Jedynie prawda jest ciekawa

Cezary Gmyz: Znowu „winni” dziennikarze

03.10.2012

Prezes Sądu Najwyższego, Stanisław Dąbrowski uznał za „podłość” publikacje prasowe na temat domniemanej korupcji w SN. O sprawie rozmawiamy z dziennikarzem „Rzeczpospolitej” Cezarym Gmyzem.

Stefczyk.info: Prezes Dąbrowski zaklina się, że nie istnieje cień wątpliwości co do nieskazitelnej postawy wszystkich sędziów SN. Co pan sądzi o tych zapewnieniach?

Cezary Gmyz: Pierwszy prezes SN uznał, że główną winę w tej sprawie ponoszą jak zwykle dziennikarze, którzy całą sprawę opisują. Odnosił się m.in. do moich publikacji, co sobie bardzo cenię. Natomiast rzeczywiście on nie ma wiedzy na ten temat.

Dlaczego?

Szkoda, że nie zainteresował się tą sprawą w maju 2011 r., kiedy były już wówczas szef CBA ogłosił publicznie w liście skierowanym do Andrzeja Seremeta, że jest sprawa dotycząca podejrzeń zachowań korupcyjnych w Sądzie Najwyższym. Reaguje dopiero teraz na publikacje prasowe.

Z czego wynikają podejrzenia?

CBA w toku dwóch operacji o kryptonimie „Yeti' i „Astrea” zgromadziło dowody,  które świadczą o tym, że mogło dochodzić do zachowań korupcyjnych w wymiarze sprawiedliwości, w tym również do nieprawidłowości w Sądzie Najwyższym. Problem polega na tym, że prokuratura apelacyjna uznała, że są to dowody niedopuszczalne, bo zostały rzekomo zgromadzone z naruszeniem prawa.

Zgadza się pan z tym?

Jestem innej opinii. Uważam, że te dowody zostały zgromadzone zgodnie z prawem. Dziwne się wydaje, iż przez ponad trzy lata kiedy ta sprawa była prowadzona przez prokuraturę apelacyjną i CBA nikt się w niej nie dopatrzył nieprawidłowości. A była prowadzona pod bezpośrednim nadzorem prokuratury generalnej, a konkretnie wydziału przestępczości zorganizowanej, który nadzoruje zastępca prokuratora generalnego, Marzena  Kowalska.

Prezes Dąbrowski nazwał publikacje w sprawie domniemanej korupcji w SN „podłością”. Co pan na to?

Rozumiem, że pierwszy prezes Sądu Najwyższego, który jest najwyższym przedstawicielem władzy sądowniczej w Polsce, może być zszokowany podawanymi przez prasę informacjami. Ale to, że dziennikarze są nosicielami złych nowin jeszcze nie oznacza, iż postępują w sposób podły. Bardzo będę ciekaw oceny ze strony pierwszego prezesa SN całej tej sprawy po tym kiedy zapozna się z materiałem dowodowym. Nie może być tak, że po raz kolejny wszystkiemu winni są dziennikarze.

JKUB
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook