Jedynie prawda jest ciekawa

Bugaj: Kijowski powinien zrezygnować. Petru nie jest mi żal

07.01.2017

"Kijowski był symboliczny i fakt, że nie złapano go wcześniej za mankiet na pewno będzie miał negatywny wpływ na poparcie dla KOD-u" - mówi w rozmowie z "Polska Times" prof. Ryszard Bugaj, komentując ostatnie wydarzenia związane z podróżą Ryszarda Petru do Portugalii i skandalem w KOD.

Prof. Bugaj przyznał, że nie jest mu żal Mateusza Kijowskiego, na które od dawna patrzył z mieszanymi uczuciami. "Był wcześniej stereotyp tych moherowych beretów. Kijowski swoim wyglądem, zachowaniem uosabia stereotyp po drugiej stronie i w związku z tym KOD miał dodatkową barierę poparcia po tej właśnie stronie plebejskiej. To są ludzie, których zniechęca facet, który chodzi w pomarańczowej marynarce, nosi kolczyki, koraliki, bo to się wpisuje w emocjonalny stereotyp" - czytamy. 

Polityk przyznaje, że na skandalu ucierpi cały Komitet, nie tylko jego lider: "Takie niejasności w finansowaniu naruszają dobre standardy, niezależnie od tego czy one są zapisane w prawie, czy nie. W sytuacji, kiedy toczy się ”wojna”, a Kijowski jest stroną politycznych sporów, to oczywiście nie będzie mu służyło. Musi ponieść uszczerbek. Jest pytanie jak głęboki. (...) Kijowski był twarzą KOD-u i nie sądzę, żeby można go było tak łatwo od niego oddzielić". 

Według Bugaja rozwiązanie jest tylko jedno: "Sądzę, że Mateusz Kijowski powinien zrezygnować z kierowania KOD-em i przyznać się do błędu. To by było minimalizowanie strat". Polityk przyznaje, że KOD stojąc w jednym rzędzie z Platformą Obywatelską "zlepia się" z patologiami ośmiu lata rządów PO-PSL. 

"Platforma bardzo kręci w tej chwili, ale jak spojrzeć na ostatnie osiem lat, to można powiedzieć: tak, to pod ich rządami umowy śmieciowe osiągnęły apogeum, z podatków uciekało coraz więcej, a uciekało do ludzi zamożnych. Nie twierdzę, że oni to robili specjalnie, ale przymykali oczy, nie robili zdecydowanych kroków w tej sprawie. Moim zdaniem PiS miał też trochę racji jeśli chodzi o Europę. Ja też oczekiwałem polityki bardziej samodzielnej wobec Unii Europejskiej. Myślę, że przegrana PO jest w dużym stopniu tego produktem. Więc kiedy KOD zlepia się z opozycją, to zlepia się także z tymi elementami. Po stronie KOD-u znalazły się takie figury jest Roman Giertych, czy Misiek Kamiński. To nie dla mnie. Kiedy mówię, że KOD straci na poparciu, mam ambiwalentne uczucia" - podkreśla. W rozmowie poruszona zostaje także kwestia lidera Nowoczesnej, który wybrał się niespodziewanie w Sylwestra do Portugalii z partyjną koleżanką.

"Myślę, że podstawowym efektem tych zdarzeń będzie pogłębienie się zniesmaczenia publiczności polityką i wszystkimi ugrupowaniami. Ryszard Petru mnie nie zaskoczył. Zawsze uważałem, że jest polityczną wydmuszką. Patrzę na jego porażkę bez żalu. Tylko to wszystko, co się dzieje, pogłębia próżnię i bezalternatywność polskiej polityki. (...) Z pewnością. Na naszych oczach ujawnia się rzeczywisty wymiar Ryszarda Petru, który zdobył duże poparcie tylko dlatego, że przedtem go w polityce nie było. A nie było go nie dlatego, że nie chciał, a dlatego, że nie bardzo go chcieli. Propozycje, które otrzymywał, były poniżej jego aspiracji. I on się ujawnił jako człowiek rzekomo znikąd, co jest właściwie nieprawdą, bo Petru to człowiek z pnia Unii Wolności" - zaznacza. 

Cały wywiad z prof. Ryszardem Bugajem można przeczytać na portalu Polska Times.

kk/Polska Times

[fot. Fratria]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook