Jedynie prawda jest ciekawa

Szewczak: Budżetowy tajfun "Vincent"

12.12.2012

Mamy jeszcze nie ogłoszoną oficjalnie, ale całkiem już realną katastrofę budżetową. W budżecie na ten rok może zabraknąć głównie z tytułu gwałtownie malejących dochodów podatkowych, jak i spadku PKB poniżej 2,5 proc. – nawet 18-20 mld zł.

Manko w kasie państwa będzie więc ogromne. Realny deficyt budżetu w kończącym się właśnie roku wynosił będzie nie 35 mld zł, ale gdzieś ok. 50 -55 mld zł. Same tylko dochody z VAT MF J.V.Rostowski przeszacował aż o ok. 12 mld zł.

Mowa o budżecie, o którym MF nasz niewątpliwie wybitny „Sztukmistrz z Londynu” mówił rok temu, że jest realny, ostrożny, rozwojowy i właściwie skonstruowany, czyli słowem świetny. Niecały rok temu większość analityków ekonomicznych i bankowych ze St. Gomółką na czele również zapewniała, że budżet na 2012r. jest realny, a wskaźniki zawarte w nim do zrealizowania. Miało być 2,5 proc wzrostu PKB 12,3 proc bezrobocia inflacja na poziomie 2,8 proc. oraz znacznie wyższe dochody podatkowe.

Mieliśmy też oczywiście zejść z deficytem sektora finansów publicznych poniżej 3 proc., i nie udało się to, pomimo gigantycznego, nieplanowanego podarunku z NBP w wysokości ok. 8 mld zł z tytułu tzw. wpłaty z zysku. Dziś te same brednie i zaklęcia MF powtarza w stosunku do budżetu na 2013r. – realny, realistyczny, bezpieczny i ostrożny. Oczywiście jest on księżycowy, wirtualny, a nie realny, a nawet humorystyczny. W budżecie na kończący się 2012r. MF zaplanował dochody z mandatów na poziomie 1,2 mld zł, a uzyskał z tego zaledwie 25 mln zł i nie tylko, ze nie wyciągnął żadnych wniosków, ale na 2013r. podniósł jeszcze poprzeczkę do 1,5 mld zł.

Republika Radarowa Rostowskiego rozkwita. Będzie kolejna klapa i kompromitacja podobnie jak z wpływami podatkowymi i to nie tylko z dramatycznie słabnącymi dochodami z VAT, ale również CIT-u, które J.V.Rostowski zaplanował w 2013r. na poziomie wyższym aż o 11 proc. niż w tym roku. Kłopoty będą nawet z dochodami z PIT-u. W tym roku zbankrutuje ok. 1 tysiąc firm, a na najbliższy rok zapowiada się prawdziwa lawina bankructw i znaczący wzrost bezrobocia do ok. 18 proc. Choć jeszcze w czerwcu tego roku MF absolutnie wykluczał nowelizację budżetu to dziś już jej nie wyklucza tyle, że osiągnięcie założonych w budżecie na 2013r. wskaźników makroekonomicznych takich jak: wzrost PKB na poziomie 2,2 proc., bezrobocia na poziomie 13 proc., wzrost płac realnych i popytu krajowego, jest tak samo realny, jak lot na księżyc J.V.Rostowskiego w 2013r.

Tu nawet żadne dopalacze ani brytyjski paszport nie pomogą. Przy malejącym PKB, załamaniu inwestycji, rosnących zatorach płatniczych, licznych bankructwach czeka nas raczej potężny krach finansowo-budżetowy. Będzie zdecydowanie gorzej niż w 2009r. Realny deficyt budżetowy w 2013r. może zbliżyć się do rekordowej dziury ministra J.Bauca – czyli ok. 80 mld zł, a sektora finansów publicznych może przekroczyć 4 proc. Szybko pogarsza się płynność finansowa przedsiębiorstw, rośnie ilość zagrożonych kredytów gospodarstw domowych i firm, zagrożone też są kolejne branże, po motoryzacyjnej, również branża stalowo-hutnicza i energetyczna. Załamaniu może ulec produkcja przemysłowa i polski eksport, głównie z powodu niższych zamówień eksportowych i sztucznie nadmuchanej siły polskiego złotego, nad którym Polska całkowicie utraciła kontrolę.

W zamian za sensowny i realistyczny budżet MF wraz z Premierem proponują nam właśnie Olimpiadę Zimową w 2020r. Obecny budżet na 2013r. to istna piramida finansowa, nadający się wyłącznie do kosza, który przetrwa zaledwie do wiosny w tym kształcie. Nie kto inny jak zwierzchnik naszego finansowego żartownisia Premier D.Tusk zapewniał nas co do budżetu, „że wszystko musi się zgadzać i że politycy nie powinni kapitulować przed niczym chyba, że są to liczby”. Właśnie te budżetowe liczby są dziś tak mało zgodne z rzeczywistością, czas więc skapitulować.

Budżetowe domino już ruszyło, budżet na 2013r. to wyłącznie zaklinanie rzeczywistości wystawiające naszą gospodarkę na poważne niebezpieczeństwa. Po co okłamywać nadal ciężko chorego pacjenta kiedy trzeba by go intensywnie leczyć, byle tylko nie przywracali go do życia magicy i znachorzy i propagandowi specjaliści od „zielonej wyspy”. W finansach do zepsucia nie zostało prawie już nic. Jesteście panowie - magicy wolni, możecie już iść. Tym razem budżetowego cudu nie będzie. Tajfun „Vincent” staje się coraz groźniejszy.

Janusz Szewczak
Główny ekonomista SKOK
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook