Jedynie prawda jest ciekawa


Burdzy: Z każdą debatą Romney rośnie

17.10.2012

W drugiej debacie prezydenckiej nastąpiła cudowna przemiana prezydenta Baracka Obamy. O ile w pierwszym starciu przypominał śniętą rybę, to we wtorek był już żarłocznym rekinem. Nie minęło kilka minut, a Obama już kilka razy powiedział rywalowi Mittowi Romneyowi, że mówi „nieprawdę”.

Nie raz i nie dwa zaszedł mu za skórę atakując go jako obrońcę najbogatszych. Sam przedstawiał się z kolei jako obrońca „klasy średniej”. - Gubernator Romney nie ma pięciopunktowego planu. Jego plan ma tylko jeden punkt: zapewnić, aby ludzi na szczycie obowiązywały odrębne zasady - powiedział Obama w najbardziej zapamiętanym zdaniu z kampanii.

O ile Obama mówił ciągle o bogaczach i klasie średniej, Romney gdy tylko mógł, miał swoją wyliczankę: „miejsca pracy, nowe miejsca pracy, utracone miejsca pracy” oraz 23 milionów Amerykanów bez pracy, szukających pracy lub chcących pracować na pełny etat. - Klasa średnia jest przygnieciona przez politykę prezydenta, który nie rozumie, co należy zrobić, aby gospodarka znów działała – powiedział Romney w sprawie klasy średniej, deklarując że – jako biznesmen - całe życie zajmował się „równoważeniem budżetów" i „tworzeniem miejsc pracy”.

W trakcie debaty obaj kandydaci prowadzili dość merytoryczny spór, odpowiadając na pytania wyselekcjonowanej widowni spośród tzw. niezdecydowanych wyborców. Kłócili się o stawki podatkowe, dostęp do broni palnej, prawa kobiet, politykę energetyczną czy ostrość sankcji wobec Chin za „manipulowanie wartością waluty”. Romney przycisnął mocno prezydenta w sprawie zabójstwa amerykańskiego ambasadora w libijskim Bengazi, zarzucając mu lekceważenie zagrożenia terrorystycznego. Obama przypomniał „47 procent”, czyli wypowiedź Romneya o prawie połowie Amerykanów, którzy nie płacą podatku federalnego i utrzymują się z pomocy różnych programów rządowych.

Generalnie Obama wyglądał mocno, co bardzo zadowoliło jego zwolenników. Lewicowe media już orzekły, że w tej „wyborczej bójce”, niczym w meczu bokserskim, wygrał prezydent. Pewnie można powiedzieć o remisie ze wskazaniem na Obamę. Ale to Romney wychodzi zwycięski z dwóch pierwszych debat telewizyjnych. Dlaczego?

Po pierwsze – przez trzy godziny nawet do 70 milionów widzów mogło obejrzeć na żywo człowieka, który do tej pory był tylko kandydatem na tego, który zastąpi Obamę – będącego z Amerykanami każdego dnia, przy śniadaniowym i kolacyjnym stole, przez ostatnie prawie cztery lata. Znany do tej pory głównie z negatywnych reklamówek oraz krótkich ujęć w programach telewizyjnych Romney, debatował jak równy z równym z prezydentem. Dla każdego tylko „kandydata” oznacza to podniesienie do poziomu „jednego z dwóch, którzy będą prezydentem”, co z kolei zachęca do porównania potencjałów.

I tu dochodzimy do punktu drugiego – kontrast. Przez 180 minut dwóch debat prezydent Barack Obama nie przedstawił żadnego nowego pomysłu, jak zamierza rządzić w drugiej kadencji. Jego wystąpienia można sprowadzić do użycia formuły – „więcej tego samego” plus „propozycje Romneya są groźne i cofną nas do przeszłości”. To trochę mało jak na prezydenta, który cztery lata temu wygrał Biały Dom pod hasłem „zmiana, w którą możemy uwierzyć”. Romneyowi udało się w debatach zdefiniować ostatnie cztery lata rządów Obamy jako „więcej długu publicznego i mniej miejsc pracy”. Nagle wyborcy - zmęczeni czterema latami oratorskich popisów Obamy – dostają alternatywę: nadzieję na zmianę oferowaną przez republikanina.

Paweł Burdzy z Chicago

[Fot. PAP / EPA]

Warto poczytać

  1. dawid-winiarski-22072018 22.07.2018

    Cudowne uzdrowienie czy symulacja? Co tak naprawdę się stało nowemu męczennikowi opozycji

    Ostatnie posiedzenie Sejmu wzbudziło spore zainteresowanie opinii publicznej

  2. sleeping-giants-18072018 18.07.2018

    Zastraszali firmy bo chcieli zniszczyć prawicowe media. Działalność lewicowej grupy została zdemaskowana

    Prawicowy portal Daily Caller ujawnił tożsamość założyciela organizacji Sleeping Giants, zajmującej się zastraszaniem firm zamieszczających reklamy w prawicowych mediach. Okazało się, że jej założyciel, Matt Rivitz, sam jest pracownikiem przemysłu reklamowego

  3. 1270SZTUCZNEMIESKO 18.07.2018

    Zgroza. Już za kilka lat w restauracjach będziemy jeść sztuczne mięso

    Świat stanął na głowie. Choć tę tendencję obserwujemy na wielu płaszczyznach, to jednak ostatnie dokonania holenderskich naukowców napawają nas przerażeniem. Tamtejsza spółka zaprezentowała pierwszego hamburgera, do którego mięso wyprodukowano w laboratorium

  4. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  5. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  6. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  7. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  8. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook