Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Burmistrz Pieniężna: "SLD próbuje upolitycznić sprawę pomnika"

26.02.2014

W Pieniężnie wciąż trwa oczekiwanie na ostateczną decyzję wojewody warmińsko-mazurskiego na uchwałę samorządowców, w której zażądano likwidacji pomnika sowieckiego generała Iwana Czerniachowskiego, który dowodził akcjami przeciwko żołnierzom Armii Krajowej na Wileńszczyźnie. Rośnie też opór w sprawie zburzenia pomnika ze strony postkomunistycznego SLD. O wecie postkomunistów i innych kwestiach wokół pomnika rozmawiamy z brumistrzem Pieniężna Kazimierzem Kiejdo.

STEFCZYK.INFO: Co się dzieje w kierunku likwidacji pomnika sowieckiego generała w Pieniężnie?

Kazimierz Kiejdo: Bez zmian. Czekamy na decyzję wojewody odnośnie naszej uchwały. My już zrobiliśmy wszystko, co można było zrobić. Żadnych informacji o dalszych posunięciach w sprawie pomnika nie mamy.


Jakie nastroje panują w Pieniężnie po tym samowolnym sabacie rosyjskiej delegacji wokół pomnika ich generała?

Różne są na ten temat opinii, bo wiadomo, że ilu ludzi, tyle opinii. Podnosiły się głosy na temat statusu i racji tych, którzy tu przyjechali w delegacji z Kaliningradu.


Zna pan już opinie tego procownika naukowego Ośrodka Studiów Wschodnich z Olsztyna, który powiedział, że nie należy ruszać pomnika, bo grozi nam konflikt nie tylko z Rosją, ale także z Izraelem, bowiem ten sowiecki generał ma żydowskie korzenie? Co pan sądzi o tym rasowym „argumencie”?

Mieszanie racji rasowych czy pochodzeniowych w sprawę tego pomnika jest wielce niestosowne. Jak to już wielokrotnie podkreślałem, na cokole jest postać wyższego oficera sowieckiego i nie jest istotne jakiej on był narodowości. Ważne jest kim był, co sobą reprezentował i co robił w naszym kraju i co robił z naszymi żołnierzami. Gdyby był nawet Polakiem, takim np. Dzierżyńskim, to też byśmy wnioskowali o zlikwidowanie takiego pomnika.


Czy nie jest przykro panu i i innym mieszkańcom Pieniężna, że Rosjanie mogli zrobić swój zlot przy pomniku wykorzystując ruch bezwizowy, a więc dobre intencje państwa polskiego?

Jeśli chodzi o mnie, to mam bardzo wysublimowane poczucie własności. Zawsze ją szanowałem i bardzo nie podoba mi się, że ktoś wchodzi na czyjś teren, narusza czyjąś własność. Gdy Rosjanie przyjechali tu pierwszy raz, aby posprzątać bez pozwolenia teren wokół pomnika, to powiadomiłem odpowiednie służby, które ich wylegitymowały. Rosjanie powoływali się w rozmowie z legitymującymi ich policjantami na rzekomą moja zgodę na sprzątanie. To oczywiście absolutnie nieprawda.

Gorszące jest jeszcze jedno w tej sprawie: upolitycznianie jej i personalizowanie tej sytuacji. To bardzo przykre, że politycy lokalni, głównie z SLD, próbują na tym zbić kapitał polityczny. Czytałem, że to PiS próbuje coś robić wokół pomnika, ale ja przecież do żadnej partii nie należę, a u siebie w urzędzie mam podwładnych należących do bardzo różnych opcji. U mnie przede wszystkim liczy się praca. Bardzo mnie więc bulwersuje to, że SLD próbuje się kwestionować legalność uchwały. Żyjemy w demokratycznym państwie prawa i nikt nie ma podważać legalności uchwał podjętych w drodze demokratycznego głosowania, bo to jest dopiero atak na demokrację. Oburzające jest też zachowanie się sejmiku wojewódzkiego, który próbuje ingerować w sprawy naszego tutaj samorządu.


Ano właśnie, czy to nie jest symboliczne, że pomnika bronią ci, których podkomendni sowieckiego generała przynieśli do Polski na swoich bagnetach?

Dla mnie to jest oczywiste. Zaskoczony byłbym, gdyby oni zachowywali się inaczej. Przecież to przedstawiciele PZPR stawiali ten pomnik. Mimo że żyjemy już ponad 20 lat w wolnej Polsce, to nadal kreować rzeczywistość chcą ludzie wywodzący się mentalnie z tamtej epoki.

ROZMAWIAŁ: Sławomir Sieradzki

[FOTO: tvp.pl]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook