Jedynie prawda jest ciekawa

Bućko: Gigantyczny bałagan, niekompetencja i chaos

19.10.2012

O informacjach podatkowych, jakie polskie instytucje wysłały na Białoruś, portal Stefczyk.info rozmawia z Markiem Bućko z Fundacji Wolność i Demokracja.

Stefczyk.info: Jak informowała "Rzeczpospolita" Polska wysłała białoruskim opozycjonistom PiTy. Jak Pan ocenia to zachowanie?

Marek Bućko: Decyzja polskich urzędów już ma swoje konsekwencje. Myśmy już mieli sygnały, że ten problem dotyczył również naszych współpracowników. Ta sprawa jest niezwykle groźna. Kodeks karny białoruski mówi, że współpraca z organizacją, która jest uznana za groźną dla białoruskich interesów, jest karana jak zdrada państwa. Przyjmowanie wynagrodzenia zza granicy bez wiedzy władz białoruskich jest zagrożone karą dwóch lat pozbawienia wolności. To oznacza, że wysyłając informacje PiT na Białoruś polskie instytucje narażają opozycjonistów na więzienie. Co więcej Polska wkłada w ręce służbom białoruskim narzędzia do werbunku opozycjonistów.

To jest możliwe?

Tak. Poczta przecież jest kontrolowana. Wiele przesyłek trafiło do opozycjonistów w stanie naruszonym. One były sprawdzane. Po czymś takim KGB czy komitet kontroli finansowej może się zgłosić do tych działaczy i szantażować ich. Służby w takich sprawach działają ostro: współpraca albo dwa lata więzienia. Wiemy, że takie wizyty już służby składały. Nie wiemy, jaka jest skala tego zjawiska. Nie wiemy również, ile osób udało się złamać.

Dlaczego w Pana ocenie znów dochodzi do tak skandalicznej sytuacji? MSZ daje narzędzia walki z opozycją na Białorusi

Mam nadzieję, że to jest zwykłe bałaganiarstwo oraz urzędnicza niefrasobliwość. Trudno mi sobie wyobrazić, by polski MSZ dawał pretekst do werbunku opozycjonistów lub ich skazywania. W to nie chcę mi się wierzyć. Jednak dziwi mnie, że takie sytuacje się powtarzają. To pokazuje gigantyczną skalę bałaganu, niekompetencji i chaosu. Piątkowa "Rzeczpospolita" wskazuje, że MSZ wiedział, że Białoruś zażądała materiałów na Bialackiego. On sam pojawił się w polskiej ambasadzie i prosił, by nie dawać tych dokumentów Mińskowi. To oznacza, że polski resort wiedział o apelu opozycjonisty, wiedział, czym to grozi. I mimo tego nie zapobiegł przekazaniu tych wiadomości.

W Pana ocenie ten cios w relacje między Polską a opozycją na Białorusi może mieć konsekwencje? To podkopie zaufanie do nas?

Z moich wielu rozmów z opozycjonistami wynika, że oni nie mają cienia złudzeń związanych ze szczelnością państwa polskiego. Oni doskonale widzą, że za gromkimi deklaracjami o wsparciu niewiele idzie, albo idą działania wręcz dla nich niebezpieczne. Oni wiedzą, jak tu jest. Oni jednak nie mają wyboru. Polska wspiera białoruską opozycję. Bez naszego zainteresowania Europa nie interesowałaby się w ogóle losem Białorusi. Opozycja jest więc wdzięczna za to, że Polska w ogóle ich wspiera. Kwestia zaufania ma mniejsze znaczenie.

Rozmawiał TK
[Fot. PAP/Rafał Guz]
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook