodarkę w oparciu o rynek wewnętrzny, tak, jak na przykład Polska. I dlatego uważam, że Chorwaci zachowali się rozsądnie.

Oczywiście kontekst serbski jest rzeczywiście dla Chorwatów istotny, bo to jest pewna przewaga formalna w grze międzynarodowej, jaką Chorwacja zyskuje w stosunku do Serbii. Tym bardziej, że wchodząc do Unii Chorwacja podkreślała, że będzie działała na rzecz kontynuacji procesu poszerzania Unii o pozostałe państwa postjugosłowiańskie, czyli Czarnogórę, Serbię, Macedonię, Kosowo i oczywiście Bośnię i Hercegowinę, gdzie żyje ok. 17 procent Chorwatów - to na pewno musi Chorwatów interesować.

Ale z drugiej strony byłoby z ich strony naiwnością oczekiwanie, że Unia będzie się w najbliższym czasie dalej rozszerzać. Myślę, że ten potencjał został wyczerpany i sama Unia nie ma ochoty na kontynuowanie tego procesu. Unia jest w tak głębokim kryzysie, że on realnie grozi rozpadem, może nie takim, jak już kiedyś miałem okazję powiedzieć, że ogłoszą: "sztandar wyprowadzić" niczym PZPR, ale takim, że będzie ona głęboko przekształcana z jakimiś elementami teatralizacji państw peryferyjnych, do których niestety - takie zagrożenie jest - może zostać zaliczona również Chorwacja - to zależy od jej poziomu gospodarczego, ale mamy przykłady państw, które jeszcze nie tak dawno wydawały się stabilne gospodarczo, a obecnie wyglądają jak najgorzej.


Stefczyk.info: - A z punktu widzenia Brukseli, czy ten krok jest opłacalny, czy nie jest zbyt ryzykowny? Unia Już trzeszczała w szwach po dużym rozszerzeniu, naszym, nie mówiąc o kolejnym wchłonięciu Rumunii i Bułgarii...

- Nie, myślę, że Unia bardzo potrzebowała jakiegokolwiek sukcesu. W ten sposób potwierdza, że jest wciąż atrakcyjna i kraje chcą do niej przystępować. Co więcej, odbywa się to na niewielkim kraju, więc nie generującym jakichś szczególnych kosztów. Poza tym Chorwacja nie jest też jakimś zacofanym krajem, jest znana choćby jako region turystyczny, więc nawet mentalnie nie budzi obaw, że jakaś masa zarobkowych imigrantów zaleje europejski rynek pracy. Takich napięć ten proces nie wywołuje.

Ten sukces medialny, propagandowy jest więc kupowany stosunkowo tanio, z uwagi na niewielkie rozmiary Chorwacji. Również z perspektywy Brukseli, wycofanie się z tego procesu byłoby podważeniem wiarygodności Unii - i tak przecież mocno zachwianej - albowiem Chorwaci swoją część pracy wykonali, to, co do nich należało dopełnili i Unia musiałaby ze względów czysto politycznych powiedzieć: "nie mamy pieniędzy, nie stać na to" a to by była deklaracja: "jesteśmy słabi i nie jesteśmy w stanie przyłączyć nawet stosunkowo tak rozwiniętego kraju i zintegrowanego kulturowo jak Chorwacja, a zatem nikt inny nie może na nas już liczyć". A to oczywiście niszczyłoby instrument oddziaływania Unii na zewnątrz, bo jednym z najważniejszych instrumentów unijnych jest tworzenie wiarygodnej perspektywy członkostwa. Ten instrument i tak już jest mocno ograniczony po 2007 r., ale gdyby sama Unia podkreślała jak jest bezsilna i jak jest słaba w stosunku do sąsiadów, jak niewiele może im zaoferować to oczywiście jej skala oddziaływania na sąsiadów gwałtownie by się załamała.

Myślę, że Unia też to rozumie i trzeba przyznać, że Chorwacja jest też odbierana jako partner atrakcyjny przez kraj wiodący Unii, czyli Niemcy. Pewnie, gdyby byłą protegowanym Włoch czy Hiszpanii to miałaby znacznie trudniejszą pozycję. Jednak główny płatnik, z uwagi na rozmaite związki polityczne jest w stanie znieść to obciążenie, które w tej sytuacji nie jest dla niego za duże i to myślę, było głównym powodem przeforsowania tej kandydatury.


Stefczyk.info: - A jak Pan ocenia decyzję Unii o zielonym świetle do negocjacji akcesyjnych z Serbią i całkowity brak takowego z Gruzją czy Ukrainą?


- Po pierwsze nie przeceniałbym szans Serbii. Te negocjacje będą się toczyły, ale one wcale nie będą szybkie.

Po drugie zupełnie inną kwestią jest integracja z Unią Gruzji czy też Ukrainy. Ukraina ma problem z uwagi na swój rozmiar - abstrahując już nawet od sytuacji na samej Ukrainie. Przypomnę, że parę lat temu Francja przyjęła wewnętrzną regulację dotyczącą prawa ratyfikowania traktatów akcesyjnych i odtąd każde państwo, które ma więcej niż 5 proc. ludności Unii aby być przyjęte, to traktat akcesyjny z takim państwem musi być we Francji ratyfikowany w drodze referendum. Można więc założyć równie dobrze, że Francja nigdy tego typu układu nie ratyfikuje. To było oczywiście przyjęte w kontekście tureckim, ale prawnie pod tę klauzulę kwalifikuje się także Ukraina. Bez względu więc na to, czy Ukraina w tej chwili nadaje się czy nie do integracji - a wszyscy wiemy, że nie - mamy tę przeszkodę konstytucyjną we Francji. Ona zresztą po to została tak skonstruowana - z tymi 5 procentami - żeby móc przyjąć bez referendum Chorwację.

Poza tym czynienie gestów przyjaznych pod adresem Serbii nie jest antagonizujące dla Rosji, natomiast pod adresem Ukrainy czy Gruzji - tak. I to mimo tego całego chłodu w stosunkach niemiecko-rosyjskich - ten chłód jest dla nas machiawelistycznie atrakcyjny - ale nie należy go przeceniać. To nie jest tak, że Niemcy są gotowe na jakiś szeroki konflikt na wszystkich frontach z Rosją a przyjmowanie Gruzji czy Ukrainy do takiego konfliktu by wiodło. Dlatego nic nie wskazuje, żeby Unia w przewidywalnej przyszłości w tym kierunku się rozszerzała.


Stefczyk.info: - Czy to oznacza, że po przyjęciu Chorwacji będziemy mieli teraz dłuższą przerwę w rozszerzaniu się Unii?

- Myślę, że tak, jeśli w ogóle nie jest to koniec rozszerzania się w przewidywalnej przyszłości. Turcja jest tu dobrym przykładem, jak można przedłużać negocjacje i zwodzić takie kraje, żeby móc wpływać na nie. To pewnie będzie trwało, ale nie sądzę, żeby nastąpiły szybkie postępy procesu akcesyjnego jakiegokolwiek kandydata, choćby w tym wymiarze, żeby zamykać kolejne rozdziały. Tak, jak to ma miejsce w przypadku Turcji - na trzydzieści parę rozdziałów bodajże jeden jest jest zamknięty a parę jest otwartych. A kolejne kraje będą miały jeszcze więcej rozdziałów do negocjacji, bo Unia ciągle produkuje nowe prawo.

Dlatego to daje perspektywę kilkunastu lat czy dwudziestu kilku a po takim czasie nie wiadomo, czy w ogóle Unia będzie jeszcze istniała.


rozmawiał zrk
[fot. PAP/EPA]

Warto poczytać

  1. dawid-winiarski-22072018 22.07.2018

    Cudowne uzdrowienie czy symulacja? Co tak naprawdę się stało nowemu męczennikowi opozycji

    Ostatnie posiedzenie Sejmu wzbudziło spore zainteresowanie opinii publicznej

  2. sleeping-giants-18072018 18.07.2018

    Zastraszali firmy bo chcieli zniszczyć prawicowe media. Działalność lewicowej grupy została zdemaskowana

    Prawicowy portal Daily Caller ujawnił tożsamość założyciela organizacji Sleeping Giants, zajmującej się zastraszaniem firm zamieszczających reklamy w prawicowych mediach. Okazało się, że jej założyciel, Matt Rivitz, sam jest pracownikiem przemysłu reklamowego

  3. 1270SZTUCZNEMIESKO 18.07.2018

    Zgroza. Już za kilka lat w restauracjach będziemy jeść sztuczne mięso

    Świat stanął na głowie. Choć tę tendencję obserwujemy na wielu płaszczyznach, to jednak ostatnie dokonania holenderskich naukowców napawają nas przerażeniem. Tamtejsza spółka zaprezentowała pierwszego hamburgera, do którego mięso wyprodukowano w laboratorium

  4. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  5. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  6. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  7. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook