Jedynie prawda jest ciekawa


„Chciałam dać Czesławie szansę, aby opowiedziała swoją historię. To jest też opowieść innych ofiar”

15.03.2018
czeslawakwoka150302018
„Chciałam dać Czesławie szansę, aby opowiedziała swoją historię. To jest też opowieść innych ofiar”

Czesława Kwoka miała 14 lat, gdy razem z mamą przyjechała pierwszym transportem z Zamojszczyzny do Auschwitz. Przybyła do obozu kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia, 13 grudnia 1942 roku. W urządzonym i zaplanowanym przez Niemców piekle przeżyła zaledwie trzy miesiące. Zanim wbito w jej pierś zastrzyk ze śmiertelną trucizną, doznała jeszcze ogromu bólu i cierpienia. Bita i poniewierana stanęła przed obliczem swojego mordercy na chwilę przed Wielkanocą, 12 marca 1943 roku. Katowano ją tak mocno, że na wszystkich zdjęciach Czesławy, które znamy, widać ślady ran, siniaki i plamy świeżo zaschniętej krwi.

Jej ostatnie chwile uwiecznił obozowy fotograf Wilhelm Brasse, którego w czasie wojny zmuszono do robienia dokumentacji. Po wojnie nigdy już nie wziął do ręki aparatu. O spotkaniu z Czesławą Kwoką, 14-latką, która spostrzegł w 40-tysięcznym tłumie więźniów, opowiadał po latach tak:

– To zdjęcie dziewczyny więźniarki szczególnie pamiętam, bo wyglądała rozbrajająco, taka młodziutka w ubiorze więźnia. Kiedy po niemiecku wywoływano numery więźniów, ta dziewczyna tego nie rozumiała, za co była bita pejczem przez esesmankę. Bito też ją w twarz – wspominał po latach w filmie „Portrecista”.

Dziś zdjęcia Brassego zyskały nowy wymiar dzięki Marinie Amaral, brazylijskiej koloryzatorce, która zaprezentowała swoje prace w popularnym serwisie boredpanda.com. Autorka koloryzacji mówiła o pracy nad zdjęciami „Portrecisty”:

– Niezwykle trudno było mi patrzeć na twarz Czesławy w trakcie pracy nad zdjęciem, wiedząc co się z nią stało – przyznała Amaral.– Chciałam jednak dać Czesławie szansę, aby opowiedziała swoją historię, która jest też opowieścią tak wielu innych ofiar.

W istocie, życie i los 14-letniej Czesławy jest symboliczny dla tysięcy dzieci wysiedlanych z terenów Zamojszczyzny. Ale także dla setek tysięcy młodych Polaków, Żydów i Romów, którzy doświadczyli pobytu w niemieckich obozach zagłady. Szacuje się, iż z samej tylko Zamojszczyzny wysiedlono 30 tysięcy dzieci. Co trzecie zmarło w obozie, lub zginęło w czasie pacyfikacji wysiedlanych wsi.

Na zdjęciach Brassego widać strach, grozę i przerażenie. Popękane wargi, zaschnięte plamy krwi. Siniaki, bruzdy, stłuczenia. I oczy tej młodej dziewczynki. Oczy, które są najsilniejszym oskarżeniem, jakie można sobie tylko wyobrazić. Pełne lęku, bólu i cierpienia. To oczy 14-letniego polskiego dziecka, które zlikwidowano zastrzykiem z fenolu. 

W czasie wojny życie straciło znacznie ponad dwa miliony polskich dzieci.

Artur Ceyrowski


CS154fotoMINI

Czas Stefczyka 154/2018

PDF (7,35 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook