Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Cenckiewicz: LWP to formacja w gruncie rzeczy niepolska

03.11.2014

Sławomir Cenckiewicz w „Super Expressie” zachęca czytelników do przyjrzenia się bliżej postaci płk. Ryszarda Kuklińskiego. W wywiadzie opisuje o czym jest jego nowa książka, poświęcona postaci człowieka, który „uratował świat przed III wojną światową”.

„Moja książka ucieka od stereotypu bohater-zdrajca, bo w zasadzie zamyka on bliższe przyjrzenie się postaci Kuklińskiego. Jeśli bohater – to bogoojczyźniany wierny żonie Konrad Wallenrod, jeśli zaś zdrajca – to agent GRU, BND i CIA w jednym, który z cynizmu i potrzeby pozyskania pieniędzy na bujne życie erotyczne zdradza Polskę Ludową i jej suwerenną armię. Obie narracje są kłamliwe. Kukliński potrzebuje prawdy, stąd moja książka” - tłumaczy Cenckiewicz.

Dodaje, że „nigdy jeden człowiek nie decyduje o losach świata”. „Kukliński był amerykańską sondą zapuszczoną w tajemnice wojennej doktryny sowieckiej, dzięki czemu NATO mogło zweryfikować i uaktualnić własne programy ewentualnościowe na wypadek ataku wojsk Układu Warszawskiego. Jego motywacje były szlachetne – był przerażony groźbą atomowego holokaustu Polski, która zniknęłaby w wyniku wybuchu wojny, więc postanowił zbalansować stosunek potencjałów i wiedzy, tak by Sowietom nie opłacało się atakować Zachodu. Miał w każdym razie spory w tym udział” - wyjaśnia historyk.

Dodaje, że dzięki silnej pozycji w Ludowym Wojsku Polskim Kukliński miał duże możliwości działania. „Cieszył się wielkim poparciem generalicji i dowództwa LWP, z Jaruzelskim i Siwickim na czele, a od drugiej połowy lat 70. również wielu wysokich rangą oficerów sowieckich. Na tym polegał jego fenomen, że kiedy został w 1973 r. „Jackiem Strongiem”, był jednocześnie traktowany jako człowiek największego zaufania w elicie dowódczej LWP. To była najskuteczniejsza przykrywka dla jego działalności szpiegowskiej na rzecz wolnego świata. Był po prostu poza wszelkimi podejrzeniami” - tłumaczy Cenckiewicz.

Zaznacza przy tym, że sposób patrzenia „sporej części polskiej prawicy” na historię utrudnia realne spojrzenie na historię Kuklińskiego. „Spora część polskiej prawicy charakteryzuje postkomunistyczne, a więc selektywne postrzeganie prawdy w historii. A więc dobre jest tylko to, co służy pognębieniu naszych przeciwników, zaś w przypadku tzw. naszych, powinniśmy ich historię brązowić i ukrywać, czyli świadomie fałszować. Nie mam i nie będę nigdy miał nic wspólnego z taką postawą. Pozostanę skromnym współpracownikiem prawdy. Wielkość Kuklińskiego błyszczy znacznie mocniej w świetle prawdy o jego życiu” - przekonuje Cenckiewicz.

Dodaje, że „film Pasikowskiego ocenia bardzo wysoko”. „Ten film zainspirował mnie ostatecznie do napisania książki o Kuklińskim. Mimo wielu uproszczeń, typowych dla obrazu filmowego, Pasikowski pokazał prawdę o LWP – formacji w gruncie rzeczy niepolskiej. Nieprzypadkowo słowa jednego z bohaterów tego filmu stały się mottem jednego z rozdziałów mojej książki: 'Tak w głębi duszy wmawiamy sobie, że jesteśmy Kościuszko, oficerowie Wojska Polskiego, a tymczasem sowieckie mordy mają nas'” - kończy wywiad Cenckiewicz.

Cała rozmowa w „Super Expressie”.

TK
[Fot. Youtube.pl]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook