Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Chiny zdominują świat? Kryzys im sprzyja

26.10.2011

Kiedy w Europie i USA pojawił się kryzys, polityczna rola Chin zwiększyła się. Na niedawnym spotkaniu G-20 szefowie resortów finansów Chin, Brazylii i Indii zapowiedzieli, że za pośrednictwem Międzynarodowego Funduszu Walutowego chcą pomóc zadłużonym państwom euro strefy. Wcześniej Pekin pożyczył m.in. pieniądze Stanom Zjednoczonym.

Financial Times informuje, że, pomimo iż Europa się na razie zastanawia nad taką możliwością, Chiny, Brazylia i Indie pracują nad programem ratunkowym dla państw, które są zagrożone bankructwem. Taka opcja byłaby dla Chin bardzo atrakcyjna.

Chińczycy zainwestowali zaledwie 300 mln euro w fundusz ratunkowy EFSF. Mimo zapewnień gotowości pomocy, Pekin wstrzymuje się z zakupem obligacji krajów dotkniętych kryzysem. Dla Chin sprawą priorytetową jest bezpieczeństwo, a nie zyski. Co prawda wyniki gospodarcze Chin są gigantyczne, jednak, jeśli przeliczy się je na jednego mieszkańca, wychodzi, że jest to jeszcze kraj biedny. Roczny dochód na jednego mieszkańca Chin wynosi poniżej 5000 dolarów, podczas gdy w Europie jest on dziesięciokrotnie wyższy.

Chiny w oczach Zachodu uchodzą za źródło pomocy ze względu na nieprawdopodobną ilość rezerw dewizowych. Unia Europejska jest dla Chin najważniejszym partnerem handlowym od dawna. 27 państw Unii importowało w 2010 roku z Chin towary wysokości 280 mld euro. Gdyby w Europie doszło do zapaści, zagrożony byłby eksport z Chin. Sprawa kryzysu w strefie euro jest Chińczykom szczególnie bliska, ponieważ dotyczy także ich kraju. Dlatego zainwestowali już, co najmniej 30 proc. rezerw dewizowych na zakup euro.

Chiny chcą pomóc, jednak oczekują czegoś w zamian. Unia Europejska musiałaby uznać Chiny za gospodarkę rynkową. Ma to świadczyć o uznaniu przez państwa europejskie dotychczasowych dokonań Chin. Status gospodarki rynkowej chroniłby Chiny przed skargami w sprawie dumpingu.

- Raczej żadnej interwencji nie będzie – komentuje dla Stefczyk.info Radosław Pyffel, specjalista z Instytutu Sobieskiego. – Chiny mają bardzo dużo problemów wewnętrznych, a sami przywódcy chińscy mówią, że to Zachód do tego kryzysu doprowadził i Chiny nie mają obowiązku wsparcia UE. Problemy w Chinach narastają do takiego stopnia, że ludzie oczekują, że ten zapas finansowy Chin pójdzie w opiekę medyczną, która jest na bardzo słabym poziomie. Myślę, że presja społeczna na przywódców będzie na tyle duża, że będą mniej skorzy do finansowania Europy – tłumaczy specjalista. Zaznacza, że za dotychczasową pomocą zadłużonemu światu mogą stać kwestie wizerunkowe. – To było widać w pierwszej fali kryzysu, kiedy Chiny kupowały obligacje. Jednak teraz przywódcy mówią jasno, że najpierw chcą zająć się własnymi problemami – kwituje Pyffel.

MK

(fot. Sxc.hu/ garytamin)
CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook