Jedynie prawda jest ciekawa

Cenckiewicz: "Daleki jestem od stwierdzenia, że to nie znaczy dosłownie nic"

04.03.2017

"Proszę mnie nie dopytywać ws. ambasadora Andrzeja Przyłębskiego, bo nie znam jego akt z IPN! Proszę je upublicznić i wówczas pytać mnie o zdanie!" — napisał na Facebooku prof. Sławomir Cenckiewicz.

Historyk przyznał, że na dzień dzisiejszy zna jedynie zobowiązanie do współpracy z SB.


"Daleki jestem od stwierdzenia, że to nie znaczy dosłownie nic, ale podstawowym kryterium oceny w takich sytuacjach są materialne dowody współpracy, czyli: doniesienia, treść przekazywanych informacji, regularne spotkania z funkcjonariuszami SB, realizowanie zadań postawionych przez SB"— podkreślił prof. Cenckiewicz i dodał, że w tych sprawach nie posiadamy w zasadzie jakiejkolwiek wiedzy.Zwrócił jednak uwagę na sposób, w jaki ta sprawa jest wyjaśniana.

"Natomiast sposób „wyjaśniania” tej sprawy przez czynniki państwowe - ale również przez zainteresowanego - uważam za nieprofesjonalny i niestosowny. Kropka!" — napisał prof. Sławomir Cenckiewicz.

Przypomnijmy, że ambasador RP w Niemczech Andrzej Przyłębski powiedział w wywiadzie udzielonym dla „wPolityce.pl”, że nie wyklucza, że szantażowany na okoliczność niewydania paszportu, mógł podpisać jakieś zobowiązanie.

"Ale nawet jeśli je podpisałem, to było to wymuszone pod groźbą nie tylko odmowy paszportu, ale także relegacji ze studiów za kolportaż pism antykomunistycznych. Nie było też spełnione kryterium tajności, bo o rozmowie w Biurze Paszportowym poinformowałem niektórych kolegów w akademiku oraz moją narzeczoną. Będę prosił IPN o dokonanie jak najszybszej lustracji. Zakładałem mylnie, że dawno już to zrobiono" — mówił Przyłębski.

Z kolei historyk Piotr Gontarczyk, który zapoznał się z dokumentami, stwierdził, że przypadek ambasadora Przyłębskiego jest prosty.

"Odbyło się jedno spotkanie funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa z Andrzejem Przyłębskim, który był bardzo zaskoczony zaistniałą sytuacją. Nie ma wątpliwości co do tego, że nie był szczery podczas rozmowy z przedstawicielem SB. Owszem, podpisał zobowiązanie, ale z akt nie wynika, żeby odbyło się jakiekolwiek inne spotkanie. Nie ma żadnych materiałów na temat rzekomej współpracy. Po prostu nie ma tematu współpracy!" — powiedział w rozmowie z „wPolityce.pl” Piotr Gontarczyk.

wkt/Facebook/wPolityce.pl

[fot. Youtube]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook