Jedynie prawda jest ciekawa

Burdzy: Modlitwa i "dosyć" Obamy

17.12.2012

Słowa Obamy, że jako naród „Amerykanie nie robią wystarczająco” aby chronić swe dzieci i że „trzeba to zmienić”, wielu odbiera jako zapowiedź zaostrzenia prawa do posiadania broni - pisze Paweł Burdzy.

W niedzielny wieczór w miasteczku Newtown w stanie Connecticut odbyła się wielowyznaniowe czuwanie i modlitwa w intencji 20 dzieci i sześciu nauczycielek zamordowanych w piątek przez szaleńca w miejscowej podstawówce. Obecny w czasie uroczystości prezydent Barack Obama zapowiedział wykorzystanie „całej mocy” urzędu, aby zapobiec podobnym tragediom w przyszłości.

Audytorium w miejscowej szkole średniej było szczelnie wypełnione rodzinami ofiar, policjantami i strażakami (którzy brali udział w akcji ratunkowej), przedstawicielami lokalnej społeczności i władz stanu. Kilkaset miejsc było za mało – na zewnątrz na specjalnym telebimie kolejne setki mieszkańców oglądało uroczystość – niektórzy przyszli na piechotę w deszczu kilka kilometrów, aby być tego wieczoru razem.

Na scenie, obok mównicy z godłem prezydenta USA ustawiono 26 świeczek, symbolizujących ofiary. A potem była modlitwa, wszystkich możliwych wyznań reprezentowanych w tym 27 tysięcznym miasteczku. Rabin śpiewał pieśń żałobną, japoński metodysta wzywał do jedności w obliczu tragedii, zaraz po nim powstrzymując łzy przedstawiciel islamu czytał fragment Koranu. – Prosimy pana o pokój, nadzieję i odnowienie zaufania, dziękujemy Bogu, że pod wpływem tego aktu zła jesteśmy razem, a nie rozpadliśmy się – mówił ksiądz Bob Weiss, proboszcz miejscowej katolickiej parafii St. Rosa of Lima, przemawiając po duchownych luterańskim, episkopalnym i zielonoświątkowym.

Na uroczystości był prezydent Barack Obama, który wcześniej spotkał się prywatnie z rodzinami wszystkich, 26 ofiar zbrodni. Mówiąc o smutku i wyrażając kondolencje w imieniu całego narodu, Obama zapowiedział że „użyje wszelkiej władzy” swego urzędu, aby taka tragedia więcej nie miała miejsca. – Czy naprawdę jesteśmy gotowi aby powiedzieć, że jesteśmy bezsilni wobec takiej rzezi? Czy naprawdę jesteśmy gotowi stwierdzić, że tego typu przemoc, której nasze dzieci doświadczają z roku na rok to po prostu cena naszej wolności? – pytał retorycznie prezydent. – Żadna pojedyncza ustawa czy pakiet praw nie zlikwiduje zła na świecie, ale to nie może być usprawiedliwieniem dla nic nie robienia – mówił prezydent.

Słowa Obamy, że jako naród „Amerykanie nie robią wystarczająco” aby chronić swe dzieci i że „trzeba to zmienić”, wielu odbiera jako zapowiedź zaostrzenia prawa do posiadania broni. To stary postulat Obamy i demokratów, choć trudny do realizacji ze względu na konstytucyjną gwarancję (druga poprawka do Konstytucji zapewnia obywatelom prawo do posiadania broni palnej). Najprawdopodobniej prace w Kongresie pójdą w kierunku ograniczenia dostępu do szybkostrzelnych karabinów maszynowych (sprawca dokonał masakry posługując się cywilną wersją karabinu używanego przez wojsko). Ale pojawiają się postulaty szerszego podejścia do zagadnienia i powołania specjalnej komisji państwowej, która zajmie się kwestią przemocy. Oprócz dostępu do broni palnej, miałaby ona przyjrzeć się kwestii opieki na osobami cierpiącymi na schorzenia psychiczne (najprawdopodobniej sprawca należał do tej kategorii) a także wpływem kultury przemocy (filmy oraz gry komputerowe) na młodzież i dzieci. Zanim politycy przekują swe zapowiedzi w czyny, miasteczko Newtown czeka jeszcze fala pogrzebów ofiar. Pierwszy już dzisiaj – pochowany zostanie siedmioletni chłopczyk.

Paweł Burdzy z Nowego Jorku

[Fot. PAP/EPA]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook